Jak zrobić kolorowe włosy na wakacje


Hello!
                    

Wakacje to okres szaleństw, festiwali i wolności. Co roku o tej porze każda z moich szkolnych koleżanek i kolegów (wtedy była moda) rozjaśniała włosy na potęgę, pierwszym lepszym rozjaśniaczem, który nieziemsko palił włosy. No ale czego się to nie robiło, aby zwrócić uwagę innych, a w szkole wraz z nadejściem nowego roku, od razu skosić uwagę :D Ja się wstrzymywałam z eksperymentami, ponieważ okres gimnazjum to czas krótkich włosów stawianych z tyłu głowy na żelu... Mam nadzieję, że ta moda już nie wróci, bo ta fryzura była chyba najkoszmarniejszą fryzurą spotykaną na ulicy. 

Niemniej jednak dopiero teraz odbijam sobie wszystkie szkolne szaleństwa i obecnie śmigam w różowej czuprynie. Jest mi z nią dobrze i dobrze się czuję, gdy ludzie oglądają się za mną. Lubię skupiać ich uwagę na poprzez włosy.

Okazuje się, że utrzymanie ich w tym odcieniu jest banalne i nie wymaga farbowania, a kolor zmywa się po pierwszym myciu (max. 2 myciu).
                 


Do uzyskania powyższego efektu używam dwóch produktów: barwnika zamkniętego w płukance z Delii oraz jakiegoś nośnika w postaci maski lub odżywki. Oczywiście można do tego celu wykorzystać wodę, jak zaleca producent. Ja jednak odeszłam od tego schematu, bo nie chce mi się moczyć włosów w osobnym naczyniu. Jestem leniwa i od razu namieszałam maskę z płukanką w stosunku 1:2. Poza tym rozwodniony preparat potrafi przesuszać (w składzie znajduje się alkohol izopropylowy), więc dla bezpieczeństwa, zamieniłam wodę na odżywkę.




Tak przygotowaną mieszankę nakładam na umyte włosy. Trzymam około 5 minut i zmywam. Ważne jest, aby zabarwioną odżywkę równomiernie rozprowadzić na wszystkich pasmach, bo inaczej kolor nie złapie i będą pasemka, a to nie wygląda dobrze. 

Sama jestem na wykończeniu tej płukanki i następny kolor po który sięgnę to fiolet, który również jest dostępny w ofercie marki i kosztuje dosłownie gorsze - jakieś 4-5 zł za 150 ml. Choć do końca nie jestem pewna, czy nie pokuszę się o farbowanie fioletem gencjany :D Przynajmniej efekt będzie bardziej trwały. 

Blanka

23 komentarze:

  1. Fajny sposób choć nie dla mnie. Ja miałam spray z Joico farbujacy włosy do pierwszego mycia i musze przyznać, że daje bardzo intensywny kolor :)

    zaczarowana-oczarowana.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego wynalazku nie znam, ale przyglądałam się kiedyś piankom koloryzującym :D

      Usuń
  2. Cholera! Pół godziny temu byłam w Rossmannie, że też tego wcześniej nie przeczytałam! Mają też niebieski kolor? :333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To lecę do sklepu, będę szaleć z kolorem całe wakacje <3

      Usuń
  3. Nigdy nie kolorowałam swoich włosy i o takim sposobie słysze pierwszy raz. kolezance kiedyś nakladałam niebieski toner ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie wiedziałam, że Joanna ma takie płukanki. świetna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Włosy z takim efektem wyglądają całkiem przyjemnie ;-) Ja się aktualnie zastanawiam nad powrotem do ombre, ale trochę boję się o swoje końcówki.

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie za dzieciaka takie robiło się na krepę ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Wakacje czas szaleństw hehe :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba niekoniecznie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Całkiem fajnie to wygląda :) Szkoda że mam takie ciemne włosy...

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawy sposób, można trochę poszaleć latem. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Odważna jesteś :) efekt bardzo fajny

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja skorzystałam z usługi fryzjera :) i mam swoje fioletowo-różowe włosy:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawa ta płukanka,pierwszy raz ją widzę. Latem można zaszaleć z kolorkiem :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Można szaleć! Płukanki są świetną alternatywą dla tonerów, farb. Tym bardziej, gdy chce się uzyskać kolorową poświatę :)

    INNA MYŚL [blog] | FILMIKI

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale masz piękne gęste włosy, śliczne. Ja jestem zbyt klasyczna na takie szaleństwa;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Fantastyczny efekt końcowy. Wakacje to czas szaleństwa.
    :*

    OdpowiedzUsuń