Kosmetyki dla... Ziołowy płyn oraz kuracja łagodząca na dzień/noc

             
Hello!
     
                   
Dwa wpisy temu, opublikowałam częściową listę polskich marek. Wspomniałam w niej o "Kosmetyki Dla...", brandzie, który już od dłuższego czasu istnieje na naszym rynku. Produkty wytwarzane przez dwie koleżanki cechują się brakiem obecności wody w składzie. Życiodajny płyn został zastąpiony ziołowym naparem odpowiednio dobranym do potrzeb skóry. Poza naparem w składach znajdują się same naturalne ekstrakty, masła i olejki. 

Osobiście miałam okazję używać dwóch kosmetyków, które okazały się totalnie inne niż reszta organicznych preparatów stosowanych do tej pory. A co je wyróżniło? Zapraszam na wpis :)


Otwierając kurację łagodzącą na dzień/noc, myślałam, ze to kolejne mazidło, który będzie robiło to samo co inne jemu podobne kosmetyki. Eee, nie, bo działanie ma się nijak do tego typu kremów, bo ani nie nawilża, ani nie natłuszcza. Kuracja jest niesamowicie lekka, więc idealnie spisuje się podczas gorących dni, kiedy nie nakładam makijażu (choć pod podkład też daje radę). Prze swoją delikatną konsystencję i obecność ziół, nie nawilża skóry, a lekko ją wysusza - przynajmniej u mnie występuje taki efekt :) Mimo dłuższego stosowania, nie przesuszyłam cery. 

Kosmetyk przeznaczony jest dla naczynkowców i osób borykających się trądzikiem różowatym. Ja dopisałabym jeszcze, że kuracja znajdzie zastosowanie przy cerze z wypryskami lub stanami zapalnymi, bo świetnie je załagodzi i wysuszy. 

Krem jest ultralekki, ale za to bogaty w składniki aktywne. Pachnie ziołowo i ma żółte, naturalne zabarwienie wynikające z obecności naparu, który nie został chemicznie odbarwiony. Wszelkie zioła użyte w produkcji pochodzą z polskich łąk i lasów, a zbierane są ręcznie :)



  • Świeży napar z pięciornika gęsiego - obkurcza rozszerzone naczynia krwionośne i rozszerzone pory. Hamuje rozwój bakterii i grzybów chorobotwórczych. Ze względu na właściwości przeciwzapalne i antybakteryjne dedykowany jest do pielęgnacji skóry wrażliwej, delikatnej skłonnej do podrażnień i alergii.
  • Świeży odwar z korzenia żywokostu lekarskiego - pobudza regenerację tkanek, szczególnie nabłonkowej i działa przeciwzapalnie, likwiduje zaczerwienienia , łagodzi objawy trądziku różowatego.
  • Świeży napar z liści orzecha włoskiego – łagodzi świąd skóry; zawiera kwercetynę, witaminę C, K, F dzięki właściwościom przeciwkrwotocznym i bakteriobójczym jest prawdziwym sprzymierzeńcem w pielęgnacji cienkiej, delikatnej i problemowej skóry.
  • Świeży napar z kozieradki – zawiera witaminę PP, H, F, B1, karoten, saponiny sterydowe, które działają wyraźnie hormonalnie i wykazują wpływ anaboliczny, niwelując stan zapalny i pobudzając ziarninowanie tkanek.
  • Olej z rokitnika– zawiera bardzo duże ilości witamin A, C, E, K jest wspaniałym antyoksydantem - niweluje wolne rodniki, dzięki czemu opóźnia proces starzenia się skóry. Pobudza wszelkie procesy odnowy tkanek, przyspiesza gojenie ran i wyprysków powstałych na tle alergicznym.
  • Olej z lnianki posiada wyjątkowo wysoką zawartość NNKT dochodząca nawet do 90%. Olej ten ma świetne właściwości odżywcze, a niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe pomagają w naprawie uszkodzonych komórek, dzięki temu skóra nabiera elastyczności. Ze względu na wysoką zawartość naturalnych tokoferoli olej z lnianki jest bardzo skutecznym „wymiataczem” wolnych rodników dzięki czemu zaliczany jest do środków ''anti-aging”*





To co jeszcze bardzo mi się podoba, to opakowania. Prostata i minimalizm, bez pierdyliarda zbędnych informacji i obietnic. No i porządny plastik oraz nadruk, który nie nie ulega ścieraniu. 

Z kolei ziołowy płyn urzekł mnie swoim zapachem przypominającym długo parzoną herbatkę z lipy zawierającą jakiś inny ziołowy dodatek. Oczywiście sama woń nie stanowi podstawy do polubienia kosmetyku, więc podczas stosowania doszukałam się kilku kolejnych pozytywnych cech.



Płyn stosuję na dwa różne sposoby; jako tonik oraz jako mgiełkę do odświeżania twarzy w ciągu dnia (po przelaniu do atomizera). W obu przypadkach spisuje się wyśmienicie, bo przede wszystkim koi i przynosi ulgę. Makijażu nie usiłowałam nią zmyć - do tego używam tylko i wyłącznie miceli.  Poza dobrymi właściwościami regeneracyjnymi, płyn nie pozostawia lepkiej ani tłustej warstwy. 

Ze względu na obecność kwasu migdałowego, przy regularnym używaniu zauważyłam bardzo delikatne złuszczanie naskórka w okolicy skroni. Najpierw myślałam, że odwodniłam się przez dietę, ale po przejrzeniu składu, znalazłam przyczynę suchych skórek :)

Składniki INCI: Infusion of herbs, Silver, Glycerin, Mandelic Acid , Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid


*treść pochodzi ze strony producenta

Blanka

10 komentarze:

  1. podoba mi się w nim to że nie pozostawia tłustej warstwy na skórze ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem bardzo ciekawa kosmetyków tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. mieliśmy kiedyś krem do cery trądzikowej, ale się u nas nie sprawdził/

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny pomysł na zastosowanie toniku także jako mgiełki do twarzy:)

    OdpowiedzUsuń
  5. O marce narazie tylko czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam markę i bardzo lubię ich produkty :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Zastanawiałam się nad kupnem tych kosmetyków kilka miesięcy temu, ale zrezygnowałam. Teraz wiem, że jednak powinnam po nie sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kuszą, ale jak mi się skończą perypetie z trądzikiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to zapraszamy po serię Niszcz Pryszcz <3 bije rekordy popularności :)

      Usuń
  9. Jeśli chodzi o tą firmę miałam dwa kremy. Oba sprawdziły się u mnie super:)

    OdpowiedzUsuń