Remington Reveal - pilnik elektryczny do stóp czyli stopy gotowe na lato!

             
Hello!
  
                                                    
Ostatni mój post dotyczył szczoteczki do mycia twarzy, więc dziś nadeszła kolej, aby zaprezentować Wam moją opinię odnośnie pilnika elektrycznego. W tej dziedzinie będzie to mój debiut, bo do usuwania martwego naskórka stosowałam pumeks albo tarkę. Po przesiadce na coś bardziej profesjonalnego zmieniłam podejście do pielęgnacji stóp i mimo brzuszka, staram się poświęcać im więcej uwagi, bo w końcu będą odsłonięte cały czas. Same musicie mi przyznać, że nie ma gorszego widoku niż zaniedbane stopy. Ohyda.

Sama nie borykam się jakimiś większymi problemami w tej części ciała, jednak zgrubienia występują przy płytce paznokciowej dużych paluchów. Tarką niestety nie dało się tego zbyt precyzyjnie usunąć, bo zawsze, ale to zawsze wadziłam o płytkę, natomiast pumeks załatwiał sprawę, ale na krótki okres czasu. 

Ok, po kolei, bo zaczęłam od końca :)


Poręczny pilnik dobrze leży w dłoni i nie wypada podczas zabiegu. Zasilany jest dwoma paluszkami typu AA, co wcale nie jest dobrym rozwiązaniem jeśli chodzi o źródło energii. Szczerze mówiąc, wolałabym, aby w rękojeści umieścić mały akumulatorek, choć podejrzewam, że cena tego urządzenia nieco poszybowałaby w górę :) Aczkolwiek mogę się mylić. Niemniej jednak wolę ładować niż latać do po baterie. 



W zestawie otrzymujemy dwie wymienne końcówki o różnej mocy ścierania. Jedna przeznaczona jest do skóry szorstkiej, a druga do skóry bardzo szorstkiej. Tę drugą zaleca się używać na samym początku, zaś tę o mniejszej ścieralności - do podtrzymania efektów. Rolki można zakupić osobno, bo koniec końców kiedyś się zużyją.
              





Baterie również dołączone są de zestawu, więc po zakupie pilnika nie musimy lecieć po raz kolejny do sklepu, aby nabyć najważniejszą rzecz, bez której nie zrobimy nic.

Zostawię jednak specyfikację techniczną, bo nie jest ani rozbudowana, ani skomplikowana, a skupię się na działaniu. Jak już wspomniałam wcześniej, nie mam większych problemów ze zgrubieniami w postaci twardego i obumarłego naskórka, jednak stopy też nie są idealnie miękkie i gładkie, dlatego też na działanie nie mogę narzekać, bo podczas tarcia widzę jak na podłogę spada sproszkowany naskórek i to w pokaźnych ilościach. Po takiej kilkuminutowej pielęgnacji czuję znaczną różnicę - stopy stają się dużo gładsze i przyjemniejsze w dotyku.Niestety nie wiem jak sprawdzi się w skrajnych przypadkach, bo nawet gdybym chciała przeprowadzić taki tekst, to nie mam na kim :)

Mimo tego, że mam nieziemskie łaskotki, nie czuje żadnego dyskomfortu, który mógłby mnie zniechęcić do dalszego stosowania :)

Na samym początku, zbyt mocno dociskałam głowicę do stopy, czego następstwem było przerwanie pracy pilnika. Zbyt duży nacisk na ruchomą rolkę powodował jej zatrzymanie. Z czasem nauczyłam się, że delikatniej, znaczy lepiej przez co cały pedicure przebiega prawidłowo. 


Czy polecam?

Jeśli macie wolną gotówkę i zastanawiacie się nad takim zakupem, to jak najbardziej, gdyż taki niepozorny gadżet mocno usprawni wykonywanie pedicure w warunkach domowych. Jeżeli aś preferujecie tradycyjne metody i chciałybyście coś zrewolucjonizować, również polecam. Nie jest to rzecz, bez której nie można przeżyć, jednak mając go w domu, doszło mi kilka punktów jeśli chodzi o komfort :)

Ps. mając bardzo mocno spękaną skórę szczególnie na piętach, nie ma co liczyć na cud, że za pierwszym razem wszystko zejdzie. Trzeba systematyczności i wytrwałości. Jeśli ktoś przez kilka lat nie robił z tą przypadłością nic, nawet niech nie marzy, że w ciągu kilku minut pozbędzie się problemu. No chyba, że kupi tarczę z grubym papierem ściernym i nałoży go na kątówkę... :D

Blanka



15 komentarze:

  1. Od jakiegoś czasu ciekawią mnie takie urządzenia dbające o stopy, możliwe że kiedyś się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się skusiłam jakiś czas temu przy okazji zakupów w biedronce. Tamtejszy elektryczny pilnik tez jest super :)

      RudaUrodowo - alternatywnie o urodzie

      Usuń
  2. To bardzo przydatne i ciekawe urządzenie. Mam sama, ale przyznam, że niestety nie jestem systematyczna w stosowaniu go :)

    zaczarowana-oczarowana.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. A jaka jest jego cena a.Ja póki co intensywnie nawilżam i czasami używam pumeksu .Ponieważ słyszałam że częste stosowanie takiego pilniki powoduje że po dłuższym czasie mocniej narasta naskórek

    OdpowiedzUsuń
  4. Przydałby mi się. Z piętami nie mam większego problemu, bardziej rogowacieje mi skóra pod palcami, tam na opuszkach.

    OdpowiedzUsuń
  5. jest niezły, choć moim zdaniem nie różni się znacznie od innych produktów tego typu na rynku. Wykorzystuję do wykończenia pedicure :) Tzw. ostatni szlif nim robię ;)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie mam większego problemu ze stopami. Zazwyczaj dobry krem z mocznikiem wystarczy, ale od czasu do czasu ścieranie jednak musi być i zastanawiam się właśnie nad takim urządzeniem ze względu na wygodę jego używania

    OdpowiedzUsuń
  7. Marzę o takim urządzeniu, niestety ceny są odstraszające :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja stawiam na standardową ręczną tarkę, która z moimi problematycznymi stopami radzi sobie najlepiej :) W szczególności polecam tarkę ProNails, jest genialna :)

    OdpowiedzUsuń
  9. So right. I loved this post, being happy is okay.

    OdpowiedzUsuń
  10. Skusiłam się na takim pilnik z Scholla i jestem zadowolona. Dobrze się sprawdza jako doraźna pielęgnacja stóp, raz na jakiś czas robię klasyczny pedicure z metalową tarką. Swoją drogą przypomniałaś mi, że chyba pora powrócić do regularnego pedicure. Lato tuż tuż.

    OdpowiedzUsuń
  11. Witaj :)
    właśnie zakupiłam pilnik, proszę powiedz gdzie mogę zakupić koncówki wymienne? na allegro nie ma :(

    OdpowiedzUsuń