Promocja w drogerii Rossmann - dlaczego nie skorzystam?

           
Hello!



O promocji trwającej aż 3 tygodnie i podzielonej na partie huczy w Internecie od ponad miesiąca. Na blogach pojawiają się wpisy z poleceniami kosmetyków, na YT to samo. Po całym szumie blogo i vlogosferę obleci tematyka "co kupiłam w Rossmannie". Z racji tego, że asortyment tej drogerii jest prawie wszędzie taki sam, kosmetyki tej samej maści będą się przewijać przez najbliższe tysiące postów. Rimmel, Bourjois, Revlon, Rimmel, Bourjois, Revlon, Lovely i Wibo.. I kolejny "Dzień Świstaka".



Ja tym razem odpuszczam z kilku powodów i myślę, że są one na tyle racjonalne, aby mogły pójść dalej w świat.
Pierwszym i najważniejszym powodem dla którego nie pójdę do Rossmanna jest nadmiar kosmetyków kolorowych. Po oględzinach wszystkich podkładów/szminek/błyszczyków i tuszy do rzęs, uznałam, że nie ma sensu kupować na zapas, bo zanim zdążę użyć produkt, minie jego data ważności. Poza tym będąc w ciąży mniej wychodzę na miast, a co z tym idzie, mniej się maluję.

Drugą rzeczą jest to, że w sieci te same kosmetyki można kupić za tę cenę, która w Rossku, widnieje jako promocyjna. Mam swoje ulubione drogerie on-line w których często robię zakupy. Najulubieńszą jest e-zebra, a tuż za nią e-kobieca :)

Kolejnym powodem jest to, że kosmetyki, które stoją w szafach, są podświetlane, przez co często tracą swoje właściwości, a podkłady i lakiery do paznokci ulegają rozwarstwieniu.

Czwarty podpunkt mówi o otwartych mazidłach. Chodziłam na każdą promocję i zawsze, ale to zawsze minimum jeden z zakupionych kosmetyków został wcześniej otwarty i macany. Nie ma to jak przyjść do domu i skapnąć się, że kupiło się zeschnięty tusz, albo szminkę, którą ktoś wcześniej malował usta! Bleeeh. Na ten temat można poczytać wiele żali i jak widać, ta niemiecka sieciówka dalej ma to w d***

Do całości dochodzą kolejki, przepychanki, ścisk i wykupiony asortyment, nachalna obsługa patrząca na ręce klienta, zużyte bądź ogólny brak testerów (btw. przy takiej promocji, testery powinny być uzupełnione!)

O, albo przyjdę do sklepu, obkupię się w 10 podkładów, bo tak bardzo są polecane, a jeszcze ich nie miałam, więc wypadałoby przetestować. Później wychodzi wielka klapa, bo z całej dziesiątki tylko jeden będzie mi odpowiadał. Nie, nie dam się omamić i dzielnie siedzę w mieszkaniu :D

Blanka




112 komentarze:

  1. Podzielam, aczkolwiek w Rossie byłam ale nic nie kupiłam. Podkłady w domu wołały do mnie - zużyj najpierw nas :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam miejsca, a toaletkę kupię dopiero w przyszłym miesiącu :] Poza tym zużyć jeden podkład wymaga czasu, a co dopiero całą gromade :)

      Usuń
    2. Dokładnie, popieram! Też nie mam zamiaru iść na ta promocję żeby tylko nakupować kosmetyków bo to bez sensu. Są ciekawsze rzeczy na które można wydać pieniądze, niż przeceniony 17ty błyszczyk ;) W zeszłym roku skorzystałam, tylko dlatego że mi się podkład skończył i jeśli mamy jakiś konkretny kosmetyk na wykończeniu, a go lubimy, to taka promocja jest spoko sprawą :)

      >RudaUrodowo w alternatywnym wykonaniu<

      Usuń
  2. Ja już od dawna nie łażę na te promocje. pierwsza była WOW, na drugą też poleciałam, ale teraz mam serdecznie dość. tabun bab przepychających się między sobą, ufajdane, macane, otwierane kosmetyki ( testery nietknięte). Syf, zgrzane od podświetlania kosmetyki. Nieee to nie na moje nerwy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i widzę, że nie jestem sama : ] Racjonalne podejście do tematu jest najważniejsze!

      Usuń
    2. Ja natomiast zamówiłam na stronie internetowej i w spokoju odbiorę kosmetyki w najbliższym Rossmannie, ale oczywiście wcześniej testowałam i dobrałam kolor. Polecam, te przepychanki nie na moje nerwy!

      Usuń
    3. Taka opcja też nie jest zła :)

      Usuń
  3. Bedac lekko w temacie kosmetyki na ezebrze i ekobieca sa tanie ze wzgledu na to,że w większości są stare i nie sa już w ofercie danej marki..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bronię sklepów, ale tak było kiedyś i np. na Kosmetyki z Ameryki dalej jest wystawiany asortyment starej daty :/ Na tych dwóch wspomnianych w poście, kupuję nowości, więc te nie mają być prawa po terminie ważności :)

      Usuń
    2. pokaż mi w asortymencie tych sklepów kosmetyki stare, których nie ma w ofercie danych marek. Pracowałam w sklepie internetowym z kosmetykami (żaden z wymienionych) i uwierz mi, że nie ma takich sytuacji. Do takich firm tez wchodzi Sanepid i sprawdza daty ważności losowo wybranych kosmetyków.
      Zauważ też, że na promocjach w rossmanie -49% kupisz kosmetyki, które w sklepach internetowych mają taką cenę na stałe. To kwestia niskich marż sklepów internetowych. Rossman nadal zarabia nawet z promocją -49%, czyli jak mocno na co dzień na nas zarabia?
      Na ekobiecej kupowałam ostatnio revlon colorstay z pompką, nowość na rynku i na razie chyba tylko u nich dostępna:
      http://www.ekobieca.pl/product-pol-20353-Revlon-Colorstay-Softflex-24Hrs-Podklad-Z-POMPKA-do-cery-tlustej-i-mieszanej-180-Sand-Beige.html
      produkt od kilku miesięcy dostępny w stanach, u nas od niedawna. Rzeczywiście staroć:P

      Usuń
    3. O tym właśnie pisałam wyżej :)

      Usuń
    4. Tutaj nie chodzi o to że są po dacie bo jak to sprawdzić skoro większość daty ważności ma od otwarcia np. 24 miesiące, chodzi o to, że one są tanie tylko dlatego że przeleżały zafoliowane 3 lata i nikt w drogerii stacjonarnie ich już nie kupi, bo w szafie już dawno nie ma na nie miejsca, bo są nie modne kolory itp i nikt o nich nie pamięta. Nie mówie, że są po dacie czy coś z sanepidem chociaż, pracuje w drogerii i nigdy nie widziałam, żeby ktokolwiek przejmował się tego typu produktami pod tym kątem. Także z tym sanepidem to lekko naciągane, myślę też, że sklep internetowy nie zatrudnia tylu tysięcy pracowników, ani nie płaci czynszu za 1200 lokali jak np. Rossmann także no co tu mówić, każdy chce zarobić, każdy chce kupić jak najtaniej ty decydujesz komu dasz pieniądze.

      Usuń
    5. http://www.ezebra.pl/product-pol-39093-MAYBELLINE-CIENIE-EYE-STUDIO-KOSMOS-BLACK-80.html
      http://www.ezebra.pl/product-pol-34771-Max-Factor-Max-Effect-Mono-Pojedynczy-cien-do-powiek-12-Mysterious-Black-4g.html
      http://www.ezebra.pl/product-pol-27670-BOURJOIS-CIEN-DO-POWIEK-MONO-INTENSE-05.html
      http://www.ezebra.pl/product-pol-23870-EVELINE-FLUID-MAGICAL-COVER-5W1-NR-3.html

      przykładowo te produkty nie są już sprzedawane od jakiegoś czasu około roku, a internetowo pewnie będą dostępne aż ktoś ich nie kupi, ezebra i tak ostatnio zainwestowała w nowe marki więc pod tym względem jest coraz lepiej

      Usuń
    6. Co do podkładu Eveline Magic Cover to się mylisz, byłam ostatnio w drogerii i widziałam go na półce więc jednak jest w sprzedaży, co do cienie nie wiem bo mało uzywam takich kosmetyków. Mam dwie koleżanki, które pracowały w dużych i znanych drogeriach internetowych - niestety nie mogę napisać których. Zapytałam je jak to jest z tymi kosmetykami, dlaczego sa one tak tanie i w ogóle (sama się bałam że są stare). Powiedziały mi, że cena wynika z tego że są ściągane z zagranicy z pominięciem polskiego dystrybutora, który nalicza sobie niezłą kase od wprowadzenia danych produktów do sklepu. Także na większości podkładów faktycznie nie ma naklejki polskiego dystrybutora danej firmy. Co do podkładów czy ogólnie produktów makijażowych chyba nie ma strachu że są to stare kosmetyki - ale z lakierami do paznokci to już się różnie trafia o czym sama się przekonałam kupując lakiery Sally Hansen.

      Usuń
  4. Dokładnie to samo pomyślałam, kiedy usłyszałam, że zbliża się ta promocja. Dzisiaj z czystej ciekawości poszłam do tejże drogerii i kupiłam tylko jeden podkład, bo chciałam go wypróbować, odkąd tylko wszedł na rynek, ale jakoś nie było nam po drodze (wake me up od rimmel). Tak na dobrą sprawę wszystko mam, a wybór kosmetyków nie oszukujmy się, ale dla takiego freak'a kosmetycznego jak ja, nie ma nic interesującego :) Wolę drogerie internetowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię jeszcze Kosmeterię, bo ma szafę Gosha, Make-up Factory,Lumene i stand Inglota. Niestety, ta sieć ma mało punktów, choć o dziwo w mom mieście jest, ale za to nie mam ani Natury ani Hebe :(

      Usuń
    2. Nawet nie wiedziałam, że jest taka drogeria :) U mnie dodatkowo jest Amora, aczkolwiek nie przepadam za nią - wszystko musi pokazać ekspedientka, a ja jestem bardziej w tego typu zakupach samotnikiem (nie lubię doradzania i standardów obsługi klienta) :)

      Usuń
    3. Jest, jest i oni są głównymi dystrybutorami marek wymienionych wyżej :)

      Usuń
  5. Ja znowu uległam, ale i tak bym musiała gdzieś kupić, bo pokończyły mi się róż i podkład.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja kupiłam dziś rozświetlacze z Lovely ponieważ były po 5 zł. Skusiłam się też na Wibo. Mam zapas kosmetyków ale te rozświetlacze chodziły za mną już od bardzo dawna, więc w końcu i tak bym je kupiła, zatem skorzystałam :)
    Miałam jednak wybrane produkty które chcę zakupić i właśnie po nie się wybrałam.
    Jeśli jednak ktoś, tak jak Ty, niczego nie potrzebuje albo zwyczajnie nie chce to nawet lepiej i zazdroszczę :D
    ps. ja zawsze proszę o wyjęcie nowych produktów z szuflady.
    Tak, nawet na promocjach o to proszę a zwykle miłe Panie chętnie mi je wydają :) Znajdą się niewymagające klientki które wezmą macany produkt ale ja kupując produkt w drogerii mam prawo poprosić o taki, który jest całkowicie nowy.
    Dziś też zauważyłam, że większość rozświetlaczy i bronzerów ma maleńką naklejkę z 1 strony i było dużo mniej wymacanych, więc jak widać w końcu ktoś poszedł po rozum do głowy bo dotychczas wszystkie produkty można było bez problemu otworzyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, szczerze? Nigdy nie wpadłam na to, aby poprosić o produkt z szuflady :)

      Usuń
    2. Ja dzisiaj tez prosiłam Panią o poszukanie pudru bo na półce było po jednym zdezelowanym kolorze, Pani otworzyła półkę a tam masa nowych zapakowany produktów :D

      Usuń
    3. To może pójdę, jak będą pomadki i błyszczyki :) Ale to wisi pod dużym znakiem zapytania.

      Usuń
    4. Ja też zawszę proszę o produkt z szuflady :) A wtedy wszystkie wymienione przez Ciebie minusy znikają :) Produkt nie był naświetlany, nie był wcześniej otwierany i macany, może jedynie kosztuje tyle co w sklepie internetowym, ale unikamy opłaty za wysyłkę i mamy go od ręki :)

      Usuń
    5. Ja też zawsze proszę o kosmetyk z szuflady,szczególnie tusze i pomadki. No i chodzę z listą,której ściśle się trzymam:)

      Usuń
    6. Ja też zawsze proszę o kosmetyk z szuflady,szczególnie tusze i pomadki. No i chodzę z listą,której ściśle się trzymam:)

      Usuń
    7. Ja dzisiaj poprosiłam o inny kolor podkładu, w ogóle nie było go na półce. No i w szafie znalazły się jeszcze trzy zapakowane w folię :)

      Usuń
    8. No czy z szuflady. Chodziło mi o to na dole ;D

      Usuń
    9. Nawet mi to na myśl nie przyszło, ale może następnym razem zastanowię się nad taką opcją i pójdę do R. :)

      Usuń
    10. Ja jak wczoraj zobaczyłam jak wszystko jest otwierane, macane a potem jednak odkładane na półke to mi sie wszystkiego odechciało...to nic że są testery...10 osób na raz chce zobaczyć sobie produkt i otwiera nowy, który ktoś chciałby kupić a potem bezczelnie go odkłada z powrotem...masakra :(

      Usuń
  7. Ja aktualnie mieszkam w DE i nie miałam okazji się skusić na tą promocję, ale w sumie nie lubię tych akcji ponieważ zawsze jest tłok, wszystko pootwierane i pociapane :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja się skusiłam ale z głową. Chciałam dwie rzeczy:) Dobry podkład i paletka do konturowania Wibo. Kupiłam. Zawsze sobie powtarzam, że spróbuję zamówić przez internet ale zawsze jakoś i tak trafiam do Rossmanna lub innej drogerii. Dodatkowo jak podkład i paletkę dostałam z szuflady, a nie z szafy:)

    OdpowiedzUsuń
  9. trzymam za Ciebie kciuki, żebyś wytrwała w postanowieniu. Ja osobiście kupuje na tych promocjach coraz mniej, również dlatego że większość podkładów jest za ciemna. Niemniej jednak, dla mnie pierwsze godziny tej promocji to najczęściej moment kiedy mogę dorwać w jednym czasie parę najjaśniejszych podkładów, porównać ich kolor do siebie i "na spokojnie" wybrać ten najodpowiedniej blady.
    Na moje szczęście nie trafiło mi się nigdy kupić zmacanego produktu, ale szminki, produkty pudrowe i podkłady z pompką, jeśli nie są szczelnie zaklejone, po prostu sprawdzam jak już się decyduje na jakiś bądź proszę o "model" z szuflady.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak pisałam wyżej - nawet nie wiedziałam, że można prosić o nowy towar, który nie jest wystawiony na ekspozycji :)

      Usuń
  10. Kiedyś bardzo lubiłam tą promocję, obecnie podchodzę do niej bardziej racjonalnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, więc jak nie pójdę, to świat mi się nie zawali :)

      Usuń
  11. No co by nie mówić masz rację, ja najbardziej nie lubię tego tłoku, zakładania mi przez ramię ochroniarza i tego chaosu całego już dzisiaj brakowało testerów co jest dosyć irytujące :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ogólnie nie lubię tłoku i przepychanek. Ostatnio tak zarobiłam z łokcia w brzuch, że dziękuję.

      Usuń
  12. Ja skorzystałam już z pierwszej promocji, ponieważ tak czy inaczej kończyło mi się pare rzeczy więc warto kupić taniej :) A że i tak pare rzeczy mam upatrzonych to na pewno jeszcze skorzystam z promocji na inny asortyment ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, jak się skończyło, to wiadomo, że trzeba iść i kupić :)

      Usuń
  13. Wszystko z umiarem :) ja już od jakiegoś czasu na te promocje robię listę czego naprawdę potrzebuję i tego się trzymam, dziś był tylko korektor. A byłam rano, przed zajeciami i było spoko, bez tłumów. Ale najgorsze jest to odkręcanie wszystkiego , otwieranie i pchanie paluchów tam gdzie nie trzeba. Dlatego wart poprosić o coś z szuflady, a nie z półki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, lista powinna być wyznacznikiem i nie tylko w rossku, ale także w spożywczaku :D

      Usuń
    2. hahah dokładnie :) chociaż w spożywczaku tradycją już jest, że robię listę i zostawiam ją w domu :D

      Usuń
  14. Dobre powody. Też się nie wybieram. Raczej wszystko mam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam aż w nadmiarze, więc skorzystanie z promocji jest bez sensu.

      Usuń
  15. Mnie ta promocja nie podniecała jak co niektórych i nie miałam nic w planach kupić, ale dziś po pracy przez czysty przypadek odwiedziłam nowego, mało znanego jeszcze rossmana gdzie wszystko było czyściutkie, niemacane. I skusiłam się na 2 podkłady, które już od jakiegoś czasu mnie kusiły ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja byłam dziś, ale akurat pani mi wyciągnęła ze szuflady wszystko niemacane, z czego się ucieszyłam. Masz rację kochana! Jeszcze Ty z brzuszkiem lepiej zostań w domu, bo ludzie się pchają jak dzikie świnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I zastanawiam się czy te babeczki nie mają nic przeciwko wyciąganiu nowych, niemacanych ;>?

      Usuń
  17. A ja nie korzystam z tej promocji bo nie lubię się przepychać w drogerii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nienawidzę przepychac się ani w drogerii, ani w normalnym sklepie.

      Usuń
  18. Ja mam zamiar skorzystać, ale moja lista jest przemyślana i produkty będą przeze mnie używane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby było mi coś potrzebne, to też poszłabym tylko po tę rzecz :)

      Usuń
  19. Ja w tym roku skorzystam, ponieważ ostatnimi czasy opakowania po moich kosmetykach świecą pustkami :P A stwierdzam, że skoro mam Rossmanna 3 minuty od mieszkania i mogę kupić kosmetyki lepsze za pół ceny, to żal nie skorzystać :) Choć muszę przyznać, że będąc dzisiaj w Rossmannie, widziałam "stado" kobiet, które otwierały opakowania nie będące testerami (a testery leżały na półce i mogę potwierdzić, że nie były puste). Okropność :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrrrrr! Nienawidzę takich osób, ale zeszłym razem bałam się nawet zwrócić uwagę, bo laska stała z typowy Sebkiem i otwierała każdy tusz po kolei :/

      Usuń
  20. A ja śmigam jutro, ale tylko po rozświetlacz od Dr Ireny Eris :)

    OdpowiedzUsuń
  21. ja w ciąży też się mało malowałam, bo mało wychodziłam. Na promocji byłam, ale tylko po puder który mi się kończy, chociaż i tak tego żałuję. Właśnie ten ścisk, chamstwo bab które stały przy szafach przekonało mnie do tego, że to ostatnia moja promocja w rossmannie stacjonarnie, póki mój syn nie podrośnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzkie chamstwo i brak obycia nie zna granic :/

      Usuń
  22. W końcu blog na którym nie ma posta "co kupić na promocji w Rossmannie", "co kupiłam na promocji w Rossmannie".
    Ja wczoraj poszłam do Rossa tak tylko ogólnie popatrzeć, nie mam zamiaru nic kupować. Produkty których na codzień używam i tak kupuję raczej poza Rossmannem, ewentualnie mogę się skusić na jeden tusz "na zapas". Ostatnio jednak widzę, że ciągle jesteśmy bombardowane super promocjami w drogeriach, w Hebe co jakiś czas powtarza się -40% na kolorówkę, podobnie w Naturze, SP ma często dni Lifestyle. Ja osobiście patrząc na blogi i youtube, gazetki, internety czuję trochę taką presję kupowania "bo promocja, to kupię na zapas". Ile można kupować na zapas?:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie, prawie kazda sieciówka ma duże rabaty, a każdy pcha się do R.

      Usuń
  23. Odkąd nie mieszkam w Polsce promocja w Rossmannie interesuje mnie jak zeszłoroczny śnieg, ale obawiam się, że jak jeszcze jeden post przeczytam o tym to dostanę szału :P 2x w roku to samo i za każdym razem obserwuję jak ludzie dostają małpiego rozumu :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Temu ja na to nawet nie patrze, bo widziec po raz 100 podkład, który sama mam, nie jest niczym fajnym.

      Usuń
  24. Ja byłam dziś z zamiarem kupienia podkładu z Astora perfect stay na zapas, ale jak byłam po południu to już nie było najjaśniejszego odcienia, więc po prostu wyszłam, bo tłumy były nieziemskie a pani ekspedientki nie było w pobliżu. Jutro rano zobaczę jeszcze w innym, a jak się nie uda to trudno. Jeszcze mam się czym malować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że zawsze zostają skrajne odcienie :/

      Usuń
  25. A ja byłam dzisiaj i skorzystałam:) I jestem z siebie dumna, bo kupiłam tylko dwa produkty, których potrzebowałam.

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja się skusiłam na tą promocję akurat skończył mi się podkład ale to co zobaczyłam dzisiaj w drogerii to była jakaś tragedia . Większość testerów zaginęła. Co spowodowało otwieranie produktów pełnowartościowych przez klientki . Na własne oczy widziałam jak dziewczyny bez żadnych skrupułów otwierają podkłady sprawdzają odcień i odkładają na półkę by wziąć zamknięty . Ręce opadają ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby mi się kończyl podkład, sama pewno przeszłabym się spacerkiem po niego, ale mam jeszcze 3 butelki, więc odpuszczam :)

      Usuń
  27. Ja skorzystałam głównie w SP na -50%. Wszystko było zapakowane lub oklejone więc jestem spokojna. Staram się jednak już nie rzucać na te promocje tak mocno jak dawniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i czegoś tu nie łapię. O Rossamnnie huczy w necie od miesiąca, a o SP nic :/

      Usuń
  28. no i super:) trafne i przemyślane argumenty :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Na pierwszych promocjach zdecydowanie za bardo szalałam, teraz też podchodzę do gigapromocji rozsądniej. Zapas tuszów mam na 2 lata, kredki sprzed roku wciąż się kurzą, szminek mam więcej niż mam szansę zużyć przez dekadę. Kupiłam tylko jedną rzecz - nowy puder, bo poprzedni tydzień temu spadł o jeden raz za dużo (tak! kupiłam to, czego potrzebuję już teraz, a nie na zapas!). Jestem z siebie dumna :)
    BTW sklepy internetowe to też zło. Ładna, firmowa szminka, tylko 5 zł, to 1/6 ceny sklepowej, dorzucę do koszyka... I tym sposobem mam już kilka średnio trafionych kosmetyków kupionych tuż przed datą przydatności do użycia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale robiąc zakupy on-line mogę myśleć i zastanawiac się do woli, a przy tym nikt nie stoi nade mną :)

      Usuń
  30. A ja Wam powiem, że w tym roku jakoś na razie pełna kulturka, przynajmniej u mnie. Szafy zapełnione! Zwłaszcza w kosmetyki tych droższych szaf, panie uśmiechnięte, miłe, doradzały jak szalone, dla każdego znalazły chwilkę czasu. Aż miło było robić zakupy!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba u Ciebie, bo u mnie tak nie ma :/

      Usuń
  31. Ja podchodzę racjonalnie - kupiłam lakiery Essie na -50% w SP, bo te lakiery uwielbiam, a i zużywam je na bieżąco. Na twarz nie pójdę, na oczy - może się skuszę na paletkę, na usta i pazurki - odpuszczę.
    Mam masę kosmetyków i nie będę kupować więcej. I masz rację - w wielu drogeriach on line są takie ceny.
    Ja poleciłam na swoim blogu kilka kosmetyków, z kategorii ulubieńcy też polecę, ale niezbędne minimum.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama myślałam, żeby coś polecać, ale asortyment jest na tyle "wąski", że kazdy post zawiera praktycznie to samo :)

      Usuń
  32. ja również raczej się na nic nie skuszę na promocji, bo po prostu nie potrzebuje niczego konkretnego a na siłę nie ma co kupować. Jedynie co u mnie może się znaleźć, to szminki :)

    zaczarowana-oczarowana.pl

    OdpowiedzUsuń
  33. Masz rację. Ceny w Rossie są ogólnie przesadzone. Na ekobieca Revlon kupimy z pompką i o połowę tańszy... I żadna przecież podróbka. Ezebra za to ma ogromny plus, że większość kosmetyków ma zapakowanych, nie to co z rossa - umazane szminki, pootwierane tusze. Fuj. ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Revlon nie jest podrabianą marką, bo jest zbyt tania :P Nie wiem skąd takie myślenie wśród ludzi.

      Usuń
  34. Bardzo racjonalne podejście, mnie w Rossmannie głównie interesują szafy Wibo, Lovely i Eveline, bo te marki są trudno dostępne w drogeriach internetowych. Byłam w Rossmannie w pierwszy dzień promocji na podkłady itp i wyszłam tylko z korektorem z Eveline, ponieważ obecny już mi się kończy a nie chcę później kupować w cenie regularnej :0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, Wibo i Lovely to marki na wyłączność, więc to jeszcze przejdzie i u mnie :)

      Usuń
  35. przyłączam się do anty-zakupowych z Rossmann promocji

    OdpowiedzUsuń
  36. W zeszłym roku na promocji nie kupiłam nic, ale w tym roku akurat parę rzeczy mi się przyda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na upartego wymyśliłabym sobie, że chcę paletkę z Wibo, ale... Mam inne :P

      Usuń
  37. Skusiłam się na wizytę w Rossku z jednego powodu - podkład, którego aktualnie używam jest w sklepach on-line droższy, niż w Rossku na promocji, no i najjaśniejszy odcień nie jest dostępny w sklepach on-line. Albo jest dostępny jedynie teoretycznie :D U mnie szału nie było w drogerii, więc na spokojnie mogłam sobie przebierać w produktach :) Dzięki temu skusiłam się w końcu na słynny WIBO Illuminator w śmiesznej cenie. Ale poza tym, to i tak mam jeszcze kolorówkę z listopadowej promocji, więc nie potrzebowałam robić wielkich zakupów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jest całkiem normalna sprawa z tym podkładem :)

      Usuń
  38. Ja również nic nie kupuje, poza tym wyczynem byłoby dopchać się do szaf z kosmetykami a jeszcze większym upolować coś niezmacanego i nie otwieranego...

    OdpowiedzUsuń
  39. Z tego co ja zauważyłam to przed taką promocją Rossmann podnosi ceny produktów ... aby się to im opłacało a klientom już z kolei mniej

    OdpowiedzUsuń
  40. ja kupuję tylko to co sprawdza mi się z drogeryjnej sieciówki i w to się zaopatrzyłam. Staram się wykorzystwać wszystko do końca. Trochę już zmądrzałam i nie daję się szałowi zakupu 8 podkładów - kupiłam podkład bazę, puder i bronzer czyli rzeczy które kończą mi się najszybciej. Później pójdę po mój ulubiony tusz z MF i koniec. Wybieram mały dobrze zaopatrzony Rossmann który mnie jeszcze nie zawiódł, który posiada zaklejone produkty :) A.

    OdpowiedzUsuń
  41. Chciałam wybrać się w sobotę po podkład revlon, w rossmannie kosztuje 69,90 zł , po promocji ok.35 zł, a na Internecie od 25 zł. Teraz nie wiem czy warto w ogóle się tam wybierać, w sumie to był by mój pierwszy raz na tej promocji.

    OdpowiedzUsuń
  42. ja może się skuszę na jakiś korektor i eyeliner. rzadko kiedy się maluje, a cienie pod oczami po wielu pobudkach w nocy ogromne także wypada je zatuszować :D

    www.myownlittlelovee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  43. Ja też nie planuję szalonych zakupów. Po pierwsze dlatego, że zawsze jest syf, po drugie dzikie kolejki, a po trzecie i tak mam kolorówki za dużo :P Jeśli uda mi się dopchać z wózkiem do regału to chwycę ulubiony korektor, a jeśli nie to albo zamówię online, albo sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  44. ja się też nie wybieram:) z podobnych powodów, a ceny faktycznie na ezebrze czy ekobiecej są na tyle dobre, że w każdej chwili można zamówić NOWY produkt

    OdpowiedzUsuń
  45. Brawo Ty - brawo Ja :) - też nie uległam, bo nie warto robić zapasów, poza tym zgadzam się, że na e-zebra większość produktów jest na stałe w niższych cenach :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Ja kupie tylko to co mi niezbedne, chyba tez juz minal mi szal na to cale -49%

    OdpowiedzUsuń
  47. dokładnie, popieram, nie byłam jeszcze w rossmannie, ponieważ nie uzywam zbyt wielu kolorowych kosmetyków, ale koncza mi sie zapasy kosmetyków pielegnacyjnych więc niedługo sie tam wybiore ;-)
    jeśli chodzi o zakupy przez internet to kosmetyków nie lubię kupować tą drogą, ciuchy, ksiązki owszem, ale kosmetyki wolę kupować w drogeriach :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Ja kupiłam w Super-Pharm na -50% podkład i korektor, bo mi się skończyły, a w Rossmannie róż Wibo za 5,09zł, bo również się skończył ;)

    OdpowiedzUsuń
  49. Ja w tym roku również miałam zrezygnować z tej promocji, głównie z powodów tłumów jakie widziałam w tamtym roku. O dziwo, gdy poszłam do Rossmanna wczoraj, czyli przedostatni dzień pierwszego etapu, kolejki nie było żadnej, produkty wszystkie dostępne a pani właśnie uzupełniała testery. Koniec końców kupiłam podkład i puder, czyli to co potrzebowałam, bo nie widzę sensu w kupowaniu na zapas :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Zrobiłam promocyjne zakupy w pierwszym tygodniu promocjii, ale kupiłam tylko to xzego już właściwie nie miałam, a zapasów brak ;) w weeken na pewno popędzę po tusze, bo u mnie schodzą one jak ciepłe bułeczki, a moje ulubione w regilarnej cenie są dość drogie ;) ale to wszystko - więcej szaleć nie zamierzam ;)

    OdpowiedzUsuń
  51. Jeśli chodzi o promocję, to kosmetyki kupuje wyłącznie podczas promocji i już nic nie kupuje do następnej. Zawsze idę w pierwszy dzień promocji rano by móc sobie spokojnie wybrać nowe nie macane kosmetyki, tłumy lepiej omijać. Więc jak ktoś ma czas iść z rana na spokojnie i tylko w tym dniu kupuje, a później przez parę miesięcy nic to ta promocja jest fajna. :)

    OdpowiedzUsuń
  52. A ja kupiłam dokładnie to co chciałam i na bieżąco używam i jestem zadowolona. Śmieszą mnie dziewczyny które nakupuja mnóstwo tanich kosmetyków (bo tanio!) Które mogłyby wystarczyć na najbliższe dziesięć lat.

    OdpowiedzUsuń