Dr Sante, Keratin, Macadamia, Argan czyli serum, maska, spray i maska



Hello!
                       

Włosy zaczęły wpadać. Wpływa na to pociążowa regulacja gospodarki hormonalnej oraz przesilenie jesienne. I nie, na razie nie walczę z tym, bo wszystko utrzymuje się w granicach normy. Poza naturalną utratą, zauważyłam, że włosom zabrakło protein, które odstawiłam na okres ciąży. Pasma stały się gumowate i podczas czesania, ciągnęły się niczym guma. Długo szukałam typowo białkowej maski, a nie mieszanej czyli proteinowo - emolientowej. 

Znalazłam maskę taką jaką chciałam i moje przeczucia się potwierdziły. Po kilku razach z taką potężną dawką białka, włosy przestały się ciągnąć. Aby jednak nie przeproteinować, od czasu do czasu stosuję emolienty z tej samej marki.




Maska Keraitn jest rozlewana do dwóch pojemności - 100 ml i 300 ml. Ja posiadam tę większą wersję, bo akurat była w promocji i takie opakowanie jest bardziej ekonomiczne :) Patrząc na skład, wiedziałam, że nie kupuję nic w stylu Kallosów (miałam kilka wersji i żadna nie dała rady), które składniki aktywne mają hen daleko za zapachem. W masce Keratin, pierwsze skrzypce odgrywa keratyna, kolagen oraz arginina tworząc jedną bombę proteinową. Poza tym w składzie znajdują się także lekkie silikony, ale nie są one z początku, a raczej pod koniec INCI :)

Poza piękną kompozycją, maska również pięknie pachnie. Niby jest to nieco męski zapach, ale mi się bardzo, ale to bardzo podoba :)

Po po razu użyciach, które nie trwały 5 minut, a znacznie dłużej, włosy przestały się ciągnąć, stały się też bardziej twarde, jednak podczas dotyku, nadal czuję, że są sypkie. 

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Behenamidopropyl Dimethylamine, Cetrimonium Chloride, Isopropyl Palmitate, Hydrolyzed Keratin, Hydrolyzed Collagen, Arginine, Lactic Acid, Amodimethicone, Trideceth-10, Dimethiconol, Cyclopentasiloxane, Parfum, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol, Potassium Sorbate, Benzoic Acid, Benzyl Alcohol, Hexyl Cinnamal, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional



Maskę Macadamia używam, aby zrównoważyć działanie Keratin, bo co jak co, ale nie przy mojej długości nie mogę sobie pozwolić na przeproteinowanie. Popłakałabym się jak małe dziecko, gdybym musiała iść ściąć włosy. Dlatego też białko łączę z emolientami, czyli raz Keratin, a dwa razy Macadamia, która i tak czy siak w składzie zawiera keratynę :)

Po jej użyciu włosy stają się zupełnie inne, choć w dalszym ciągu nie naciągają się niczym ubrania z domieszką elastanu. Są bardziej miękkie i mają większy blask - efekt odwrotny do proteinowej. Emolienty jakie zostały użyte to olejek z orzeszków makadamia, olej kokosowy oraz olej moringa. Na szczęście jeśli chodzi o tłuszcze, moje włosy nie są wybredne i zaakceptują każdy :D No może nie te odzwierzęce, bo jakoś nie kręci mnie nakładanie masła na włosy : ]

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Behenamidopropyl Dimethylamine, Potassium Cetyl Phosphate, Cyclopentasiloxane, Silicone Quaternium-16, Undeceth-11, Butyloctanol, Undeceth-5, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Cocos Nucifera Oil, Gardenia Tahitensis Flower Extract, Moringa Oleifera Oil, Hydrolyzed Soy Protein, Hydrolyzed Keratin, Dimethiconol, Polyquaternium-10, Lactic Acid, Parfum, Benzyl Alcohol, Methyl- Chloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Benzyl Salicylate, Linalool, Ci 15985, Ci 19140.


Spray z serii Argan ma na celu ułatwić rozczesywanie i tak, z tym się zgadzam, bo szczotka sunie gładko. Żałuję jednak, że ktoś nazwał go mianem pomocnika przy czesaniu. Ja określiłabym go raczej jako odżywką ekspresowa. 

Skład jak na tak stosunkowo tani kosmetyk jest po prostu boski. Na drugim miejscu, bo zaraz po wodzie znajduje się keratyna, a dopiero po niej jest olejek arganowy, także nazwa produktu jest nieco myląca. Później znaleźć można olej z awokado, ekstrakt z liści lucerny, ekstrakt z korzenia rdestu, ekstrakt z liści wąkrotki, ekstrakt z jakiegoś chińskiego zioła (nie mogłam rozszyfrować łacińskiej nazwy), hydrolizowane proteiny pszeniczne, hydrolizowane proteiny soi, panthenol oraz sok z liści aloesu :)


Pochwałę zbiera zarówno za działanie, za zapach oraz uwaga - za opakowanie. Atomizer rozpyla mgiełkę bardzo szeroką strugą, ale spadające kropelki są dobrze rozprowadzone i nie jest to miejscowe, bo jedno psiknięcie potrafi pokryć połowę moich zarąbiście gęstych włosów.

Mgiełki używam nie do odżywiania, a do stylizacji moich naturalnych, choć nie tak mocnych jak kiedyś fal i w tej roli, ten kosmetyk sprawdza się idealnie! Kiedyś tak używałam dwufazówki z Gliss - Kur, czyli na pół wysuszone włosy rozpylam płyn, związuję je na czubku głowy i idę spać. Rano rozpuszczam i cieszę się fryzurą nad którą nie muszę spędzać pół dnia i używać temperatury.

Skład: Aqua, Hydrolyzed Keratin, Argania Spinosa Kernel Oil, Persea Gratissima Oil, Medicago Sativa Leaf Extract, Polygonum Multiflorum Root Extract, Centella Asiatica Leaf Extract, Ligusticum Chuaxiong Root Extract, Hydrolyzed Wheat Protein, Hydrolyzed Soy Protein, Panthenol, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Polyquaternium-10, Peg-12 Dimethicone, Polysorbate 20, Polysorbate 80, Silicone Quaternium-18, Тrideceth-12, Amodimethicone, Trideceth-10, Citric Acid, Parfum, Diazolidinyl Urea, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Benzyl Benzoate, Benzyl Salicylate,Linalool, Limonene.


Ostatnią rzeczą, którą chcę Wam pokazać to serum do końcówek. Kto czyta bloga, ten wie, że tego typu produktów zużyłam mnóstwo. Zdarzały się lepsze i gorsze - ten akurat jest dobry, bo za każdym razem działa inaczej. Raz po nim włosy są piękne i błyszczące, a raz żyją swoim życiem i chyba zależy to od wcześniej użytej maski, bo o wiele lepiej działa w przypadku, gdzie wcześniej postawię na emolienty. Po prostu proteiny nałożone na proteiny są dla moich włosów zbyt mocne, co przekłada się na sztywność porównywalną z tym, co ma na głowie lalka Barbie. 

Tak jak to w większości przypadku bywa, serum zawiera silikony, odpowiedzialne za wygładzenie włosów, a także za wypełnienie ubytków w ich strukturze. I nie wyobrażam sobie, aby ich nie użyć. Sera to mój obowiązek, bo bez nich nie miałabym tak długich włosów, bo co jak co, ale ciężko jest zapuścić równe końcówki, gdyż te są najbardziej narażone na uszkodzenia mechaniczne. 

Skład: Dimethiconol, Cyclopentasiloxane, Phenyl Trimethicone, Caprylyc Methicone, Hydrolyzed Keratin, Prunus Amugdalus Dulcis Oil, Parfum, Benzyl Alcohol, Hexyl Cinnamal, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Limonene, Alpha-isomethyl Ionone, Citronellol, Hydroxyisohexyl 3-cyclohexene Carboxaldehyde, Geraniol, Benzyl Benzoate.


Ze wszystkich pokazanych w tym poście kosmetyków, jestem ogromnie zadowolona, a to rzadko kiedy się zdarza. Uważam, ze marka Dr Sante jest mocno niedoceniona, a przy okazji ma słabą (przynajmniej dla mnie) dystrybucję. W Cieszynie nie można ich nigdzie dostać, więc muszę się posiłkować sklepami on-line.
          

Dajcie znać, która seria Was zainteresowała :)

Ps. aktualne zdjęcie włosów wrzucę, jak tylko mój fotograf wróci do domu w czasie dobrego światła, bo fotki robione przy użyciu samowyzwalacza są do kitu. W życiu nie ustawię ostrości :/

Blanka


11 komentarze:

  1. jestem bardzo ciekawa efektu na włosach ;) czekam na zdjęcie

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bardzo lubię serum do włosów dlatego chętnie i te bym poznała. =)

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo ciekawa seria, nie znam marki kompletnie, ale zainteresowałaś mnie maską makadamia, sprayem i serum, moje włosy potrzebują porządnego odżywienia, bo comiesięczne farbowanie im nie służy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj chyba mnie skusiłaś, choć aktualnie jestem bardzo zadowolona z włosowej pielęgnacji phenome i jmo :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przekonalas mnie i poszukam ich dzisiaj zwlaszcza, ze moje wlosy ucieszylyby sie z takich dobroci:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwsze słyszę o tej marce, więc masz rację, mają bardzo słabą dystrybucję. Ale skoro jesteś zachwycona nimi wszystkimi, to może powinnam zwrócić na nie większą uwagę!

    OdpowiedzUsuń
  7. Oooo post idealnie na moje potrzeby :D Ostatnio zauważyłam że moje włosy polubiły proteiny i cierpią na mały ich brak. Kupiłam maskę Kallos i naprawdę dobrze się sprawdza, ale zastanawiałam się jaka inna maska posiada większą zawartość protein by sprawdzić czy nie spisze się jeszcze lepiej. Tak więc spadłaś mi z nieba! Jak tylko będę gdzieś w sklepie to rozejrzę się za tą maską keratynową :D

    OdpowiedzUsuń
  8. mam niemalże identyczne odczucia. ;) moim faworytem zdecydowanie jest seria z keratyną, świetnie mi się po niej włosy układają i takie cudownie mięciutkie są. ;) a bez tego spreju z arganem nie wyobrażam sobie rozczesywania włosów po myciu. ;)
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja już nie wiem czego szukać,tłuste u nasady,suche na końcach...ciężko trafić na typa który będzie miał w sobie to wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam maseczkę macadamia chyba, ale jeszcze jej nie próbowałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dla siebie oraz maluszka wypróbuj działanie filtra prysznicowego z systemem kdf.

    OdpowiedzUsuń