Codziennie znajdujesz na szczotce całe garście włosów i zaczynasz się martwić, czy to już łysienie. Zastanawiasz się, skąd bierze się nadmierne wypadanie włosów i jak odróżnić normę od problemu. Z tego artykułu dowiesz się, jakie są najczęstsze przyczyny utraty włosów i kiedy warto szukać pomocy.
Dlaczego włosy w ogóle wypadają?
Na głowie znajduje się zwykle od 100 do 150 tysięcy włosów. Każdy z nich żyje kilka lat, po czym naturalnie wypada. To efekt cyklu wzrostu włosa, który obejmuje trzy główne fazy: anagen (wzrost), katagen (okres przejściowy) i telogen (spoczynek i wypadanie). W zdrowej skórze głowy większość włosów pozostaje w fazie wzrostu.
Utrata około 50–100 włosów dziennie jest zjawiskiem fizjologicznym. Problem zaczyna się wtedy, gdy ilość wypadających włosów rośnie, pojawiają się przerzedzenia na skroniach, czubku głowy lub wyraźnie szerszy przedziałek. Część osób zauważa też dużo więcej kosmyków w odpływie prysznica albo na poduszce po nocy.
Jakie choroby najczęściej powodują nadmierne wypadanie włosów?
Nadmierne wypadanie włosów bardzo często ma tło medyczne. Wiele schorzeń zaburza cykl życia włosa i skraca fazę wzrostu. Wtedy coraz więcej włosów przechodzi do telogenu i wypada szybciej niż zwykle.
Do chorób najczęściej wiązanych z utratą włosów należą:
-
choroby tarczycy – niedoczynność i nadczynność zaburzają metabolizm mieszków włosowych,
-
niedokrwistość z niedoboru żelaza – za niski poziom żelaza i ferrytyny ogranicza dotlenienie cebulek,
-
choroby autoimmunologiczne, np. toczeń rumieniowaty układowy, łysienie plackowate.
U wielu pacjentów pojawia się też łysienie androgenowe, powiązane z działaniem dihydrotestosteronu (DHT). U mężczyzn zaczyna się zwykle od zakoli i czubka głowy, a u kobiet od rozlanej utraty gęstości w okolicy przedziałka. Utrata włosów może towarzyszyć również chorobom nowotworowym i ich leczeniu – szczególnie chemioterapii i radioterapii, które uszkadzają intensywnie dzielące się komórki macierzy włosa.
Jak dieta, stres i styl życia osłabiają włosy?
Nawet jeśli tarczyca i morfologia są prawidłowe, włosy mogą wypadać przez codzienne nawyki. Jednym z najczęstszych winowajców jest przewlekły stres. Wysoki poziom hormonu stresu, czyli kortyzolu, zaburza mikrokrążenie skóry głowy, skraca anagen i sprawia, że więcej włosów przechodzi w telogen. Skutki silnego stresu często widać dopiero po kilku miesiącach.
Ważna jest też dieta. Niedobory takich składników jak cynk, biotyna, żelazo, selen czy witaminy z grupy B prowadzą do osłabienia łodygi włosa i mieszków. Typowe przyczyny to bardzo restrykcyjne diety, zaburzenia wchłaniania w jelitach albo długotrwałe niedożywienie. Wypadanie włosów nasila też zbyt intensywny trening bez regeneracji – organizm reaguje wtedy podobnie jak na długotrwały stres.
Do nawyków, które szczególnie nie sprzyjają włosom, należą:
-
zbyt mała ilość snu – mniej niż 7 godzin przez dłuższy czas,
-
palenie papierosów i nadużywanie alkoholu,
-
częste infekcje z wysoką gorączką, po których pojawia się tzw. łysienie telogenowe.
Osobnym tematem jest wypadanie włosów po ciąży i COVID‑19. Po porodzie spadek estrogenów powoduje nagłe przejście wielu włosów do telogenu, a po infekcji wirusowej – silny stan zapalny i stres organizmu. W obu sytuacjach włosy zwykle zaczynają odrastać po kilku miesiącach, ale warto wtedy zadbać o dietę bogatą w żelazo, cynk i biotynę.
Jak pielęgnacja i stylizacja mogą nasilać problem?
Nie każde wypadanie włosów oznacza poważną chorobę. Czasami głównym problemem okazują się codzienne rytuały pielęgnacyjne. Zbyt agresywne traktowanie kosmyków prowadzi do ich łamania i wypadania na długo przed końcem naturalnego cyklu.
Do czynników, które często pogarszają stan włosów, należą:
-
codzienne używanie prostownicy lub lokówki na wysokiej temperaturze,
-
farbowanie silnie rozjaśniającymi preparatami i częste rozjaśnianie całej długości,
-
ciasne upięcia (wysokie kucyki, warkocze, koki), powodujące tzw. łysienie trakcyjne.
Zdarza się, że problemem jest także zbyt ciężka pielęgnacja. Duża ilość kosmetyków pozostawianych na skórze głowy może zatykać ujścia mieszków włosowych. Z kolei przewlekłe łojotokowe zapalenie skóry, łuszczyca lub grzybica owłosionej skóry głowy wywołują stan zapalny i prowadzą do miejscowych ognisk wyłysienia. W takich przypadkach domowe maseczki z jajka czy oleju nie wystarczą – potrzebne jest leczenie dermatologiczne.
Jak bada się przyczyny wypadania włosów?
Prawidłowa diagnoza zaczyna się od dokładnego wywiadu. Lekarz pyta o czas trwania problemu, stosowane leki, przebyte infekcje, sposób odżywiania, styl życia oraz sposób wiązania włosów. Kolejny krok to badanie skóry głowy w powiększeniu, czyli trichoskopia, która pozwala ocenić gęstość włosów, średnicę łodyg i stan mieszków.
Często potrzebne są badania laboratoryjne. Najczęściej zlecane oznaczenia to:
-
morfologia krwi i poziom żelaza oraz ferrytyny,
-
hormony tarczycy: TSH, fT3, fT4,
-
stężenia witamin z grupy B, cynku i selenu w surowicy.
W przypadkach trudnych diagnostycznie wykonuje się trichogram, posiew skóry głowy lub biopsję – krótki zabieg, w którym pobiera się niewielki wycinek skóry do badania histopatologicznego. Przy podejrzeniu chorób autoimmunologicznych oznacza się też autoprzeciwciała, np. przy chorobie Hashimoto czy toczniu.
Przy nasilonym wypadaniu włosów pierwszym specjalistą bywa lekarz rodzinny. W przypadku zmian na skórze głowy lub podejrzenia łysienia androgenowego najistotniejszy jest dermatolog, a trycholog – choć nie jest lekarzem – pomaga dobrać codzienną pielęgnację. Dobrym sygnałem wyjściowym jest sytuacja, gdy po kilku tygodniach obserwujesz na linii włosów krótkie, odrastające kosmyki, tzw. baby hair – oznaczają, że mieszki wciąż są aktywne.
Artykuł powstał przy współpracy z https://mediadev.pl/.
Artykuł sponsorowany