Kosmetyki Bishōjo czyli kawałek (złej) Japonii w na polskim rynku


Hello!

Bishōjo w języku japońskim znaczy młoda dziewczyna, zaś u nas Bishōjo to marka kosmetyków, której dwóch reprezentantów miałam okazję używać jakiś czas temu. 

Po parunastu użyciach stwierdziłam, że te produkty nie są tym, co mnie zadowala i satysfakcjonuje, ze względu na kilka ważnych rzeczy, które były tymi decydującymi. Jeśli ktoś lubuje się w średniej półce i niszowych kosmetykach, bo takim mianem można je określić, to od razu mówię - nie warto. W tej cenie znam dużo innych i przede wszystkim spełniających swoją funkcję mazideł.  

Jedyne co mi się podoba to szata graficzna, bo jest prosta i zawiera najbardziej podstawowe informacje. 



Emulsja micelarna ma bardzo słabą moc zmywania i nadaje się jedynie do zmywania delikatnych makijaży mineralnych. Ja takowe wykonuję baaardzo rzadko, poza tym preferuję płyny micelarne, będące moimi produktami do demakijażu :)

Konsystencja tej emulsji to nic innego jak gęste mleczko na bazie gliceryny, przez co ciężko rozprowadzić ją na twarzy, a co gorsza, jeszcze ciężej spłukać. Taka formuła zupełnie do mnie nie przemawia. Robiłam kilka podejść i za każdym razem efekt końcowy był taki sam. Rozmazany make-up wtarty w skórę. Bleeeeh. Po każdej próbie wykonania demakijażu tą emulsją, moja twarz musiała przechodzić kolejne etapy zmywania - płyn micelarny+żel. 



Krem wygładzający również okazał się kiepski, bo za tę cenę mogłabym spodziewać się czegoś bardziej wymyślnego, a nie zapychającej chemii skondensowanej w ciężkiej formule, będącą zbyt treściwą dla mojej mieszanej cery. 

Kosmetyk słabo się wchłania pozostawiając na twarzy tłustą powłokę przez co mam wrażenie, że skóra nie oddycha. W olejach to lubię, a w tym przypadku mocno mi to przeszkadza. W sumie nie wiem dlaczego, ale jakoś nie mam cierpliwości go używać. 

Skład jest zły, dokładnie nie pamiętam co zawiera, bo kartonik wyrzuciłam jakiś czas temu, ale jeśli chodzi o "chemiczne" kremy, dużo lepiej sprawdzają się u mnie te z Lirene :) Zresztą, niebawem o nich napiszę.



Mimo stosowania na noc, rano dalej czułam ten niechciany film, a twarz wyglądała nijak. Ani nie była gładka, choć niby takie są jego właściwości, ani nic. Jedyne co odnotowałam to znikome nawilżenie policzków, ale nie tego oczekiwałam. Mam nawet wrażenie, że co nieco mnie zapchał, szczególnie w okolicach nosa i czoła. 




Nie wiem czy to kwestia mojej cery, czy kremu. Z racji tego, że nie jest on przeznaczony dla wybranych rodzai, uważam go za uniwersalny. Plus za filtry, ale dla mnie to za mało.




Znacie tę markę?

Blanka

10 komentarze:

  1. Nie znam ich, ale swojego czasu wszędzie była ta marka :) Nie ma to jak marketing

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja je dostałam na spotkaniu, a ostatni czas odpoczynku od blogosfery sprawił, że nawet ich nigdzie nie widziałam w blogosferze :)

      Usuń
  2. Nic nie miałam, ale to ze krem miał by mnie zapychać i zostawiać nieprzyjemną powłokę, skutecznie mnie odstrasza.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piątka! Też do demakijażu preferuje płyny micelarne :) Nazwa przykuwa uwagę, a design cieszy oko - ponadto, kosmetyki azjatyckie cieszą się dobrą sławą. Niezła pułapka. Zamiast cudów, porażka w ładnej oprawie...:/

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam w wolnej chwili do siebie:)
    http://blondekitsune.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę te kosmetyki po raz pierwszy i wychodzi na to, że nie mam czego żałować ;-) Generalnie do tej pory nie miałam bezpośredniej styczności z japońskimi kosmetykami, jeżeli już decyduję się na azjatycką pielęgnację to najczęściej pada na koreański rynek.

    OdpowiedzUsuń
  5. marka jest mi całkowicie nieznana.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam tej marki ale szkoda, że produkty okazały się słabe;/

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapychania skóry to ja mam dość. Co raz mnie coś zapcha i mam ciągle z tym problem :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam marki i jakoś nad tym nie ubolewam ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja również nie znam tej marki, jednak nie chciałabym stosować tych kosmetyków chociażby ze względu na skład.

    OdpowiedzUsuń