Ava Eco Garden, czyli świetny krem i nieco gorsze serum

             
Hello!


Wiosną i początkiem lata Anno Domini, używałam dwóch kremów marki Ava z serii Eco Garden. Tzn. jeden był kremem, a drugim produktem było serum, choć konsystencją niczym nie odbiegał od kremu. Za działanie też niespecjalnie przypadło mi do gustu, ale o tym w dalszej części notki. 




Zacznę jednak od przyjemniejszej części, a mianowicie przedstawię Wam krem z ekstraktem z marchewki. Kosmetyk jest lekki jak chmurka, ma piankową konsystencję przez co szybciutko się wchłania. Lekko matuje strefę T, a w tym wszystkim świetnie nawilża suche policzki. Nie zostawia żadnych tłustych filmów. Krem sprawdza się jako baza pod makijaż i żaden podkład się na nim nie warzy, ani nie roluje. Dodatkowo śliczny zapach powodował, że chciało mi się go regularnie używać. Przy mojej mieszanej cerze spisał się bardzo dobrze, ale obawiam się, że dla osób borykających się z problemem suchości, kosmetyki nie będzie dla nich wystarczający. 

Po dłuższym użytkowaniu skóra faktycznie nabrała kolorytu, ale nie był to jakiś efekt "wow". Cera stała się gładsza i bardziej miękka. Skład jest dobry i naturalny. Nie ma w nic nic, czego nie toleruję, więc nie dziwię się, że się z nim polubiłam :) Szkoda, że na zimę będzie za słabo nawilżać, bo z chęcią znów wyciągnęłabym rękę w jego stronę, gdybym znalazła go w drogerii. 






Mimo tego, że organiczne serum pomidor i ogórek nie jest dostosowane do mojego przedziału wiekowego, uznałam, że nie ma to tamto - będę stosować. Zresztą, każda z nas wie, że oznaczenia w stylu +20, +30 i wzwyż, to tak na dobrą sprawę chwyt marketingowy, a zapewne tak jest przy kosmetykach naturalnych :) 

Mazidło okazało się bardzo słabe pod każdym względem. Lejąca formuła uniemożliwiała wsmarowanie produktu w twarz. Wszędzie było pełno smug i potrzeba było mnóstwo czasu, aby twarz cokolwiek wciągnęła. Woń serum również przemawia na jego niekorzyść, bo tak intensywnych ziołowych aromatów nie umiem znieść. 

Producent twierdzi, że można stosować go zarówno na dzień jak i na noc. O ile mogłam iść spać ze smugami na twarzy, tak po przebudzeniu nie spełniał swojego zadania, ze względu na słabe i bardzo wolne wnikanie. Dobrze, że nie miał tendencji do zapychania. 



Dajcie znać, jakie kremy stosujecie podczas obecnej pory roku.

Blanka

1 komentarze:

  1. Widziałam je wczoraj w jakimś sklepie internetowym ;) Sama nigdy nie miałam produktów Ava :)

    OdpowiedzUsuń