Evolve czyli organiczne kosmetyki rodem z Wysp

                
Hello!

Naturalne, organiczne i przepięknie pachnące kosmetyki do pielęgnacji Evolve umiliły końcówkę 2017 roku, jednak nie są na tyle genialne, abym się nimi zachwycać do granic możliwości. 

Opakowania do złudzenia przypominają mi kartoniki kosmetyków Phenome. Zresztą, ceny również są porównywalne. Różnica jest jednak w pochodzeniu, bo Evolve jest wyrobem z Wielkiej Brytanii, a Phenome to rodzima manufaktura.





Gentle Cleansing Melt to preparat do mycia skóry normalnej i suchej. I faktycznie, kosmetyk sprawdza się podczas mycia czystej twarzy, tj. bez makijażu. Make-up'u nie jest w stanie zmyć. Zresztą, taki skład jest zbyte delikatny dla jakiegokolwiek podkładu. INCI jest króciutke i nie ma w nim syfu. Popatrzcie same :)


Glycerin, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Caprylic/capric Triglyceride, Aqua (Water), Adansonia Digitata (Baobab) Seed Oil, Vanilla Planifolia (vanilla) extract, Sucrose Laurate.

Jedyne co mi przeszkadza, to zbyt duża ilość gliceryny, którą ciężko spłukać. Przynajmniej ja odnoszę wieczne wrażenie, że na twarzy została delikatna powłoczka. Za to nie wysusza i przepięknie pachnie delikatną, organiczną wanilią. Nie czuć na kilometr waniliowego aromatu do ciasta. 
              

Płyn do oczyszczania twarzy, to nic innego jest lekko wodnisty żel o równie świetnym składem jak Gentle Cleansing Melted, choć w tym przypadku usuwanie makijażu stanowi czynność prostszą niż wstanie z krzesła :D Ze względu na obecność papainy, po umyciu, twarz jest wyraźnie złuszczona i wygładzona, a przede wszystkim genialnie oczyszczona do tego stopnia, że potrafi zaskrzypieć. Na całe szczęście nic nie wysusza, tak jak w przypadku kosmetyków z SLS, który daje taki sam efekt, a czasem potrafi przysporzyć mojej cerze suchych placków. 

Żel nie pieni się jakoś mocno, ale to dobrze, bo spłukiwanie nadmiaru piany jest dla mnie zbyt uciążliwe. Zapach kojarzy mi się z jakimś syropem na kaszel, ale na chwilę obecną nie umiem sobie przypomnieć jego nazwy. Skleroza mnie łapie :D


Aqua (Water), Sodium Coco-Sulphate, Cocamidopropyl Betaine, Decyl Glucoside, Glycerin, Caprylyl/capryl Glucoside, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder (Aloe Vera), Carica Papaya (Papaya) Fruit Extract, Lauryl Glucoside, Glyceryl Oleate, Coco Glucoside, Fragrance (Parfum), Citric Acid, Levulinic Acid, Sodium Levulinate, Sodium Phytate, Sodium Benzoate




Serum hialuronowe. Ten rodzaj kosmetyku wdrożyłam do swojej pielęgnacji całkiem niedawno, ale z racji obecności tak silnego nawilżacza jakim jest kwas hialuronowy, staram się nie zapominać smarować buźki przed nałożeniem kremu na noc. Samo serum świetnie uzupełnia dalszą kosmetykę, bo stosowane solo ma dla zbyt mało właściwości pielęgnacyjnych. 

Przyjemnie pachnie różami, ale nie jest to woń starszej kobieciny oczekującej na wieczny odpoczynek. Jest lekko i przyjemnie. Zresztą, serum to nie perfumy, cały czas nam twarz nie będzie pachnieć :D

Ogromną zaletą jest duża zawartość (C14H21NO11)n. Na 30 ml produktu przypada 200 mg kwasu. Jak dla mnie jest to duże stężenie, choć nie mam porównania do innych produktów tego typu, gdyż zawartość w postaci stężeń procentowych nie jest nigdy podawana, a kosmetologiem/farmaceutą nie jestem, więc nie znam norm określających dane proporcje. 



Aqua (Water), Rosa Damascena (Rose) Water, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder (Aloe Vera),
Punica Granatum (Pomegranate) Fruit Extract,  Glycerin, Amorphophallus Konjac Root Powder,
Sodium Hyaluronate, Sodium Levulinate, Sodium Anisate, Sodium Sodium Dehydroacetate.

Znacie te kosmetyki? Jeśli nie, zapraszam Was na stronę oficjalnego dystrybutora :)

Oliwier Green

Blanka

8 komentarze:

  1. oooo bardzo zacnie wyglądają. Pierwsze słyszę o tej marce. Już sobie oglądam stronę producenta!

    OdpowiedzUsuń
  2. Też o nich pierwsze słyszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam o nich, ale nie było jeszcze okazji wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. wyglądają bardzo fajnie, nie miałam jednak okazji ich poznać na własnej skórze

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawe kosmetyki, nie miałam ich nigdy

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo przyjemne są te kosmetyki, chociaż te do zmywania faktycznie lepiej się sprawdzają na skórze bez makijażu :) Mam jeszcze masełko do ust, jest boskie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam ale przyciągają uwagę :)

    OdpowiedzUsuń