Fruity Jungle czyli lato zamknięte w tubce

              
Hello!


Znacie nowe kremy od Farmapolu? Jeśli nie, to z miłą chęcią postaram się choć w małej mierze przekazać Wam ich zalety. 3 owocowe kremy: jagody acai, liczi i smoczy owoc idealnie zgrywają się z obecną aurą. Opakowania są kolorowe i nie ukrywam, że taka szata graficzna przypadła mi do gustu, mimo, że jestem minimalistą i do mnie trafia prostota. 





Jest słodko, ale przede wszystkim jest bardzo owocowo. Tak bardzo, że nie sposób przestać wąchać swoje dłonie przez długi, długi czas po aplikacji :)

Poza rewelacyjnymi walorami zapachowymi, kremy dość dobrze nawilżają. Osobiście nie mam problemu z wysuszonymi dłońmi, więc nie muszę sięgać po nic cięższego. To, co proponuje Farmapol jest dla mnie zupełnie wystarczające. 




Konsystencja jest treściwa i nie zawiera w sobie parafiny ani silikonów. Delikatny film chroniący dłonie staje się zasługą gliceryny wysoko zawartej w składzie. Dodatkowo owocowe ekstrakty powodują u mnie chwilowe przeniesienie na wyimaginowaną rajską wyspę ♥ 

Wersją zapachowa smoczy owoc pachnie najintensywniej i wierzcie mi, ale czasem mam ochotę zjeść ten krem. Na tubce winien zostać umieszczony znaczek - "nie do spożycia".

O, zapomniałabym. Opakowanie ma gramaturę 75g, co sprawia, że krem idealnie mieści się w każdej torebce! Poza tym nic nikomu nie zdąży się znudzić, bo taka pojemność jest w sam raz.
Blanka

1 komentarze: