Pytania na które nie lubię odpowiadać, a odpowiedzieć trzeba


Hello!
    

Pytania zadawane raz dziennie w stylu "co będzie - chłopiec czy dziewczynka?" albo "na kiedy masz termin?" nie były tak irytujące jak te, które zadawane mi się prawie trzy miesiące po porodzie. Rozumiem, że zainteresowanie, że troska, ale gdy słyszę po raz setny jedno i to samo, dostaję lekkiej nerwicy, bo ileż można...




Pytanie nr 1 - "Jak rodziłaś?"
Lekko i przyjemnie. Wiele osób myśli, że idąc na planowane cesarskie cięcie, poszłam na łatwiznę, a to nie prawda. Z racji chorego kręgosłupa musiałam mieć znieczulenie ogólne, więc nie byłam świadoma przyjścia Zosi na świat. Przykro mi, że tak wyszło, jednak świat mi się pod nogami nie zwalił. Oczywiście podczas zabiegu pojawiły się komplikacje przy intubacji i wcale nie było tak kolorowo, jak mogłoby się wydawać. Wcześniej miałam dwie operacje, więc wiedziałam czego mogę się spodziewać. Na szczęście po cesarskim cięciu wstałam bardzo szybko, bo po upływie niespełna 10 godzin :) Był ból, było ciągniecie szwów, ale wszystko w granicach mojego progu bólowego. Do pełnej formy doszłam w 4 dobie po zabiegu i bez problemu weszłam na 4 piętro :)

Pytanie nr 2. - "Karmisz piersią?"
Cesarskie cięcie na zimno bez rozpoczęcia akcji porodowej spowodowało to, że proces laktacji się niby się rozpoczął, ale nie tak jak trzeba. Oksytocyny było za mało, aby wszystko poszło zgodnie z planem. Gdy pojawiło się mleko, Bobo było nauczone pić z butelki i miało problem z uchwyceniem sutka. Nakładki silikonowe w tym przypadku na nic się nie zdały. Bobo pije mleko modyfikowane jak tysiące innych dzieci. Zdrowo rośnie i bez problemu przybiera na masie. Jest mi bardzo przykro, gdy słyszę komentarz w stylu "niedobra mama, nie da dziecku jeść". Daję jeść, nie głodzę Zosi, a tego typu teksty są nie na miejscu, bo bardzo chciałam karmić naturalnie, ale Matki Natury oszukać się nie da.

Pytanie nr 3 - "Jaki rozmiar nosi Zosia"
Zosia zaraz po wyjściu z brzucha mierzyła 55 cm. Dwa tygodnie później wszystkie ubrania z rozmiaru 56 były za małe. Obecnie wyrasta z 68! i czasem zakładam jej na noc 74, aby miała troszkę luźniej podczas snu :)  Poza tym rozmiar rozmiarowi nierówny, więc nie jest to miarodajne zobrazowanie. 

Pytanie nr 4 - "A szczepisz na NFZ czy płacisz za skojarzone"
Walimy na NFZ. Sama nie byłam szczepiona na tyle chorób, co Zosia teraz i jakoś żyję. Moje rodzeństwo to samo. Kiedyś nie było tak wymyślnych szczepionek, a każdy z nas ma się dobrze. I nie chodzi tu o kwestię finansową, bo jestem w stanie ponieść dodatkowe koszta, tylko pytanie, czy na pewno jest taka potrzeba.

Pytanie nr 5 - "Wpadka czy planowane?"
W sierpniu minęła 5 rocznica ślubu. Myślę, że dziecko po takim czasie jest już jak najbardziej wskazane. Nie musieliśmy się długo starać, bo wieść o tym, że jestem w ciąży nadeszła w zaraz po tym jak podjęliśmy decyzję o chęci zostania rodzicami. Zaskoczenie jednak było, bo nie myślałam, że uda się za pierwszym razem :)

Pytanie nr 6 - "Kiedy Zosia będzie miała rodzeństwo?
Odpowiedź jest jedna - nigdy. Zdecydowaliśmy się na jedno i tak zostanie. Na razie skupiam się na porządnym wychowaniu jednego Malucha i jest mi z tym dobrze. 

Pytanie nr 7 - "A to nie interesuje cię 500+?"
No nie i nie wyobrażam sobie, aby robić dzieci dla pieniędzy. Dajemy radę bez rządowych pieniędzy, a poza tym nic nie trwa wiecznie i obawiam się, że ten projekt powinien być inaczej skonstruowany, bo on zupełnie mija się z celem. Nie jestem jego zwolenniczką i mam na niego negatywny pogląd.

Pytanie nr 8 - "Będziesz przebijać uszka?"
Będę. Blogerki parentingowe przekrzykują się w swoich racjach odnośnie przebijania uszu tak małym dzieciom. Ja miałam przebite na roczek, moje siostry też. Żadna z nas nie dostała alergii, zapalenia czy Bóg wie jeszcze czego. Sama później przebijałam chrząstkę pistoletem i nie uważam, żeby to był olbrzymi ból. Gorsze jest ukłucie igłą podczas nieszczęsnych szczepień.

Pytanie nr 9 - "Zosia ma kolki?"
Nie ma i całe szczęście. W szpitalu i na pierwszej wizycie, straszyli nas, że po mleku modyfikowanym na bank będzie miała bóle brzucha i możemy zapomnieć o spaniu. Diagnoza była wystawiona pochopnie, bo Maluch śpi jak zabity przez całą noc i nawet nie budzi się na papku. 

Pytanie nr 10 - "A co zrobisz z Zosią, jak wrócisz do pracy?"
Na pewno nie oddam do rodziny zastępczej, ani też nie oddam do okienka życia. Są żłobki, jest babcia. Może zdarzyć się tak, że uda się nam pokminić tak zmiany, żeby się mijać. Nie jestem wróżbitą Maciejem i nie przewidzę co się stanie w styczniu. Opcje są, trzeba tylko dobrze pokombinować, choć przyznam się, że żłobek jest tym najbardziej rozważanym wariantem.

Pytanie nr 11 - "Dużo przytyłaś w ciąży?"
Tak i nie. 14 kg. Wszystko zrzucone, co nie znaczy, że jestem szczupła. Teraz walczę z resztą, której nie zdążyłam spalić przed ciążą. Brzucha nie mam, wciągnął się miesiąc po porodzie wraz z całkowitym zejściem opuchlizny towarzyszącej ranie. Praktycznie od razu wchodziłam w swoje spodnie sprzed ciąży, więc jestem szczęśliwa,  bo nie muszę wymieniać garderoby. Wszystkie kg, które przyszły w przeciągu 9 miesięcy rozlokowały się w górnej partii ciała - głównie w piersiach. 



Tych pytań jest o wiele więcej. Przytoczyłam tylko te, które pojawiają się najczęściej. Ehhh :)
Blanka

46 komentarze:

  1. Spoko, ja zawsze twierdzę, że będę "wyrodną matką", nie ma co się oszukiwać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej jesteś tego świadoma. Ja nie byłam i musieli mnie uświadomić :D

      Usuń
  2. "Sama później przebijałam chrząstkę pistoletem i nie uważam, żeby to był olbrzymi ból". Nie wiem jak to skomentować ale to bardzo, bardzo głupi pomysł. Pistolet nie jest (bo nie może być) sterylnie czysty i nie przecina ciała tylko je rozrywa niedostatecznie ostrym kolczykiem. To, że tobie nic się nie działo i dobrze goiło to łut szczęścia, ew masz predyspozycje to łatwego zrastania się ran. Niemniej - jeśli robić kolczyki to tylko i wyłącznie u piercera, igłą, w sterylnych warunkach i kolczykiem przystosowanym do gojenia, a nie czymś co wpychają ludziom w uszy kosmetyczki, które nie mają najmniejszego pojęcia o kolczykowaniu. Poczytaj o tym trochę zanim zabierzesz małą żeby zrobić jej kolczyki, co jest też moim zdaniem, wybacz za określenie - debilnym pomysłem. Żaden piercer nie powinien się na to zgodzić żeby przekłuć roczne dziecko, więc zostanie kosmetyczka i rozrywanie uszu, ale przecież Tobie i koleżankom się "dobrze goiło" >.< Sama mam 9 kolczyków, a pierwsze były moim świadomym wyborem, a nie kwestią gustu mojej mamy która stwierdziła, że wsadzi mi kawałki metalu w uszy bo jej się to podoba. Wybacz mi ostre słowa, po prostu krew mnie zalewa jak słyszę o przebijaniu uszu u kosmetyczki i to jeszcze dzieciom które nie wiedzą czy chcą mieć kolczyki czy nie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, no jasne, rozumiem Cię i szanuję Twoje zdanie. Na razie nie myślę o metodzie przekłucia, bo jestem na etapie oglądania filmów Red Lipstick Monster z zakresu piercingu. I faktycznie masz rację co do igły :)

      Kosmetyczka odpada. Też przekłuwałam pępek i język u piercera.

      Usuń
    2. Uff to dobrze, kosmetyczki to zło jeśli chodzi o przekłuwanie i cieszę się że RLM Cię uświadomiła :)

      Usuń
  3. To Matka wie co najlepsze dla jego dziecka, a każde z nich jest inne. Czasem te dzieci, które są książkowo chowane są bardziej podatne na przykład na choroby. Nie ma się czym przejmować:D Zosia niech się wychowuje zdrowo i szczęśliwie:D Nawet przy "wyrodnej" Matce:* Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. O tak dziecku nic się nie stanie jak będzie karmione mlekiem modyfikowanym od pierwszych dni życia. Nie widzę w tym nic złego, a jeśli miałabyś się Ty męczyć i jeszcze dziecko próbując karmić naturalnie to nie widzę w tym nic złego. Jak sama mówisz Matki Natury nie oszukasz ;) Ja swojego syna odstawiłam od piersi po 4 miesiącu bo zwyczajnie w świecie się nie najadał. Płakał, marudził i cały czas był przy piersi, więc nie było sensu męczyć dziecka i siebie.
    A własnie i zupełnie nie rozumiem pytania wpadka, czy planowane? A co to za różnica? Jak wpadka to się mniej dziecko będzie kochać, czy co? Nie jestem w stanie tego zrozumieć :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do dojadania.. Zosia na początku dostawała ściśle określoną ilość mm mleka modyfikowanego. Było OK, jednak z czasem przestało jej to starczać i mimo tego, że nie ma jeszcze skończonych 3 miesięcy, je jak czteromiesięczny maluch :)

      Usuń
    2. Oj tak znam to. Mój ma osiem miesięcy a je zdecydowanie za dwoje :)

      Usuń
  5. Bardzo się cieszę, że do wszystkiego podchodzisz z dystansem i nie świrujesz z byle powodu. Tak trzymać, zdrówka dla pociechy i rodziców :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda, tak się tylko wydaje. Parę razy zdarzyło mi się płakać z powodu chamskich słów odnośnie karmienia.

      Usuń
    2. Przykro mi to słyszeć, ale nie wszystko zależy od mamy. Moja np. nie karmiła siostry, bo nie miała pokarmu. Mnie odstawiła po 2miesiącach, bo musiała wracać do pracy. I co? Jesteśmy zdrowe, nie chorujemy i całkiem dobrze się trzymamy. Nie ma reguły co do karmienia i niech każda "super" mamuśka mówi za siebie. Każda matka wie, czego potrzebuje jej pociecha i tego warto się trzymać. :) Na takie głupie komentarze szkoda reagować :)

      Usuń
  6. Rozwaliło mnie 7 pytanie... Dzieci dla kasy. Chore myślenie.
    Co do przebijania uszu dziecku jestem na nie. Myślę, że powinno samo wybrać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ale dużo osób tak podeszło do tego programu. Wieści z HR w pracy same mówią za siebie.

      Usuń
  7. Również miałam przekute uszy za dzieciaczka - co prawda nie na roczek, jakoś później, ale jak chodziłam z mamą do kosmetyczki to zawsze ją męczyłam, że chcę, więc w końcu się zgodzili ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkich, których znam mieli przekłuwane za dziecka. Nawyki z PRL'u? :)

      Usuń
  8. Też miałam przekute uszy za dziecka i cieszę się z tego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie widzę różnicy czy teraz czy potem. Ból to ból :)

      Usuń
  9. A ja o nic pytać nie będę, tylko pożyczę wszystkiego, co najlepsze młodym rodzicom i Maluszkowi :).

    OdpowiedzUsuń
  10. Widzę, że ludzie są wścibscy. Ciekawe czy tylko bliskie osoby cię tak zadręczają czy nie tylko :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Odpowiedzą na pytanie 10 skradłaś moje serce. Zajebista odp. 😃

    OdpowiedzUsuń
  12. Pytania pierwsza klasa ale tak jest:*

    OdpowiedzUsuń
  13. Kurcze z jeden strony bardzo współczuje Ci cesarki :(

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo dobrze Cię rozumiem, sama nie należę do matek, które lubią przemielać te same tematy. Owszem, ważne sprawy omawiam z bliskimi, bardzo bliskimi osobami. Reszta ludzi pyta z różnych, czasami sprzecznych z moim światopoglądem, powodów.
    Najbardziej nie lubię, kiedy ktoś próbuje wnioskować: miałaś cesarkę, to znaczy masz jakiś problem albo jeszcze lepiej - masz depresje poporodową. Niektórzy myślą, że poród przed 30stką to oczywiście wpadka. A co jeżeli dawno jestem mężatką i się lepiej sprawdzam w roli matki niż imperowiczki :)

    OdpowiedzUsuń
  15. wyrodne matki mają w życiu prościej ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Co do uszu, ja miałam przekłute przed komunią,starsza córka na 4 urodziny bo sama chciała, obecnie ma 9 lat, młodsza ma ponad 5 lat i nie chce na razie kolczyków, akurat te decyzje pozostawiłam swoim dzieciom, nie będę w tej kwestii za nie decydować.
    Karmienie, ważne że dziecko nie jest głodne :) jedna na cycu druga na butli.
    Cesarki nie zazdroszczę i cieszę się że obie udało mi się urodzić naturalnie
    Pozdrawiam i niech się córcia dobrze chowa

    OdpowiedzUsuń
  17. Widzę, że te pytania Cię irytują :P Odpowiedź do pytania nr 10 rozśmieszyła mnie prawie do łez :D
    Z tym CC to niektórzy po prostu sobie nie zdają sprawy, nie wiedzą czy zapominają, że to jest normalna operacja i że to najgorszy poród dla matki. Bezpieczny dla dziecka, ale matka jest 'w rozsypce' :( Mój pierworodny urodził się przez CC - ważył 4,5kg. Teraz też nastawiam się na CC bo moja szyjka nie wytrzyma parcia.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja miałam przymusowe 2 cc - i nie wspominam ich miło, porównując się z Tobą w tym cięciu - to Ty jesteś MEGA! :))

    OdpowiedzUsuń
  19. Podoba mi się Twoje ironiczne odejście.
    Ja też miałam cesarkę i walczyłam, żeby karmić piersią, no ale walka skończyła się po 3 miesiąch-mój Mały ma teraz 3 lata i rośnie zdrowo.
    Powodzenia w macierzyństwie i w odpowiadaniu na setki głupich pytań.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja się staram nie słuchać komentarzy innych, nie jest lekko, ale każdy wychowuje dziecko jak uważa. I tak wróciłam do pracy po 8 msc, tak - nie karmiłam, tak, nie śpię z dzieckiem i nigdy nie spałam i nigdy nie będę, tak - moje dziecko sprząta po sobie zabawki jak skończy się bawić (co do zasady), tak moje dziecko nie je mięsa to go nie zmuszam i tak - można w nieskończoność. Zawsze się znajdzie ktoś to widzi świat inaczej, mnie to nie rusza, a jak innych tak, to już ich problem, prawda?:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Takie posty na pewno są przydatne. Życzę powodzenia w dalszym wychowywaniu Zosi :) Pozdrawiam!

    lublins.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie mam dziecka i mnie najbardziej denerwuje właśnie to, gdy ktoś wiecznie pyta kiedy zamierzam mieć.

    OdpowiedzUsuń
  23. Pierdolec wokół cesarskiego cięcia już mnie tak drażni, że nie mogę tego słuchać.
    I ten na karmienie piersią też!
    To matki sprawa, jak urodzi - w czasie praktyk napatrzyłam się na wiele dzieci rodzonych najzdrowiej, bo naturalnie, a uszkodzonych (słowo może trochę nie na miejscu, ale najtrafniejsze) przez zaniedbania lekarzy albo przez okrutny los.
    Cesarka pozwala na uniknięcie wielu przykrych komplikacji.

    A karmienie piersią wcale nie jest jakimś talizmanem chroniącym dziecko przed alergiami i innymi okropnościami - ja byłam chowana na mleku modyfikowanym (bo moja mama pokarmu nie miała, a poza tym byłam dwumiesięcznym wcześniakiem) i nie choruję, a mój narzeczony karmiony cycem do drugiego roku życia ma alergię chyba na wszystko, na co się da ;)

    Także - rozsądek, rozsądek jest zawsze wskazany!

    Zdrowia dla Twojej pociechy!
    I cierpliwości dla Ciebie :)

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  24. Też miałam cc planowane bez skurczy itd, ale mleka miałam full od początku. Ale co z tego skoro nikt mi nie pomógł i moje karmienie w szpitalu szlak trafił. Ale ja bylam uparta, w domu zawalczyłam, chociaż wiele zdrowia psychicznego mnie to kosztowało wygrałam i jestem z siebie dumna :) wiem o co walczyłam i że było warto :) teraz mały ma 7 miesięcy :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  26. Kochana każda mama podejmuje własne decyzję i wie co najlepsze dla maleństwa i nikt nie powinien w to ingerować ;-) Świetny wpis. Ściskamy z Blaneczką i życzymy dobrej nocy :-*

    OdpowiedzUsuń
  27. Kochana każda mama podejmuje własne decyzję i wie co najlepsze dla maleństwa i nikt nie powinien w to ingerować ;-) Świetny wpis. Ściskamy z Blaneczką i życzymy dobrej nocy :-*

    OdpowiedzUsuń
  28. Kochana każda mama podejmuje własne decyzję i wie co najlepsze dla maleństwa i nikt nie powinien w to ingerować ;-) Świetny wpis. Ściskamy z Blaneczką i życzymy dobrej nocy :-*

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja miałam przdekłute uszy na ziemniaku, przez moją ciocię :) inne w platku ucha robiłam sama (igłą z apteki) a resztę w salonie piercingu. A potem wszystko mi się znudziło i z 7 kolczyków zostały mi dwa, w chrząstce ucha i w języku. Cieszę się że wszystkie były moja świadoma decyzją :)
    Mam nadzieję, że mała będzie rosła zdrowa i śliczna, bo najważniejsze to mieć kochających rodziców a nie doradców wychowania na każdym kroku...

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja również miałam przekute uszy jak byłam dzieckiem :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Pytanie, co zrobisz z dzieckiem po powrocie do pracy zmiotło mnie z powierzchni ziemi...

    OdpowiedzUsuń
  32. Doskonale rozumiem dlaczego takie pytania Cię irytują, ale wierz mi, że wiele z nich może nie wynikać ze złej woli, a zwykłej ciekawości i chęci poszerzania własnej wiedzy na dany temat. Sama też planuję zostać mamą i przyznam, że ciekawością przeczytałam wszystkie odpowiedzi.

    OdpowiedzUsuń
  33. Rozumiem Cię jeśli chodzi o te pytania na które musiałaś odpowiadać tyle razy ale rozumiem również tych ludzi .

    OdpowiedzUsuń