Paul Mitchell, Invisiblewear czyli jak nadać włosom objętość

                   
Hello!     
                  
Daaaaaawno, ale to bardzo dawno nie było żadnego posta dotyczącego pielęgnacji moich włosów. Zazwyczaj wrzucam foty na Instagram, ale teraz postanowiłam podzielić się z Wami spostrzeżeniami na temat kliku kosmetyków z serii Invisiblewear od Paul Mitchell, której zadaniem jest zwiększenie objętości włosów. 


Cała seria składa się z 6 produktów, ale aby nadać teksturę, wystarczą w zupełności szampon i odżywka. Ja robiąc wysoki kucyk, stosuję jeszcze lakier, aby ujarzmić odstające anteny za pomocą których czasem udaje mi się połączyć z obcą cywilizacją. Zresztą, lubię wygładzone włosy i puszysty kucyk. Taką fryzurę noszę najczęściej w upalne dni. 







Szampon Invisiblewear delikatnie oczyszcza zarówno skórę głowy jak i włosy. Nie powoduje u mnie łupieżu czy przesuszenia. Skład jest idealny dla suchych i matowych włosów, bo po detergencie od razu występuje gliceryna a tuż o po niej panthenol. Z racji braku ciężkich silikonów, po jego użyciu nie ma co liczyć na idealnie wygładzone i sypkie włosy. Zresztą, nie o to chodzi, bo objętość nie uzyskuje się takimi półproduktami jak silikony.

Kosmetyk bardzo dobrze się pieni, a przy tym łatwo spłukuje. Nie trzeba lać hektolitrów wody, aby go usunąć. 

Invisiblewear Conditioner to odżywka, która robi całą robotę, bo to w jej składzie znajdują się silikony wpływające na teksturę włosa. Po jej zastosowaniu włosy stają się lekko sztywne, ale przede wszystkim mięsiste i tak jakby nabite. Przyznam się szczerze, że taki efekt doświadczyłam pierwszy raz w życiu, bo zazwyczaj lubię jak mogę poczuć idealną gładkość. 

Po takim zabiegu, łatwiej jest utrzymać skręt zrobiony za pomocą lokówki, zaś po prostowaniu, dłużej zostają proste i nie wciągają wilgoci.

                            

Invisiblewear Undone Texture Spray to bardzo delikatny lakier do włosów, który też doda im objętości, nie powodując ich sklejania. Łatwo się wyczesuje i nie śmierdzi podczas rozpylania. Ogólnie cała seria pachnie bardzo delikatnie, a woń jest lekko kwiatowa.


Kosmetyków nie stosuję podczas każdego mycia. Używam ich tylko wtedy, kiedy najdzie mnie ochota na prostowanie lub kręcenie. Nie ma nic lepszego niż gładka tafla skomponowana z mega grubych włosów lub burza loków o nieskończonej objętości ♥

Znacie tę serię?
Blanka

4 komentarze:

  1. Pierwszy raz widzę produkty tej marki... bardzo mnie zaciekawiłaś zaprezentowaną linią! Moje obecne kosmetyki do pielęgnacji włosów są już na wykończeniu, więc myślę, że to idealny moment by wprowadzić coś nowego.
    Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawa seria. Kiedyś miałam kosmetyki tej marki i byłam bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepięknie prezentują się Twoje włosy, ja marki nie znam ale z chęcią sprawdzę

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczne masz włosy <3 Niestety tej marki nie znałam :)

    https://xgabisxworlds.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń