Nowości makijażowe marki Hean


Hello!
            
Przez nawał pracy ostatnimi czasy jestem troszeczkę na bakier za wszelkimi nowościami kosmetycznymi. Co prawda od czasu do czasu między wyjściem do pracy a wieszaniem prania, włączę YT i przeglądam filmiki urodowe, więc nie wypadłam całkowicie z obiegu. Nie wiem czy to się liczy, bo od dłuższego czasu obiecuję sobie, że pójdę sobie zrobić małe tourne sklepach celem zaprzyjaźnienia się z nowinkami kosmetycznymi. Pech chce, że ciężko wygospodarować mi te kilka godzin wolnego tylko dla siebie. 


Dzięki Hean wiem co dzieję się w ich marce. Generalnie sama pamiętam ich początki, gdyż wtedy sama mieszkałam w Krakowie i miło wspominam ich pierwsze produkty. Jak widać, marka nie stoi w miejscu, a idzie z duchem czasu i trendów. Rozwija się dynamicznie i co chwilę zaskakuje nas coraz to lepszymi podkładami czy cieniami, dzięki czemu zdobywa nagrody w prestiżowym konkursie "Qltowy kosmetyk".
              


Wśród kosmetyków które do mnie dotarły w paczce PR, znalazłam dwa podkłady, które niestety muszą poczekać aż stracę opaleniznę, gdyż obecnie jestem do nich za ciemna o jakieś dwa lub trzy tony. Sprawdzając kolory na ręce, wiem, że są to "moje" odcienie, ale na zimową porę. 

"Polecany dla skóry normalnej, mieszanej i tłustej, skóry z niedoskonałościami i przebarwieniami. Bardzo wydajny w użyciu, wystarczy niewielka ilość do rozprowadzenia na całej twarzy, wystarcza średnio na 85 aplikacji."
Nie powiem, ta informacja mocno mnie zaintrygowała i aż żałuję, że nie mam możliwości jej weryfikacji, ale co się odwlecze to nie uciecze :)



Podkład Camouflage to według producenta kryjący fluid, który już po pierwszej warstwie kryje wszelkie niedoskonałości cery dając przy tym mocno pudrowe wykończenie. Kosmetyk jest wodoodporny przez co pewnie jest długotrwały. Jak będzie? Czas pokaże.




Mirror Highlighter to z kolei tafla rozświetlająca do twarzy i ciała. Szczerze powiem, że do twarzy mi się nie sprawdziła, gdyż nałożona na podkład, wchodzi z nim w reakcję i wszystko się waży. Za to zmieszana z podkładem lub uprzednio nałożona na twarz jako baza sprawdza się rewelacyjnie. Fluidy matujące przestają mieć tępy mat, a makijaż staje się bardzo promienny jak rodem z Instgrama, gdzie dziewczyny polewają się siuśkami jednorożca :D My w Polsce nie mamy tych magicznych stworzeń, ale mamy Hean. 
Kolor tego płynnego rozświetlacza jak dla mnie jest chłodny przez srebrzyste tony przez co fajnie neutralizuje zbyt ciepłe tony podkładu, bo ja z tych bardziej neutralnych. 



Radiant Splendor to najnowszy korektor mający za zadanie rozświetlić i zneutralizować cienie pod oczami. Kolor 03 Nectarine ma różowe tony, więc muszę mu znaleźć nowy dom :) Szkoda, bo krycie ma takie jak lubię i podczas testów nie zważył się.
                  

Cienie metaliczne Treasure Foil Mettalic to mój hit. Każdy kolor jest przepiękny i świetnie napigmentowane. Podczas aplikacji nie osypują się i nie blakną w ciągu dnia. Ich najlepszym nośnikiem nie jest pędzel, a palec. 

Wykończenie jest błyszczące, ale nie widać w nim tandety i odpustowego blasku. Za to widać luksus i elegancję. Wiadomo, wszystko zależy od makijażu i zdolności jego twórcy. Ja potrafię się pomalować i wymodelować oko, ale nie potrafię zrobić dobrego zdjęcia, więc nie dzielę się z Wami moimi pracami. 






Pomadki Creamy Vitamin pielęgnują i nawilżają usta dzięki zawartości masła shea oraz obecności witamin A, E, C i F. 


Cała gama ma kremowe wykończenie, co jest dla mnie zdecydowanym plusem, bo nie lubię brokatowych szminek. Moje odcienie to 338 Always Natural oraz 334 Deep Cooper. Jak zapewne się domyślacie, ten pierwszy zostaje ze mną ze względu na to, że jest to mój ulubiony brudny i na dodatek zgaszony  róż z domieszką beżu. Idealny na co dzień. Z kolei Deep Cooper to ciepły brąz, który będzie wyglądał lepiej u osoby ze znacznie cieplejszą karnacją niż moja :) 





Baza pod cienie Stay On może i nie jest najnowszym produktem, ale za to jest świetna tylko trzeba ją porządnie i dokładnie rozprowadzić, bo lubi łapać cienie i tworzyć z nich plamy. Jeśli aplikacja przebiegnie bezproblemowo (trzeba dobrze rozgrzać bazę ciepłem palców), makijaż oka trzyma się aż do zmycia, a cienie nałożone na bazę, dostają pigmentacyjnego kopa :)
"Utrwalająca i wygładzająca baza pod cienie prasowane i sypkie. Wzmacnia intensywność koloru, utrwala cienie i ułatwia ich aplikację. Nie pozostawia tłustego filmu."
               




Dajcie znać czy wpadło Wam coś w oko i co w ostatnim czasie nabyłyście z nowości kosmetycznych.
Blanka

1 komentarze:

  1. poluję na ich nowe cienie ;-) ale czekam na jakąś fajną promocję

    OdpowiedzUsuń