Dax Cashmere czyli fluid - baza, który kompletnie się u mnie nie sprawdził


Hello!

               
Jakiś czas temu otrzymałam od Dax Cosmetics sporą paczkę kosmetyków, zawierającej nowości. O ile większość rzeczy była faktycznie świeżynkami, tak ten fluid-baza już nie raz przewijał się po blogach i nie tylko. Choć teraz widzę, że zmieniono jego opakowanie i pewno co za tym idzie, również formułę. Producent na kartoniku zawarł informację "make-up blur" oraz "maxi cover". Dla mnie obie są jedynie chwytem reklamowym, ale o tym w dalszej części notki :)




Bardzo podoba mi się opakowanie tego podkładu. Jest eleganckie, zgrabne, a przede wszystkim dobrze zabezpiecza produkt przed wstrętnymi łapskami niewychowanych klientek. 



Odcień, który mi się trafił to Nude 02. I już na tym etapie zaczynają się schodki, bo z nude mój kolor nie ma nic wspólnego. Gdyby ktoś dodał do nazwy yellow, wiedziałabym, że znajdę mnóstwo żółtych tonów, zamiast neutralnych. Owszem, w ciąży dosyć mocno zżółkłam, ale nie aż tak, aby ten podkład idealnie stapiał się z moją cerą. Mimo tego po paru dłuższych wyjściach na miasto zalane słońcem, chwyciłam kolor i w końcu fluid stał się odpowiedni. 

Jak już myślałam, że będzie dobrze, pojawiły się kolejne problemy, a mianowicie zbyt pudrowa konsystencja nie pozwala na dokładne rozprowadzenie go na twarzy. Zamiast jednolitej powłoki, dostrzegam mnóstwo plam, które nawet przykryte pudrem, wciąż są widoczne. Podkład nakładłam zarówno gąbeczką, palcami jak i flat topem. Za każdym razem było tak samo, czyli źle. Smugi i kleksy objawiały się na całej twarzy. Najgorzej było pomalować strefę T. Wyzwanie jakich mało. 



Poza tym to co udało mi się nałożyć i wyglądało w miarę przyzwoicie, szybko ściemniało, aby później jeszcze szybciej się zetrzeć. Krycie w jego przypadku można określić jako lekkie w stronę średniego. Mimo dwóch warstw nie dał rady zakryć piegów, a co dopiero, gdyby miał poradzić sobie z bliznami potrądzikowymi? 

Jedną cechą, która spodobała mi się w tym podkładzie jest efekt matu, ale nie takiego płaskiego, a raczej bardzo lekkiej satyny, która daje naturalne wykończenie. Ogólnie mówiąc, mimo wyższych temperatur, nie odnotowałam błyszczenia się po nim. 




Niestety, ani efektu zblurowanej twarzy nie ma, ani trwałości, ani kolory nie są dopasowane do naszych wymagań rynkowych. Jaśniejszy wpada w różowe tony. 
                                                             

O wiele lepiej spisał się podkład z Perfecty, który niebawem pokażę Wam na blogu. Nie dość, że lepszy, to znacznie tańszy :) 

Blanka

12 komentarze:

  1. Kolor już na wstępie odpada. Osobiście nie miałam z nim styczności.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam o tej marce ale po Twojej opinii to kiepsko się prezentuje

    OdpowiedzUsuń
  3. u mnie ani baza ani podkład się nie sprawdził :O

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojej :/ Szkoda, że tak kiepsko się sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie ten fluid czeka na przetestowanie, dostał mi się kolor 03- Beige i szczerze mówiąc mam nadzieję, że się na nim nie zawiodę, pokładałam w nim duże nadzieje na letnie wyjścia. Jeśli nie podpasuje, zostanę przy podkładach mineralnych :)

    Pozwól, że przy okazji zaproszę Cię na urodzinowe rozdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy go nie stosowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety nie jestem w stanie używać tego produktu ze względu na zbyt ciemny odcień.

    OdpowiedzUsuń
  8. też go mam i też się u mnie nie sprawdził, strasznie ciężko się rozprowadza, za ciemny, tworzy maskę i wyglądam w nim okropnie :-(

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie kusił mnie jakoś i chyba słusznie ;) Zresztą, dla mnie stosunkowo za ciemny :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Opakowanie super, ale kolorek nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Produkt wspaniały. Doskonale pokrywa wszelkie niedoskonałości i trzyma się na twarzy cały dzień. Bardzo łatwo się rozprowadza, nie pozostawia smug ani plam. Bije na głowę dużo droższe marki

    OdpowiedzUsuń