Maybelline Super Stay Vinyl Ink czyli najlepsze pomadki jakie miałam

Hello!

Końcem kwietnia albo początkiem maja swoją premierę miały pomadki od Maybelline. Do nas dotarły z lekkim opóźnieniem, ale są! Niestety, gama kolorystyczna zamyka się chyba w 5 odcieniach, a za granicą jest ich dużo więcej i jest w czym wybierać. 

Swój pierwszy egzemplarz kupiłam po obejrzeniu reklamy na Tik Toku i po jednej aplikacji wiedziałam, że to jest miłość, więc nie czekając na nic, zamówiłam interesujące mnie kolory i aktualnie nie używam niczego innego poza Vinyl Ink. 



Zacznę od tego, że pomadka ma bardzo wygodny i dosyć precyzyjny aplikator, więc jej nałożenie nie wymaga zdolności chirurga. 





Pamiętacie jak lata temu Rimmel wypuścił lakiery do ust o nazwie Apocalips? Vinyl Ink to to samo, tylko ich trwałość jest kosmiczna, bo te rimmelowskie badziewia mazały się po całej twarzy. Maybelline oferuje mi intensywny blask, który z czasem gaśnie do satyny. Nie mam tutaj mowy o rozmazywaniu się, migracji na zęby czy aparat ortodontyczny. Nawet przyklejające się włosy do ust nie transferują koloru na policzek. Normalnie hit! 

Pomadki są bardzo komfortowe i nie wysuszają ust. Zastygają z blaskiem i tak trwają u mnie aż do zmycia olejkiem lub mydłem, bo płyn micelarny w tym przypadku średnio sobie radzi. Owszem, coś się czasem potrafi "zjeść" od środka, ale to głównie podczas spożywania czegoś bardzo tłustego. No i usta nie odbijają się na szklankach czy kubkach. 

20 COY

45 CAPRICIOUS

55 ROYAL

15 PEACHY

10 LIPPY

30 UNRIVALED

50 WICKED


Od dołu: 20 COY, 45 CAPRICIOUS, 55 ROYAL, 15 PEACHY, 10 LIPPY, 30 UNRIVALED, 50 WICKED


Vinyl Ink to świetne połączenie trwałości matowych pomadek z blaskiem błyszczyka. Pigmentacja zarówno jasnych jak i ciemnych odcieni jest po prostu fenomenalna. Jedna warstwa idealnie kryje usta nie pozostawiając na nich smug, tylko gładziutką i jednolitą taflę głębokiego koloru. Ja jestem pod wrażeniem i w zależności od humoru, zmieniam tylko tonację. Do pracy zazwyczaj używam 20 COY lub 15 PEACHY, a na inne wyjścia szaleję. Widziałam w Internetach, że tryumf święci najbardziej twarzowy odcień - 35 CHEEKY. Muszę go dokupić, bo wcześniej umknął mojej uwadze. 

Cena regularna wynosi 62,99. Ja swoje sztuki nieco taniej, bo na Zalando ich cena regularna to 49 zł, a w Hebe na promocji kosztowały 43.99 zł. Warto więc polować na zniżki ;)


Komentarze

  1. Jestem bardzo ciekawa tych pomadek! Kolory mi się podobają, muszę kiedyś przetestować

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że te pomadki są naprawdę świetne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny efekt na ustach, pigmentcja i połysk robią wrażenie

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne kolorki, cudnie prezentują się na ustach ❤️

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety zdecydowanie nie moje kolory. Ewentualnie 15. W domu się nie maluję, a w pracy nie wolno mi tak mocno.

    OdpowiedzUsuń
  6. Excellent to the point article and news.. Well appreciated, My sites: Common Sportsbook Rules

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty