Plamy pigmentacyjne w ciąży. Jak im zapobiec? Kremy Pharmaceris W



Hello!

Dziś napiszę Wam kilka słów o kremie, a raczej kremach, które stosowałam w ciąży, aby zapobiec nadmiernej pigmentacji skóry twarzy. Wszelkie zmiany w postaci nowych piegów czy nabrania mocniejszej barwy przez znamiona były przeze mnie bardzo niepożądanymi skutkami ubocznymi, których nie chciałam doznać. To samo tyczyło się rozstępów i tycia. Zdrowy rozsądek i masa specyfików pozwoliły mi opanować te 3 niechciane skutki uboczne. 

Plamy pigmentacyjne w ciąży powstają na wskutek zmian hormonalnych zachodzących w organizmie. Czasem ich geneza jest inna - spowodowana brakiem kwasu foliowego. Pierwszy trymestr suplementowałam kapsułkami DHA Mama. Niestety, po nich było mi niedobrze, więc w miarę upływu czasu zmniejszałam ich dawkowanie, aż w końcu całkowicie zaprzestałam je jeść. Wolałam wypić domowej roboty soki, niż połykać masę syntetycznych witamin. 

Od dwudziestego któregoś tygodnia na brzuchu wyszła Linea Negra czyli ciemna linia lecąca od podbrzusza aż za pępek. Wraz z jej pojawieniem się, zaczęłam zwracać większą uwagę na twarz i tylko czekałam aż coś wyjdzie. Profilaktycznie jednak stosowałam dermokremów z serii Pharmaceris W. Myślałam, że nie dadzą rady, bo wszelkie ostudy są nieuniknione, a jednak  - coś udało im się wskórać. 



Oba kremy, bo zarówno ten na dzień jak i na noc, zawierają 4% stężenie niacynamidu, będącego hamulcem w syntezie melaniny, a równocześnie odpowiada za jej transport do naskórka przez co uniemożliwia powstawanie nowych plam barwnikowych. Dodatkami w składzie jest rozjaśniająca cerę witamina C, która miała za zadanie rozjaśnić te istniejące. 



Konsystencja tych mazideł jest dosyć tłusta i treściwa, a wersja na dzień kompletnie nie spisuje się pod makijaż. Z racji tego, że większość czasu spędzałam w mieszkaniu, mogłam nakładać dzienniaka bez żadnych obaw o rozjechanie się make-up. Dodatkowo widniejąca w ulotce informacja o tym, że należy krem stosować 3-4 razy w ciągu dnia, skutecznie zniechęciła mnie do nakładania podkładu. Zresztą, lepiej zapobiegać niż leczyć :) Na szczęście przez większość ciąży była zima lub wiosna, więc nie musiałam martwić się o promienie słoneczne. Zresztą, rzadko chciało mi się gdziekolwiek wychodzić, dlatego też, podczas kuracji nie eksponowałam się na słońcu, co również przyczyniło się do powstania plam. Filtrów również nie nakładałam, bo krem zawiera faktor SPF50+.




Co do efektów, możecie zobaczyć je obok. W prawdzie witamina C nie przyczyniła się do rozjaśnienia starych piegów, ale za to nie przybyło mi nic nowego! Również znamiona ulokowane na brodzie nie doznały ściemnienia w przeciwieństwie tych na ciele. 
Jedyne do czego mogę się przyczepić, to lekkie zapychanie porów, ale z na to mam sposób, więc po porodzie szybko się z nim uporam :) Ważne, że nie mam na twarzy ciemnych plam, których bałam się jak ognia, Melanina rozłożyła się równomiernie i z racji tego bardzo delikatnie zmieniłam odcień karnacji idąc w kierunku oliwkowej, a wszystkie dotychczas używane przeze mnie podkłady, stały się niedopasowane, więc muszę wybrać się na poszukiwanie nowych odcieni. 

Jestem zadowolona z działania i mimo zakończenia kuracji dokładnie tydzień temu, na skórze nie pojawiło się kompletnie nic. A z tego co wiem, po porodzie tym bardziej nic nie wyskoczy, bo hormony poza prolaktyną, wracają do normalności. 

Blanka

12 komentarze:

  1. po ciąży na szczęscie nie pojawiły się żadne przebarwienia, ani inne niespodzianki, jednak moja twarz przez długoletnią walkę z trądzikiem nie jest idealna. ciężko mi znaleźć produkt, który pomoże mi w walce z tymi pozostałościami, a jednocześnie nie zapcha :)

    A lina Negra to była dla mnie w ciąży jedna z najbardziej rozczulających rzeczy nie wiem czemu :D bardzo lubiłam się jej przyglądać. znikneła jednak nawet nie wiem kiedy, chociaż myślałam że z taką intensywnością to zostanie ze mną na zawsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie też obyło się bez... Na szczęście :) trzymam kciuki ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. A mogłabyś wspomnieć coś o składzie tych kremów? Czy konsultowałaś ich stosowanie z lekarzem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autorka nie jestem ale z tego co sie orientuje kremy zawieraja kwas salicylowy, ktorego absolutnie nie powinno stosowac sie w ciazy.

      Usuń
    2. Niacynamid to witamina B3, będąca amidem kwasu niktynowego. Kwas salicylowy występuje tylko w serum z tej serii, a ja go nie używałam.

      Wcześniej używałam kwasu glikolowego i pytałam o to lekarza - nie miał przeciwwskazań :)

      Usuń
  4. Interesująca seria, ale muszę przyznać, że u mnie ciężko byłoby go stosować szczególnie kilka razy dziennie, bo całymi dniami przebywam poza domem. Ale warto pamiętać o tej serii na przyszłość :)

    zaczarowana-oczarowana.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Skoro lekko zapycha, to nie jest to kosmetyk dla nie :C Myślałam, że fajnie się sprawdzi, ale chyba zostanę przy lekkich serach z witaminą C albo kwasami :) Tylko ja w ciąży nie jestem, więc takie kosmetyki mogę stosować bez obaw :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Powiem Ci, że twoja cera wygląda bajecznie! Nie wiem czy to zasługa kremu, czy mieszanki wszyskich czynników ale nic tylko się nie malować :)

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo ciekawe produkty ale to zapychanie jednak może odstraszać

    OdpowiedzUsuń
  8. Po ciąży pojawiły się u mnie przebarwienia. Brak snu i zmęczenie też były bardzo widoczne. Używam serum na noc LIQ CG z 7% kwasem glikolowym. Już po kilku dniach stosowania skóra zaczęła się złuszczać.Przebarwienia się rozjaśniły. Teraz moja twarz jest nawilżona, gładka i pełna energii.

    OdpowiedzUsuń