Hean, Ultimate lip gloss czyli błyszczyki, które mnie...

                          
Hello!
                 

Kierując się wyborem, mój wzrok spłatał mi figla. Zamiast "mate" przeczytałam "matte". Tak, tak, chciałam mieć matowe pomadki w płynie, a na własne żądanie dostałam coś, co kompletnie nie trafiło w moje preferencje. 



Ciężka formuła i mocno napigmentowana formuła źle rozprowadza się po ustach, bo kolor pozostaje nierównomierny. Trzeba nałożyć kilka warstw, aby wszystko wyglądało jak należy. Dodatkowo, potężna ilość brokatu jest wyczuwalna podczas przygryzania/zaciskania warg. Sama lubię lekki shimmer, ale tak grubo zmielony glitter jest kompletnie nie dla mnie. Jakoś nie chciałabym pracować jako stroboskop w wiejskiej dyskotece :D



Po dłuższym czasie, błyszczyk jakby lekko zastygał, przez co na ustach tworzy wysuszającą skorupkę, mającą negatywny wpływ na moje usta. Nigdy nie miałam z tym problemu, bo nawet przy matowych pomadkach z Golden Rose, wargi pozostawały w nienagannym stanie :)

Jedyne co mi się podoba w tych produktach to kolorki, dlatego też chciałam je mieć w swojej kolekcji kosmetyków do ust. Niestety pomyłka sprawiła, że nie dość, iż trafiłam na nie te wykończenie, które chciałam, to jeszcze do tego wszystkiego doszła kiepska jakość.



Błyszczyk ma błyszczeć... Sama nazwa na to wskazuje, eh.

Blanka

10 komentarze:

  1. Absolutnie nie lubię ;) Brokat...nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oba kolory są ładne, ale ten brokat w takiej ilości zdecydowanie do mnie nie przemawia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Heh no faktycznie mat to to nie jest ;) Ale kolory super !

    OdpowiedzUsuń
  4. za dużo brokatu....błeee :D

    OdpowiedzUsuń
  5. kolory całkiem nie moje niestety ...

    OdpowiedzUsuń
  6. Z Hean nie miałam chyba nic. Ten brokat wypada słabo :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolory ladne ale faktycznie mala pomylka a efekt bardzo rozny hihihi

    OdpowiedzUsuń
  8. Z tej marki wszystkie błyszczyki mi podchodzą. ;)

    OdpowiedzUsuń