WIBO, BEACH CRUISER CZYLI NAJLEPSZY BRONZER Z DROGERII

Hello!

Kiedy tylko w Rossmannie pojawił się Beach Cruiser, czyli perfumowany bronzer od Wibo, Internet oszalał. W końcu na rynku kosmetycznym pojawił się tańszy zamiennik O! Mega Bronze Coconout marki Marc Jacob. 


Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie kupiłam jednego z dwóch dostępnych wówczas odcieni. Upolowałam ciemniejszą wersję 03 Praline, który po przyjściu do domu okazał się zbyt ciemny, więc zostawiłam go na lato. Miłość zrodziła się szybko, bo na ostatniej promocji, dokupiłam jeszcze dwa kolory. 01 Sandstorm i 02 Cafe Creme. 




Wszystkie trzy kolory są bardzo mocno napigmentowane i przy mniej wprawnej ręce można zrobić sobie plamy. Na początku miałam problem z dozowaniem odpowiedniej ilości na pędzel. Dopiero po czasie udało mi się wyczuć idealny moment. Ogromna gramatura pozwala w moim przypadku na dożywotnie stosowanie. Oczywiście żartuję, bo wiem, że kosmetyki mają swój termin przydatności, ale taka gramatura nie pozwala na całkowite zdenkowanie. Poza tym w swojej kolekcji posiadam także inne bronzery, które używam wymiennie z Beach Cruiser. 

Odcień 01 Sandstorm nadaje się zarówno do ocieplania jak i konturowania twarzy. Jako jedyny z całej trójki posiada złote drobiny. Na zdjęciu są kompletnie niewidoczne, jednak w opakowaniu rzucają się w oczy. Na całe szczęście na twarzy prezentuje się bardzo ładnie i z klasą. Nawet połyskujący shimmer ginie, a widać go jedynie w pełnym słońcu. 
                         

02 Cafe Creme to zdecydowanie chłodniejszy bronzer w zestawieniu z resztą, jednak nie na tyle, aby tworzył zimne i wyglądające na brudne konturowanie. 


Opakowanie 03 jest u mnie lekko sfatygowane, bo mam go najdłużej. Oczywiście nadal jest w pełni użytkowe, niemniej jednak na zdjęciach widać, ze chętnie z nim współpracowałam w ubiegłym sezonie letnim :)  Dodam, że jego nałożenie to lekkie muśnięcie pędzlem po przepięknym tłoczeniu. Nie trzeba mieszać i mieszać celem wydobycie koloru.  


Najlepsze ukazanie odcieni wyszło mi na ręce. W kartonikach bronzery na pierwszy rzut oka są do siebie podobne. Dopiero zestawienie swatchy ukazuje różnicę. 



Jak dla mnie jest to najlepszy drogeryjny bronzer w budżetowej cenie. Za 22 gramy produktu płacimy 30 zł, natomiast ja swoje egzemplarze dorwałam na rossmannowych promocjach. Wtedy wychodzi około 15 zł/sztuka. Nie znam nic innego, co ma tak rewelacyjną jakość i nie kosztuje milijonów monet. 

Żałuję, że nie było mi dane zobaczyć na własne oczy koloru 04 Desert Sand. W moich dwóch Rossmannach był wykupiony. :( Czy któraś z Was jest w jego posiadaniu? Kolor jest ciemniejszy niż 03 Praline?

Ps, dla osób, które nie lubią zapachu kokosa. Nie przejmujcie się, woń sbardzo szybko się ulatnia i już po kilku dniach kompletnie jej nie czuć. 

Blanka

Komentarze

  1. Jak mieszkałam w PL promocje w Rossmann były dla mnie wydarzeniem - zawsze wychodziłam z pełnymi torbami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pienie się prezentują, wypiekane są naprawdę ślicznie. Dla samego zapachu bym je kupiła, bo rzadko sięgam po bronzery.

    OdpowiedzUsuń
  3. Super że jesteś zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie one brudno i sino wyglądają ;/

    OdpowiedzUsuń
  5. Bronzerów nie używam, ale słyszałam własnie dożo dobrych opinii o nim. Zwłaszcza o firmie wibo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Brazery bardzo lubię używać, a więc te mnie bardzo interesuja.

    OdpowiedzUsuń
  7. W swoim makijażu nie używam bronzerów, w sumie to nawet nie umiem :D O tych słyszałam wiele dobrego. Ogólnie lubię kosmetyki Wibo :)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty