Przedporodowy baby haul dla Bobinka i nie tylko

               
Hello!



Wahałam się czy pokazywać Wam rzeczy kupione dla Bobinka, ale koniec końców uznałam, że światło dzienne ujrzą tylko i wyłącznie produkty kosmetyczne, bo to one wkomponowują się w tematykę bloga. Nie ma sensu pokazywać kocyków, rożka, bucików i setki ubranek :) 

W dziedzinie dziecięcej pielęgnacji jestem zielona, a asortyment, który oferują drogerie jest równie obfity, jak ten przeznaczony dla dorosłych. Początkowo myślałam, że skupię się na kosmetykach naturalnych, ale z racji tego, że tatuś jest ogromnym alergikiem, boję się, że Maluszek równie źle będzie reagował na roślinne ekstrakty. W dużej mierze skupiłam się na tym co znam, bądź moja mamuśka używała przy moich siostrach, choć od tego czasu minęło aż 21 lat - Penaten rządzi :)

Alantan i Alantandermoline te moje hity jeśli chodzi o pielęgnację skóry podrażnionej. Dużo osób polecało je również do pielęgnacji pupy niemowlaków, więc zdecydowałam się od razu na dwa opakowania - maść i krem. Gdyby się nie sprawdziły, w co wątpię, zawsze mogę kupić coś innego, bo koszt tych mazideł bym bardzo niski - około 6 zł/sztukę :)


Duża ilość szamponów dla dzieci zawierała SLS. Czasem ja mam problem z tym silnym detergentem, dlatego nie chciałam ryzykować i dziabnęłam w aptece Bambino. Zasypka musiała być bez talku, a jedyna jaka przychodziła mi na myśl, to ta z Sylveco. 



Krem do twarzy i ciała, który będziemy używać z samego początku to lżejsza wersja klasycznego Penaten. Jak pisałam wcześniej, moja mama stosowała go przy bliźniakach i dawał radę.

Gdy wykończymy Alantany, w kolejce czeka krem z Flos-Leku stricte przeznaczony do smarowania miejsc w obszarze stykania pieluszek ze skórą. 

Na razie nie mam żadnych emolientów w postaci kremów czy oliwek. Gdy zajdzie taka potrzeba, obok mieszkania mam aptekę. Nie chciałam kupować większej ilości, bo znając mnie, pootwierałabym wszystko na raz, a co za tym  idzie, zużywalibyśmy tego przez długi, długi czas. 



Jedyne czego zrobiliśmy zapas to chusteczki nawilżane (nie ogarnęłam ich do zdjęć), bo te podobno schodzą jak świeże bułeczki. Wzięłam kilka opakowań Kindii i Pampers. Mam nadzieję, że Bobinkowa skóra będzie je tolerować i nie objawi się żadna alergia, albo inna nieporządna reakcja skóry. 


Przejdźmy do moich zakupów drogeryjno - perfumeryjnych, bo tych troszkę się uzbierało i myślę, że taka ilość jest optymalną ilością na pokazanie w poście :D

Na pierwszy ogień, coś co kocham, czyli Daisy Dream Blush. Bezgranicznie kocham zapachy Marc'a i bez opamiętania kupuję każdą nową flaszkę, która pojawi się na rynku :D No prawie, bo się też zapachy, które nie trafiają w mój nos, ale tych zdecydowanie jest mniej w porównaniu do tych ładniejszych. 
             

Dawno nie miałam antyperspirantu w kulce, więc sięgnęłam po klasyczną Nivee. Po kilku dniach smarowania się, zdecydowanie wolę ochronę w aerozolu lub w sztyfcie. 



W Hebe dopadłam wszędzie polecany olejek do ust z Catrice Luxury Lips. Coś czuję, że zostanie moim ulubieńcem, bo jak na tę formułę jest dosyć trwały i bardzo fajnie nawilża usta.

Golden Rose  i ich Liquid Matte Lipstick zrobiły furorę w zaskakująco szybkim tempie. Szczególnie rozchwytywanym kolorem jest trupo - siny czyli 10. Świetny odcień, lekka i szybko zastygająca konsystencja doczeka się osobnej recenzji, bo na tym zdjęciu nie udało mi się złapać kwintesencji. 



Zamówienie z allegro obfitowało w kosmetyki z Joanny. Z racji tego, że cholernie spodobały mi się moje włosy po ostatniej wizycie u fryzjera, postanowiłam zrobić je sama w domu przy pomocy różowej płukanki z Delii, której używa fryzjerka, do której chodzę :)

Również Asia polecała maski z tej firmy. Pokusiłam się o kokosową, bo zawiera proteiny, a moje włosy aż się o nie proszą. 
                 

 
Do wirtualnego koszyka trafiły również produkty z nowej serii Ultraplex. O całym mechanizmie działania tego plexu, dam Wam znać, jak znów pójdę na profesjonalną koloryzację. Póki co dominuje róż, a rozjaśnianie zostawię na lepsze czasy :)



Różowy Garnier to żywa legenda i dopadłam go za 9.90 zł. Żałuję, że w tej promocji nie było żółtej wersji z olejkiem arganowym, bo zdecydowanie bardziej wolę ją, ale ten też jest bardzo dobry :)

Tołpa Dermo Body Mum, czyli oliwka do ciała/kąpieli. Jak tylko blizna po CC się zagoi, zaczynam walkę z brzuchem, bo chcę aby był tak płaski jak przed ciążą - taka moja obsesja. I zrobię wszystko, aby tak się stało. 



Na koniec dwa szampony. Nivea Diamond Gloss, który już po pierwszym myciu wywołał u mnie łupież oraz L'Oreal Elseve Magiczna Moc Olejków działający na zupełnie inaczej niż Diamond Gloss.  Zrobię Wam osobny wpis na temat tej serii, bo uważam, że jest najlepszą serią wypuszczoną przez Elseve :) 
           



Mimo, iż mamy dopiero połowę czerwca, nie planuję już żadnych zakupów kosmetycznych. Na chwilę obecną jestem zaspokojona. Następny wypad do galerii handlowej będzie wiązał się z zakupem ubrań, bo przez ciążę odczuwam olbrzymi głód na nowe ciuszki. Przez 9 miesięcy nie kupiłam prawie nic poza butami. 

Blanka

14 komentarze:

  1. Ja jak na razie nie planuję zakupów dla dziecka, bo poród dopiero mam na koniec października wyznaczony, ale przypuszczam że będę wybierała rzeczy bez SLS ponieważ po tym to i ja mam problemy nawet. Ja jak na razie ciążowych ciuchów nie kupiłam zbytnio bo brzuch nie aż tak duży, ale planuję jakąś letnią sukienkę, bo niestety całe lato będę musiała jakoś wytrzymać, a akurat wtedy pewnie brzuch będzie dużo większy .

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie takie zakupy już niedługo. Właśnie kompletuję wyprawkę dla nas do szpitala. Ubrań troszkę musiałam kupić, poród na połowę sierpnia, a brzuszek już ogromny :P)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię produkty marki Bambino :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja korzystałam z produktów rossmanowych, miały najlepszy skład. Do pupki najlepsza była tradycyjna mała ziemniaczana- serio! Bepanten kupiłam dopiero jak zrobiłam sobie tatuaż, bo mi było potrzebne ;) generalnie w naszej dziecięcej kosmetyczce byl minimalizm i to sie sprawdziło ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też mam tą szminkę z Golden Rose ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. chusteczki nawilżane z Kindii są najlepsze ;)
    U mnie must have dziecięcej pielęgnacji był Sudocrem :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Nawilżone chusteczki faktycznie idą w ekspresowym tempie - wiem po moim Małym. Ja używam tych z Biedronki i są według mnie najlepsze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam zamiar kupić dla dzidzi z Sylveco płyn i szampon 2w1 , i tak przez pierwsze 2 tygodnie nie używa się nic, oprócz wody. Warto też kupić krem na odparzenia. Ja będę wybierać raczej kosmetyki naturalne i bezzapachowe.

    OdpowiedzUsuń
  9. Chusteczki nawilżane to temat rzeka.. Sama zobaczysz ktore odpowiadają Tobie i maluszkowi :) Jeśli mogę zaspamować, to zajrzyj tutaj http://www.cosmeticsfreak.com/2015/11/jakie-chusteczki-nawilzane-dla.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze... U nas na odparzenia sprawdził sie bepanthen i mycie pupy przy kazdym przewijaniu ciepłą wodą ;)

      Usuń
  10. Mi położna podpowiedziała by zamiast pudrów i talków, zaopatrzyć się w mąkę ziemniaczaną: naturalne i hipoalergiczne :)
    Ja tam szykuje się na masę roboty, bo z mężem zdecydowaliśmy się na pieluchy tetrowe (oj będzie prania), a jako krem pielęgnacyjny zaufaliśmy Ziajce, no i do natłuszczania (ewentualnie) olej kokosowy :) A teraz czekamy...

    OdpowiedzUsuń