Remington Reveal FC1000 - szczoteczka do oczyszczania twarzy


Hello!       

Uwielbiam pisać o wszelkiego rodzaju sprzęcie mającym na celu wspomóc codzienną pielęgnację cery, ciała czy też włosów. Lubię robić porównania, choć dziś post takowy nie będzie, bo jest to moja pierwsza szczoteczka do twarzy, która wykorzystuje ruch obrotowy i wibracyjny, a jak wiecie, do tej pory używałam niezawodnej Foreo Luna wykorzystującą pulsacje soniczne, a to dwie różne bajki. 


Reveal to nowa seria składająca się ze szczoteczki do mycia twarzy, szczoteczki do mycia ciała, pilnika elektrycznego, zalotki termicznej, trymera i czegoś tam jeszcze, ale teraz nie umiem sobie przypomnieć. Co prawda urządzonko do mycia twarzy było dostępne na rynku już w 2015 roku, to reszta dołączyła całkiem niedawno. 

Jako, że jestem ciekawa świata, z przyjemnością testowałam dwa z w/w sprzętów - szczoteczkę oraz pilnik elektryczny o którym opowiem Wam w najbliższym poście. 





Szczoteczka składa się z dwóch podstawowych elementów: wymiennej końcówki, ergonomicznej bazy w której umieszczono umieszczono silniczek elektryczny o nieznanej mi mocy. Całość uzupełnia ładowarka dołączona do zestawu. 

Kupując szczoteczkę wraz z nią otrzymujemy 3 z 4 dostępnych końcówek zwieńczone nakładkami ochronnymi, tak, by podczas transportu, syntetyczne włoski nie uległy odkształceniu. 

Podział wymiennych końcówek jest prosty i nie trzeba wydawać następnych pieniędzy w celu zakupu następnych. Z tego co kojarzę, Clarisonic ma takie rozwiązanie i każdą nasadkę kupuje się osobno. 

NORMAL -  przeznaczona do codziennego stosowania dla wszystkich typów cery. Tej główki używam każdego dnia, bo miękkość jej włosia jest w sam raz.

SENSITIVE - zapewnia delikatne oczyszczenie i w dużej mierze przeznaczona jest dla osób z wrażliwą skórą. Dla mnie jest za słaba, więc leży w pudełku :)

MASSAGE - jej zadaniem jest rewitalizacja zmęczonej twarzy. Tej z kolei używam po nałożeniu kremu lub serum. Silikonowe wypustki świetnie masują skórę, a ja mam wrażenie, że nałożony wcześniej specyfik wchodzi w znacznie głębsze struktury, choć z punktu widzenia nauki, jest to niemożliwe? :)




Cały komplet mieści się w eleganckiej, lakierowanej kosmetyczce, którą możemy spakować do każdej walizki, a i tak nie odczujemy ubywającego nam miejsca. 


Szczoteczka posiada wbudowane lampki LED, sygnalizujące nam ustawioną prędkość. Biorą one również udział w procesie ładowania oznajmiając jego koniec świecąc światłem ciągłym. 3 prędkości pozwalają nam odpowiedni dobór parametrów mycia. Na policzkach stosuję najszybszą wartość, zaś w strefie T najniższą. Timer co 20 sekund daje znać o tym, aby przejść do kolejnej partii twarzy, dzięki czemu nie myję się zbyt długo, co mogłoby poskutkować ewentualnym podrażnieniem czy nadwrażliwością na tego typu oczyszczanie. Dodatkowo gadżet ten jest wodoodporny, dlatego bez problemu można zabrać go ze sobą pod prysznic, a także bez obaw umyć końcówkę pod bieżąca wodą. 

Na YT umieściłam króciutki filmik z suchą prezentacją, tak, abyście choć w minimalnym stopniu mogły zobaczyć, jak działa FC1000. 



I tak, mycie szczoteczką elektryczną a soniczną to dwie różne sprawy, których tak na dobrą sprawę nie można porównywać ze względu na wykorzystanie innych technologii. W przypadku Remingtona, jest ona o wiele mniej złożona, ale niemniej skuteczna. Podczas mycia wytwarza się piana, a wybór środków myjących jest znacznie prostszy, bo nie ma żadnych przeciwwskazań. Kolejną zaletą jest możliwość wymiany głowic i o połowę niższa cena. Jedyna co mnie denerwuje, to szybkie rozładowywanie się, albo tak mi się wydaję, bo przyzwyczaiłam się do faktu, że Foreo LUNA™ ładuje się raz na pół roku. 

Jeśli ktoś zapytałby mnie co wybrać, nie byłabym w stanie udzielić mu odpowiedzi, bo obie szczoteczki w 100% spełniają swoje zadanie, tyle, że innymi metodami. Teraz nie potrafię wyobrazić sobie codziennej pielęgnacji bez użycia którejkolwiek z nich. Szczoteczki stały się nieodzownym elementem i wątpię, abym kiedyś zrezygnowała z ich używania. 

Wiadomo, kupienie takiego produktu wiąże się z systematycznym używaniem. Nic nam nie da parokrotne zastosowanie i porzucenie w kąt. Szkoda pieniędzy. Zresztą, systematyczność jest ważna w każdej dziedzinie życia i ja, mega duży leń, coraz częściej się o tym przekonuję :)

W razie wszelkich pytań służę pomocą.

Blanka

11 komentarze:

  1. Oj, gdybym była systematyczna :) Kusi taka szczoteczka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja cały czas pozostaję wierna swojej lidlowskiej z acałe 44 zł :D

      RudaUrodowo - alternatywnie o urodzie

      Usuń
  2. Można było by wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja póki co jeszcze nie zinwestowałam w taką szczoteczkę choć mnie kusi - na razie używam tylko zwykłych szczoteczek i gąbeczek :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest to zdecydowanie sprzęt, który kusi ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa propozycja dla wszystkich, którzy lubią tego rodzaju gadżety! Ja ze szczoteczek do twarzy się wyleczyłam ;) Miałam Clarisonic, używałam najdelikatniejszej końcówki, a mimo to po upływie pół roku stwierdziłam, że jest dla mnie za mocna...

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam szczoteczkę w planach zakupowych :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie używam takich szczoteczek i obawiam się, że brakowałoby mi właśnie regularności o której piszesz.

    OdpowiedzUsuń
  8. do oka wpadł mi ten przepiękny naszyjnik! jest cudowny!
    nicoolsblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam ta sama szczoteczke. Jednynie czego w niej nie lubie, to ze nie ma funkcji stop. trzeba poprzeciskac wszystkie trzy predkosci zeby np wylaczyc.

    OdpowiedzUsuń