Essence "mat, mat, mat" czyli nie do końca matowe błyszczyki


Hello!
             

Świat oszalał na punkcie matowego wykończenia ust. Producenci wymyślają coraz to nowsze formuły, a prawie każda marka ma w swojej ofercie coś, co daje efekt niebłyszczących ust. Niemieckie Essence też. Z tym, że tutaj nie mogę nie napisać kilku niepochlebnych słów.



Zacznę od cudownego zapachu przywodzącego na myśl słodki budyń z dodatkiem wanilii. Generalnie nie jest to u mnie ważna kwestia, ale akurat w tym przypadku nie chciałam jej pominąć, bo wiem, że są osoby dla których istotna jest woń pomadek lub błyszczyków. 



Będąc w DM, skusiłam się na dwa kolory - ciemniejszy to 05 Simply Be An Icon oraz jaśniejsza 04 Ready, Set, Impress! Dwie czerwienie w chłodnej tonacji idealne na jesienną porę. 



Na pozór ten sam produkt, ta sama konsystencja, a w rzeczywistości dwa różne matowe błyszczyki. Zresztą, pojęcie matowego błyszczyku jest czymś sprzecznym, bo z reguły BŁYSZCZyk ma błyszczeć. 

Simply Be An Icon pozostawia na ustach grudki, co dobrze widać na zdjęciu. Mimo tego, że nałożyłam go niewiele, moje wargi wyglądają na niezadbane i spierzchnięte. Trwałość też nie jest jakaś powalająca, bo w przeciwieństwie do matowych pomadek z Golden Rose te z Essence nie zastygają i "jeżdżą". 

Z kolei Ready, Set, Impress! nie ma z matem kompletnie nic wspólnego. Błysk jaki pozostawia, mocno mnie rozczarował, bo liczyłam na jego przeciwieństwo.
                   


Aplikator zbiera za dużo produktu, a także jest nieco za duży, więc ciężko nim wyrysować idealny kontur ust. Czasami mam wrażenie, że wyglądam jak autobusowa Babcia Gienia mająca szminkę aż pod oczami :D 

Jedynym plusem jest formuła niewysuszająca ust, ale to za mało, aby móc Wam polecać tę serię. Ja w dalszym ciągu zostaję przy GR, bo jak dotąd nie znalazłam nic lepszego pod kątem efektu końcowego jak i ceny.

A nie, zapomniałabym napisać o pigmentacji. Ona powala na kolana i jedno pociągnięcie po ustach zostawia wstęgę intensywnego koloru. Jest moc i przy lekkich makijażach na pewno nie zda egzaminu.

Blanka

21 komentarze:

  1. Super, obie mi się podobają. Co prawda nie mam, ale .. chciałabym :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Od siebie mogę polecić matowe pomadki (aplikator i opakowanie jak błyszczyk) ze Sleeka, seria Matte Me. 7zł droższe od GR, a są naprawdę dobre :) Poleciłabym też matowe "błyszczyki" od Lovely, które u mnie bardzo dobrze się sprawdzają, jednak trafiłam na parę opinii dziewczyn, które nie były zadowolone.
    Zdecydowanie, odkąd te produkty się pojawiły na rynku, wolę matowe pomadki od klasycznych - ta wizja wiecznego pilnowania się, żeby się nie rozmazać czy czegoś nie ubrudzić, brr... ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolorki ładne aczkolwiek ostatnio wolę produkty do ust dające bardziej matowy efekt :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolorki bardzo ładne :-) faktycznie mat to do końca nie jest. Jednak efekt najgorsze nie jest.. co innego, że jednak oczekiwania były inne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Faktycznie, matowe to one nie są.

    OdpowiedzUsuń
  6. Testowałam już różne odcienie czerwieni, ale jeszcze nie trafiłam na idealną. Nie czuję się dobrze w takich kolorach.

    OdpowiedzUsuń
  7. Straszny produkt :( Po co oszukują klientów, że to matowa pomadka, skoro ani taka nie jest, bo błyszczy no i nazwa na dole nie pozostawia złudźeń - lipgloss - to błyczczyk. Jeśli miałby to być produkt matowy to powinien być pomadką - liquid lipstic... :(

    Swoją drogą, nie testowałam jeszcze matowych pomadek od Golden Rose, muszę sprawdzić jak mają się w stosunku do oryginałów Kylie :)

    Pozdrawiam,
    joannavictoria.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten mat na opakowaniu to nic innego jak chwyt marketingowy ;). Szkoda bo kolory zapowiadały się świetnie ale przynajmniej wiadomo po co już nie sięgać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kolory ładne tylko szkoda, że się kompletnie nie sprawdziły.

    OdpowiedzUsuń
  10. jeśli chodzi o maty, to lubię je w mega mocnej wersji:)!

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne kolorki, szkoda jednak że nie są takie idealne.. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mało matu w macie ;) dopiero zaczynam się przekonywać do matowych pomadek ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ładne kolory, ale nie skuszę się, nie lubię takich niby matowych, a jednak nie-matowych pomadek ;) Nie lubię, kiedy marki kuszą nas słowem "matowy" na opakowaniu, a potem się okazuje, że to pic na wodę ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Spróbuj tradycyjnych pomadek też z serii Matt Matt Matt. Ja mam Perfect march i powiem szczerze. Są ektra. Trzyma się mega długo. Nie wysusza i jest naprawdę mat. Zapraszam do mnie na post o tej pomadce
    https://redbarmaid.wordpress.com/2016/09/11/big-test-nude-matt-lippenstifte-fuer-jede-lady/

    Zostaw coś po sobie jak się spodoba

    OdpowiedzUsuń
  15. Szkoda, że takie słabiutkie są ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kolory są super, ale jak to matowe pomadki w płynie to na pewno się na nie nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten jaśniejszy kolor bardzo ładny :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. jakoś mnie nie przekonują kolory, za to opakowanie mnie urzeka

    OdpowiedzUsuń
  19. Kolorki fajne, jednak od "matowych blyszczykow" oczekuję matu, choć brzmi to paradoksalnie :)

    OdpowiedzUsuń