Rossmann, zakupy z promocji: Wibo, Bourjois, Lovely, Provoke, Rimmel

                 
Hello!
                     

Patrzę na datę ostatniego posta i własnym oczom nie wierzę. Czas przecieka mi przez palce, ale właśnie zebrałam się w sobie i po dłuższej przerwie porobiłam zdjęcia. W końcu mam podstawę do publikacji, bo czymże byłby post bez foto. 

Prawie każda z nas skorzystała z oferty przygotowanej przez drogerię Rossmann. Tym razem i ja uległam, bo potrzebowałam kilku rzeczy, w tym podkładów, bo niemal każda buteleczka, którą posiadam, dobiła dna. Przy okazji promocji, chciałam pooglądać nowości kosmetyczne, bo z nimi jestem troszeczkę na bakier. Niestety, ale moje rozczarowanie sięgnęło zenitu, gdyż...

1. promocją została objęta cała kolorówka, a nie jak dotychczas - każdy tydzień coś innego. Niby fajnie, bo za jednym zamachem można kupić wszystko, ale jednak te dzikie tłumy przepychające się między sobą celem złapania tuszu za 5 zł, skutecznie zniechęciły mnie do dalszego stania i czekania, aż łaskawie ktoś się odsunie. 

2. "otwieramy, a co tam?" No szlag mnie jasny trafił. Przed szafą Lovely stoi dziewczyna, na moje oko mogła mieć około 23 lat. Niby nic w tym dziwnego, ale po zaobserwowaniu zachowania tego osobnika, wymiękłam. Dziewczę otwierało każdy kosmetyk niebędący testerem, po czym z premedytacją rzuciła hasło w stronę tłumu "i tak po tej obniżce wychodzi drogo". Ok, ja się nie patrzę na zawartość portfela, ale takie zachowanie uświadomiło mi, że w dalszym ciągu ludzie nie potrafią się zachować. 



3. brak zatowarowania. Wiedziałam, że idę po dwa najpopularniejsze podkłady drogeryjne. Chwilę po otwarciu najbliższego sklepu nie było ani jednego egzemplarza. Wiem, że ekspedientki najpierw wyłożyły stary, zalegający towar, aby jak najszybciej zniknął, więc liczyłam na to, że dostanę świeże sztuki z szuflady/magazynu. Aha, na pewno. Zostałam bez, a via Interenet nie było możliwości zamówienia. Czyżby ilość oferowanych kosmetyków była ograniczona? 

Znów jestem zawiedziona kompletnym bałaganem, złą strategią i tym, że niektórzy nadal zachowują się ameby. 

Z nowości, które mnie zaintrygowały są Pro Contur Palette zawierającą zarówno kremowe jak i pudrowe odcienie. Jeszcze jej nie testowałam, ale myślę, że niebawem to nastąpi i dam Wam znać, co o niej myślę, bo jest to moja pierwsza paleta do konturowania. 
Oprócz niej przygarnęłam również bronzer i paletkę matowych pomadek z nowej edycji limitowanej - Holy Chic. 


Jedynym pozytywnym celem wizyty, poza zapłaceniem mniejszej kwoty przy kasie, był zakup wszędzie poszukiwanej czwórki Wibo do strobingu, Od kiedy zobaczyłam ją na YT, wiedziałam, że muszą ją mieć Niestety, mój pech chciał, że zawsze była na brakach. Róż wzięłam "przy okazji" :D



Ostatnio przebierałam kuferek z kosmetykami i wyrzuciłam wszystkie tusze. Zostawiłam tylko jeden, czyli ten, którego aktualnie używam. W tej materii nie poszalałam, bo wzięłam moje ulubione i chyba najtańsze (i jedne z najlepszych) - zielony Wibo oraz żółty Lovely. Bourjois "Twist up the volume" zawsze chciałam wypróbować, a, że nadarzyła się okazja to czemu nie? I nawet jestem zadowolona z jego działania. 
             

Podkłady, to coś na co polowałam najbardziej, ale z racji tego. że nie jestem typem drapieżnika, wyszłam niemal z pustymi rękoma. Skusiłam się na Fit Me! ProVoke oraz Wake Me Up, który jednak nie nadaje się do mojej mieszanej cery i muszę sprezentować go siostrze, bo szkoda, aby zbierał kurz. 
Healthy Mix i True Match były niedostępne, a to na nich najbardziej mi zależało :( 




A Wy jak tam? Jak wrażenia po promocji? Niesmak pozostał, czy raczej na spokojnie? :)

Blanka

32 komentarze:

  1. U mnie było na spokojnie, może i ludzi dużo, ale zero przepychanek ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie w Rossmannie panuje okropne chamstwo ;/ Kobieciny potrafią się przepychać o głupi tusz za 5 zł.

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie w rossie Healthy Mix i True Match stały na oddzielnym regale tyle ich było :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja już dawno nie korzystałam z tych promocji ;) znajduje podobne oferty w innych drogeriach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jak zwykle nic nie potrzebowałam to nawet nie zaglądałam :), ale widziałam rozgrzebane szafy i tłumy :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak dotad to Twije zakupy sa najlepsze jakie widzialam z blogow o rossmannie :) super

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też jestem zawiedziona, ...
    Nie dostałam większości rzeczy, które chciałam kupić...

    OdpowiedzUsuń
  8. W moim rossie też była dzicz :/. A paletkę rozświetlaczy z Wibo mam i bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Skorzystałam, ale tym razem niezbyt dobrze trafiłam bo tłumy były jak nigdy. A to dlatego, że udałam się do centrum bo potrzebowałam coś z marki, której nie ma w tych mniejszych.

    OdpowiedzUsuń
  10. Szlag może człowieka trafić, kiedy przychodzę do domu, a tam produkt włożony do pudełka owszem - ale w środku upaćkany :( Czyli otwierany.
    Ale w sumie kupiłam to, co mi brakowało ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wrażenia podobne-tłum, bałagan, macalstwo
    mocno zniechęciły mnie do wiekszych zakupów. Wzięła puder sypki z Pupa, oliwkę do skórek z SH i żel do skórek z Wibo. Planowałam dokupić jeszcze tusz z Provoke jak zobaczyłam przy kolejnej wizycie jak babki grzebią w szufladach to odpuściłam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Właśnie przed chwilą u siebie we wpisie rozkminiałam, czy nie lepiej by było gdyby wszystkie produkty pelnowymiarowe były jakoś zabezpieczone np. tak jak to jest w Stanach w drogeriach.

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie też tłumy, a byłam dopiero wczoraj! To, co się tam dzieje, to jakaś masakra. Wszystko pootwierane :( Na półkach braki i nie kupiłam większości tego, co chciałam. Zastanawiałam się nad tym tuzem z Bourjois, ale w końcu wzięłam te nowość w trójkątnym opakowaniu. Mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mój chłopak dorwał mi True Matcha :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja też skusiłam się na Provoke i jestem strasznie rozczarowana, tak kiepskiego podkładu nie miałam jeszcze nigdy w życiu. Byłabym załamana, gdybym kupiła go w regularnej (absurdalnej) cenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mialam matujacy i świętowałam, gdy udalo mi sie go zdenkowac:)

      Usuń
  16. A ja nic a nic nie kupiłam ooo tak to wyszło :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Sporo nowości, ja jak na razie trzymam się daleko od Rossmanna. Zdenerwowali mnie, że pomadki matowe z Lovely nagle na promocję kosztują niby 26 zł, a wcześniejsza cena to 20 zł :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja weszłam po pastę do zębów, bo nie miałam w sumie nic kupować i też ludzie jak dziki :D złapałam tylko jeden liner w ścisku. Interesowała mnie też paleta do konturowania z wibo, ale ten kremowy bronzer jest strasznie ciepły, rudy wręcz. Oprócz tego mam już wszystkie róże ecstasy, a te w palecie są takie same. Więc 1/3 palety jest dla mnie bezużyteczna i zrezygnowałam :x

    OdpowiedzUsuń
  19. Kobiety podczas tej promocji gubią swoje dobre wychowanie na progu drogerii.

    OdpowiedzUsuń
  20. U mnie było dużo ludzi, ale nie jakis dziki tłum. Tego co chciałam nie było na półkach, ale przemiła pani podała mi wszystko z szufladek :) Ale kupiłam tylko 4 rzeczy, więc nie musiałam bic się o podkłady :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ogromny niesmak, poszłam po true match Loreal, nie było ani jednej sztuki mojego koloru .Pytam ekspedientki czy są jeszcze? Odpowiada, że będą jak znow wykloza towar.Kiedy to juz nie wiadomo.W koncu wzielam rozswietlacz Bell,tusz Eveline i lakier Rimmel i uciekalam.To co sie dzialo przed polkami,istna bitwa pod Grunwaldem...

    OdpowiedzUsuń
  22. Też kupiłam te dwa tusze:) dla mnie bombowe!!!

    OdpowiedzUsuń
  23. Żółty tusz Lovely się u mnie nie sprawdził, ale za to z zielonego byłam bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jedynym kosmetykiem, który wzięłam był Maybelline Color Tatoo "Creme de Nude" - wiem, że na pewno zużyję w roli bazy pod cienie ;-) Miałam jeszcze w ręku rozświetlacz Lovely ale uznałam, że od kilku lat nie jestem w stanie zużyć dwóch które mam (przy codziennym stosowaniu) i ten po prostu będzie się marnował. Ogólnie nędzny ze mnie tester nowości - dopóki nie zużyję to nie kupię. A przecież wiadomo ile potrafi zając zdenkowanie różu czy cienia od powiek... wieeeki :-D

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja jak weszłam koło południa do rossmana pierwszego dnia promocji to się zdenerwowałam. Takiego dzikiego tłumu to ja jeszcze nie widziałam. Nie można było się dopchać do szaf, pomijając fakt, że były wszędzie pustki. Ulubionego podkładu z Astora nie kupiłam i wyszłam rozczarowana ;/ Ale coś tam niby kupiłam :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja kupiłam właściwie wszystko, co chciałam, a nawet zdecydowanie więcej ;-) A zaczęło się bardzo niepozornie... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  27. Mam paletkę Wibo do strobingu, jest cudowna :D
    Zapraszam na nowy wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Tusz Twist me up bardzo przypadł mi go gustu i też kupiłam na promocjach :) Rimmel - Wake me up również gorąco polecam.
    W moim rossmannie było kulturalnie - poszłam pierwszego dnia promocji około godziny 11:00. Tłum większy niż zwykle, ale nic nadzywczajnego. Nikt się nie przepychał, ale niestety bez otwierania produktów się nie obeszło.... a testery były. Zatowarowanie bardzo dobre - nawet dostawili taką zwykłą szafę z półkam i dołożyli produkty różnych marek, które się nie mieściły w szafach firmowych :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja się nie skusiłam na promocje w Rossmannie :)

    OdpowiedzUsuń
  30. jakie wibo ma ąłdniutkie opakwoania :)

    OdpowiedzUsuń