Turban termalny, czyli jak poprawić działanie maski odżywki lub oleju do włosów


Hello!


Kiedyś, bawiąc się we włosowe eksperymenty, często ogrzewałam spięte włosy do koka, a uprzednio umyte i nasmarowane odżywką, tak aby wyciągnąć z niej jak najwięcej. To było za czasów studiów, kiedy to królowała na tapecie termo-mechanika. Zdarzenia te jednak  wyemigrowały z mojej pamięci do tego stopnia, że nawet nie pamiętam czy te zabawy przynosiły jakikolwiek efekt.

Obecnie sytuacja radykalnie się odwróciła, bo zamiast prowizorycznych urządzeń, posiadam profesjonalny sprzęt, a przede wszystkim wiedzę, którą całkowicie wykorzystuję by mieć ładne i zadbane włosy, mimo ich wiecznego rozjaśniania czy też farbowania.


Jednym z takich elementów mojego włosowego ekwipunku jest turban termalny stanowiący nieodzowną część sobotniego lub niedzielnego spa.






Turban jest ciekawym gadżetem wspomagającym działanie każdej maski lub odżywki, nawet tej, która średnio się spisuje. Wszystko to spowodowane jest procesami cieplnymi, które otwierają łuski włosa, tak aby substancje aktywne mogły zacząć go penetrować i wypełniać ubytki.

Zdjęcie zapożyczone ze strony producenta - KLIK



Specyfikacja

Turban nie ma nic wspólnego z elektrycznością, a źródło ciepła stanowią wkładki żelowe, uprzednio nagrzane w gorącej wodzie. Mimo tego, że proces jest dosyć mozolny, warto poświęcić te kilkanaście minut więcej na włosową pielęgnację. Żel długo trzyma temperaturę (ponad 40 minut), co całkowicie pozwala wyciągnąć możliwie najlepszy rezultat.  Dodatkowo kompresy rozmieszczone są tak, by ciepło rozchodziło się równomiernie



Sam turban posiada zapinane na rzepy kieszonki do których wkłada się rozgrzane wkłady żelowe. Aby zaś nie ubrudzić materiału, pomiędzy niego a włosy, nakładam czepek foliowy - taki jak zna zdjęciu producenta. Nie jest on dołączony do zestawu, ale kosztuje grosze, więc nie jego zakup nie stanowił dla mnie problemu. Poza tym szkoda byłoby mi co chwilę prać materiałową część, dlatego warto odizolować włosy. 

Zanim zastosowałam ten wynalazek po raz pierwszy, bałam się nie tyle co poparzenia, ale zbyt mocnego grzania, które zmusiłoby do przerwania spa. Na szczęście, materiał pochłania część ciepła i stanowi dobrą barierę, więc nie ma mowy o jakimś niekomfortowym działaniu, a wręcz na opak, bo uczucie ciepła jest bardzo fajne :)




Do takiego weekendowego rytuału pielęgnacji kudłów, sięgam po produkty, które w normalnych warunkach, spisywały się średnio. Jednym z takich kosmetyków jest odżywka "Skrzyp polny" z serii Herbal Care. Nie jest zła, ale w połączeniu z turbanem staje się o wiele skuteczniejsza.



Jeśli ktoś korzysta w salonie fryzjerskim z sauny, wie, jaki genialny wpływ na włosy ma ciepło. Sama, gdybym miała milijony monet do wydawania, chodziłabym na takie regeneracyjne zabiegi przynajmniej raz w tygodniu. Pech chciał, a może i nie chciał, abym była milionerką, więc posiłkuję się domową sauną, którą oferuje mi turban termalny. Mam go do dyspozycji zawsze wtedy, kiedy najdzie mnie ochota na głębokie odżywienie. Do wykonania zabiegu starczy odżywka/maska bądź olej (co kto preferuje) i czas.

Turban jest łatwy w użyciu, a dobrze nałożony, nie rusza się i nie odpina, co często działo się przy noszeniu ręcznika, który i tak nie utrzymywał odpowiedniej temperatury. Ba, w ogóle jej nie trzymał.

Poniżej możecie zobaczyć jak wyglądają moje włosy poddane  dłuższemu działaniu ciepła. Miękkie, gładkie i przede wszystkim mocno błyszczące. Tafla idealna, która niestety nie towarzyszy mi każdego dnia. 

Cena tego pomysłowego i usprawniającego życie gadżetu to 79,99 zł. Materiałem bazowym jest wysokiej jakości mikrofibra, zaś kompresy są w 100% bezpieczne i nic z nich nie wycieknie, bowiem posiadają certyfikat medyczny. Turban jest produktem na wielorazowego użytku i podejrzewam, że przy takiej częstotliwości użytkowania, starczy mi na lata. Jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości, odsyłam na stronę producenta - KLIK 

Jednorazowy zakup sprawił, że w końcu mogę wykorzystać walające się po łazienkowych kątach produkty włosowe, które używałam sporadycznie ze względu na ich znikome działanie. Ave!



Dajcie znać jak Wy stosujecie zabiegi cieplne mające poprawić kondycję Waszych włosów. Podgrzewacie kosmetyki, ogrzewacie ręcznik suszarką czy może jeszcze coś innego? :)

Blanka

6 komentarze:

  1. Świetny gadżet! Ja jak na razie posiłkuję się zwykłymi turbanami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też mam taki turban. jest mi niezbędny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. oooo zaciekawiłaś mnie!!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja po prostu zakładam reklamówkę i czapkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też mam ten turban, fajny wynalazek. Używam dla lepszego działania masek i henny :)

    OdpowiedzUsuń