Makijaż permanentny brwi czyli o tym na co zwrócić uwagę, czy boli, jak pielęgnować


Hello!     
                          
Temat permanentnych brwi krążył mi po głowie od paru lat. Niestety, wizja źle zrobionego czegokolwiek na twarzy w 100% odpychała chęć posiadania nowych brwi na stałe. W Internecie krąży multum zdjęć obrazujących spartoloną robotę w postaci krzywych, za długich, za grubych, od szklanki... Przykładów jest mnóstwo, ale nie chcę się nad nimi rozwodzić. 

Moje naturalne brwi są bardzo ciemne, a włoski długie. Powiedziałabym, że za długie, dlatego też ich poranna stylizacja zabierała mi zbyt dużo czasu. Dodatkowo asymetria lewego łuku dawała mi w kość i czasem miałam problem z wyprowadzeniem jej na prostą. Tak to jest jak latami wyrywało się zbyt dużo. Poza tym niemal każdy zakupiony produkt do makijażu moich brwi, nie spełniał wymagań. Zazwyczaj miałam problem z doborem odcienia, a jeśli już mi się to udało, kolejną rzeczą, która stawała na drodze to trwałość. Jakoś wiecznie bałam się, że pod koniec dnia wyjdę z pracy bez brwi, bo coś się rozmaże lub spłynie. No i cena też była dla mnie ważnym czynnikiem. To nie jest zabieg za 50 zł, a za 800 PLN. 


Brwi po pierwszym zabiegu
Po rozmowach z Dominiką, która wykonywała mi makijaż i rozwiązaniu wszystkich wątpliwości, uznałam, że teraz albo nigdy. Umówiłam się na termin i tym oto sposobem mam pierwszy raz w życiu równe brwi , które nie wyglądają jak tatuaż starego kryminalisty lub prostej krechy przypominającej zszycie głowy Frankenstein'a. Po pierwszej sesji pigment lekko się wypłukał (szczególnie z przodów), więc konieczna była poprawka po dwóch tygodniach od pierwszej wizyty.  Metoda na którą się zdecydowałam to ombre. Nie chciałam mieć mocno zaznaczonych i kanciatych początków. Tak nosiłam brwi do tej pory, bo nie potrafiłam zrobić takiego instagramowego look'u. Moje zdolności mnie pokonały, a wiem, że całość była za ciężka, więc robiąc coś na stałe, chciałam to wyeliminować.

Zdjęcia zostały zrobione tuż po zabiegach, więc wszystko jest żywe i intensywne. Po jakimś czasie od wygojenia, kolor zblaknie o jakieś 30%. Jest to rzecz zupełnie normalna i nauczona  tatuażowym doświadczeniem, wiem jak podejść do tematu.

Brwi po dopigmentowaniu



Osobiście mam 4 tatuaże i brwi poniekąd można nazwać 5. Mimo tego, ból towarzyszący ich powstawaniu był 10 razy większy niż dziaranie na żebrach. Wszystko to spowodowane dużym unerwieniem tego obszaru. Żeby było śmieszniej, wbijanie igły czułam bardziej na lewej stronie niż na prawej. Na całe szczęście ktoś wymyślił maść ze środkiem znieczulającym, więc udało mi się przeżyć. 

Pielęgnacja po zabiegu nie jest jakaś specjalna. Wiadomo, brwi są lekko opuchnięte i obolałe, więc nie ma ich nawet po co dotykać. Na solarium też nie można iść, bo świeżo wprowadzony pigment może ulec odbarwieniu na jakiś dziwny kolor, więc lepiej nie ryzykować. Ważne jest, aby nie dopuścić do powstania strupa, dlatego też ważne jest natłuszczanie. W tym celu zakupiłam maść z witaminą A - Retimax. Mi się sprawdziła w 100%, bo zawarta w niej parafina, świetnie hamowała odpływ wilgoci.

Różnica w wyglądzie mojej twarzy jest kolosalna. Mam bardziej podkreślone oczy, gdyż dostały nowe obramowanie. Wszystko jest równie i przede wszystkim wygląda naturalnie, a na tym efekcie zależało mi najbardziej.  Rano mogę spać dłużej o 5 minut, gdyż ten temat omijam całkowicie podczas nakładania makijażu.

Brwi są pierwszym etapem działania na buźce. W przyszłym miesiącu wybieram się na usunięcie znamion z brody, a także na modelowanie ust kwasem hialuronowym metodą paryską. Zaś od stycznia czeka mnie seria zabiegów endermologi oraz lipolizy iniekcyjnej. Po całych seriach obu zabiegów zapewne zaprezentuję Wam efekty, których już nie mogę się doczekać ♥


Blanka



9 komentarze:

  1. Efekt jest mega, chociaż ja totalnie nie widzę siebie w takim makijażu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe jak wyglądają teraz , nie bezpośrednio po zabiegu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze jestem "świeżak", więc wpis zaktualizuje po całkowitym wygojeniu☺️

      Usuń
  3. Boli to Jak diabli, dlatego nie zdecyduję sie drugi raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja raczej nie będę miała wyboru. Nie chcę za jakieś dwa lata chodzić z wypłukanym bądź odbarwionym pigmentem.

      Usuń
  4. bardzo bym chciała zrobić sobie takie brwi ,jednak boje się ,że nie będę zadowolona z efektu końcowego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz jak długo biłam się z myślami... :D

      Usuń
  5. Moja przyjaciółka jest stylistką brwi, a ja póki co zbieram pieniądze na makijaż permanentny :)

    OdpowiedzUsuń