Czego nigdy nie założę, czyli krótki przewodnik o tym, co do mnie nie pasuje i w czym źle się czuję



Hello!


Ostatnio widziałam filmik o podobnym charakterze i bardzo spodobała mi się jego przesłanie, więc postanowiłam zredagować swoje własne przemyślenia.

Kto mnie czyta/obserwuje na Instagramie, wie, że nie należę do osób szczupłych, a moje biodra nie zasługują na miano najwęższych na świecie. Na to nie mam wpływu. Mimo tego staram ubierać się tak, aby zatuszować to, co rzuca się w oczy, nie zakładając przy tym żadnych worków na ziemniaki. Jest jednak kilka ubrań, wzorów, które omijam szerokim łukiem i nigdy nie zdecydowałabym się na ich zakup, bo to byłaby strata pieniędzy.

Zacznę od tego co najbardziej przysparza mi kłopotów podczas zakupów, a mianowicie sukienka w wersji midi.

Sukienka midi


Jestem niska, a przynajmniej na taką się czuję. 166 cm nie jest dla mnie szczytem wysokości i gdybym mierzyła 170 cm, moja pewność siebie znacznie poszybowałaby w górę. Szukając kiecki, największy problem stanowi dla mnie nie tylko krój, ale także długość. Wszystko, co kończy się w połowie łydki, jest dla mnie złem. Z racji tego, że moje łydki są chude, a uda nieco masywniejsze, zawsze, ale to zawsze sięgam po coś, co kończy się przed kolanami. Taka opcja jest dla mnie najbardziej komfortowa.

źródło

Szorty


Lubię chodzić w krótkich spodenkach, a tutaj łatwo stracić kontrolę nad ich dobrym smakiem. Niestety, coraz więcej sieciówek w okresie letnim wprowadza do swojej oferty sprzedażowej chamsko wycięty kawałek jeansu, który odsłania 3/4 tyłka. Może i polecę jakimiś schematami, ale nie jestem za taką formą pokazywania swoich zgrabnych "czterech liter", nawet gdyby były najlepsze na świecie.

źródło



Za małe ubrania

To chyba globalny problem, który ciężko wyeliminować, dopóki człowiek sam nie dostrzeże swojego odbicia w lustrze. Każda wystająca fałdka często spowodowana wżynającym się w ciało materiałem nie jest niczym fajnym i smacznym. Często jest tak, że producenci szyją swoje ubrania w rozmiarze "uni", czyli uniwersalnym. Czasem również nazywanym "one size". Niestety, ale taki ciuch pasuje zazwyczaj na "s" ,"m" lub ewentualnie małe "l". Jeśli ktoś ma więcej ciałka, powinien dobrze zastanowić się czy oby na pewno chce wyglądać jak osoby z poniższych zdjęć.

Często również jest tak, iż kupujemy ciuchy z myślą, że kiedyś je założymy, wmawiając sobie rychłą utratę kilogramów. Sama tak kiedyś robiłam i uwierzcie mi, to nie jest dobry pomysł. Lepiej sobie kupić coś w nagrodę za rzeczywistą utratę wagi, bo to dopiero daje satysfakcję. Sama zeszłam z rozmiaru 46 na 40 i nigdy nic tak nie sprawiało mi radości jak zakup spodni.

źródło





Futro i kamizelka futrzana


Zarówno te syntetyczne jak i prawdziwe nie są przeznaczone dla mnie. Nie jestem jakimś eko maniakiem, ale nigdy nie opowiadałam się za zabijaniem niewinnych zwierzątek, a dobrą edukację stanowił dla mnie film "101 Dalmatyńczyków". Poza tym przymierzałam kilka futer ze syntetycznego włosia i w każdym czułam się albo jak Wielki Ptak z ulicy Sezamkowej, bądź jak dziewczyna alfonsa. I tak źle i tak niedobrze.



Legginsy


Temat tej części garderoby został już chyba doszczętnie przewałkowany, niemniej i ja od siebie dorzucę kilka groszy. Poza zbyt krótkimi szortami, nic tak nie przyprawia mnie o wymioty jak prześwitujące legginsy. Nieistotne jest, czy pupa jest cudowna, gładka i jędrna czy też gruba, z cellulitem i obwisła. Wychodząc na ulicę, skazani jesteśmy na innych ludzi, a oni tak samo jak ja, niekoniecznie chcą oglądać takie widoki. O wiele lepiej jest, gdy założymy leggi z kryjącego materiału, choć i tak uważam, że nie każdy powinien je ubierać, mimo swojej wygody.

źródło

Panterka, jako motyw przewodni



Jeśli mowa o panterce, to toleruję ją jako dodatek. Jednak widząc kogoś ubranego do stóp do głów, zastanawiam się co to za kocica :D Wszystkie cętki są trudnymi wzorami i jakoś nie czuję potrzeby, by posiadać w swoje szafie ubrania w ten design. Mam jeden, wełniany sweter z Mango, gdzie czarne cętki wplecione są w czerwień i go lubię. To samo tyczy się płaszcza tej samej marki, bo zdobiący go motyw panterki należy do tych eleganckich. 


Biustonosz


W tym przypadku sama strzelałam gafy przez dłuższy okres życia, bo nigdy nie chciało mi się mierzyć. Dopiero jakieś dwa lata temu zgłębiłam się w tajniki dobierania odpowiedniego biustonosza i od tego czasu mój komfort życia wzrósł niemal o 100%. Kiedyś weszłam do sklepu, wzięłam pierwszy, lepszy stanik oznaczony 85B i byłam zadowolona. Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że ten rozmiar stanowił dla mnie kompletną porażkę, bo obwód był dużo za luźny i za każdym razem, kiedy podnosiłam ręce do góry, stanik szedł razem z nimi. Obecnie mam 80C, bo przez ciążę moje wymiary w tej części ciała uległy znacznemu powiększeniu ,a czuję, że to jeszcze nie koniec :D Oby po urodzeniu ta materia nie została naruszona.



Spodnie typu "Boyfriend"


Mimo tego, że ten krój bardzo mi się podoba, nigdy nie zdecydowałam się na jego zakup. Każde przymierzenie kończy się tym, że staję przed lustrem i widzę dość spory naddatek materiału w biodrach, który optycznie je powiększa. Szkoda, bo chciałam uzupełnić garderobę na wiosnę, a tak obejdę się smakiem :) Poza tym coś czuję, że przyszła pora na zakup ciążowych spodni, bo choć swoje jeszcze zapinam, to ciągle mi się zsuwają ze względu na brak zaczepienia jakim była talia, której obecnie nie mam. No cóż, uroki 6 miesiąca i coraz szybciej rosnącego brzuszka :)


źródło

Pewnie znalazłoby się jeszcze coś, ale jak na razie uchwyciłam samą kwintesencję tego, w czym czułabym się źle. Jeśli macie swoje czarne owce w ubiorze, dajcie znać w komentarzach. Chętnie poczytam o Waszych złych zakupach, bądź o tym czego w życiu nie chciałybyście założyć :)


Blanka


43 komentarze:

  1. uwazam, ze noszenie zbyt krótkich szortow, nawet jeśli ma się perfekcyjne ciało jest zwyczajnie niesmaczne:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z Tobą w 100% mnie jeszcze drażnią krótki bluzki (top crop) jeśli posiadaczka takiego wdzianka nie ma płaskiego brzucha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak... Brak lustra w domu czy brak samokrytyki? :)

      Usuń
    2. Ja mam kilka crop topów i noszę je do spodni z wysokim stanem ;)

      Usuń
  3. Zgadzam się z sukienką midi. Ja mam 159 cm także dla mnie ą za połowę łydki :p. Co do szortów nie mam nic przeciwko nad morzem, ale na ulicy wystające pośladki również nie przemawiają do mnie. Co do legginsów. Jeśli nie są prześwitujące jestem za, sama je noszę ;) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plaza rzadzi sie swoimi prawami :) Legginsy tez nosze, choc coraz czesciej wybieram te sportowe.

      Usuń
  4. Popieram wszystkie punkty! :) Co do szortów - krótkie spodenki noszę cały rok ale nie wyobrażam sobie założyć czegoś co będzie mi odsłaniać pół tyłka :x

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam tak samo :):)

    (Tylko mam 157 cm i taką obserwację, że naprawdę trudno dziś kupic mi coś za małego... Nawet rozmiar 32 ostatnio urósł... a dzisiejsze 36 to chyba powiekszylo się o 2 rozmiary w stosunku do tego sprzed choćby 5-10 lat ;( )

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojej, szokujące zdjęcia niektóre :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się prawie ze wszystkim. "Prawie" to boyfriendy :) Też mam 166, figurę - gdzieś pomiędzy klepsydrą a gruszką, innymi słowy - mocniejsze uda. W dobrze dobranych luźnych dżinsach, bez wielkich dziur a co najwyżej z lekkimi przetarciami wyglądam naprawdę nieźle. Odsłaniają szczupłe łydki, uda nie są wyeksponowane jak w rurkach. Równie korzystne są wszelkie "marchewki" z zaszewkami u góry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam czarne rurki z dziurami na całej długości i uważam, że wyglądam w nich dobrze. W sumie nie tylko ja :)

      Usuń
  8. Bardzo fajne, że stworzyłaś taki post. Ja też się zgadzam z tobą w wielu modowych sprawach : )

    OdpowiedzUsuń
  9. Ze mnie jest chudziszcze, a i tak nigdy nie założyłabym ubrań z Twojej listy - wszystkich prócz getrów (kryjących, nieprześwitujących!),bo akurat je lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też noszę i najczęściej sięgam po wersję sportową :)

      Usuń
  10. Pod wieloma z nich bym się podpisała, ale akurat panterka mi nie przeszkadza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panterka panterce nierówna :) Tak jak napisałam, mam płaszcz i swetr, ten pierwszy jest szary, zas sweterek czerwony i jakoś nie wyglądają tandetnie :)

      Usuń
  11. Pani w żółtej sukience niedługo się przeobrazi z larwy w motyla hahhahahhaha :D
    ja bym dodała do tego rozkloszowane krotkie sukienki ze jak sie schylisz to widac pol tylka i mimo ze sa piekne to nie ubiore ;(

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak patrzę na Boyfriendy to aż mi słabo. Ogólnie jestem S-ką, ale noszę M-kę, bo jestem wysoka. Mam szerokie biodra i po założeniu boyfriendów miałam tyłek jak szafa (ogólnie z natury mam wystające pośladki)xD Powiedziałam sobie - nie, dziękuję :P

    Panterki też jakoś nie mogę przetrawić - jako niewielki akcent jest ok, ale co za dużo, to niezdrowo :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Za małe ubrania ach, tego problemu to się chyba nie da wyeliminować. Do panterki chyba się nigdy nie przekonam, a boyfriendy mimo, że wyglądają świetnie na chudych paniach to te z większą ilością ciałka wyglądają niezbyt dobrze.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Nienawidzę ubrań, dodatków, czegokolwiek w zwierzęce wzory. Te króciutkie szorty to masakra, legginsy zamiast spodni też. I sukienki midi też nie dla mnie przez te moje 156 ;D

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja nigdy się nie skuszę na sukienkę z odkrytymi plecami, bo mi zwyczajnie taki fason nie pasuje.

    OdpowiedzUsuń
  16. Najbardziej drażnią mnie legginsy noszone jako spodnie. Ostatnio widziałam panią, która szła do kościoła, przez czarne legginsy prześwitywały jej białe majtki...
    Pamiętam też jedną wizytę w restauracji , kelnerka , która nas obsługiwała miała bardzo prześwitujące legginsy. Mój chłopak był tak zażenowany całą sytuacją że w końcu zmieniliśmy lokal.

    OdpowiedzUsuń
  17. no tak ... :) osobiście byłam świadkiem jak dziewczyna założyła prześwitujące legginsy ( dla mnie to rajstopy ) i tak sobie chodziła po biurze w widocznych majciochach :) obrzydliwe :( Legginsy ( nieprześwitujące ) noszę, ale zawsze do długiej góry, która zasłania pupę. Zwierzęce wzory uwielbiam, ale nie od stóp do głów. We wszystkim trzeba znać umiar :) z resztą się zgadzam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wzór panterki lubię, ale boyfriendy i za małe ubrania "do ludzi" - nie mam odwagi, by tak paradować. Już wolę luźny tshirt. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetne zdjęcia wybrałaś do tego wpisu. To z szortami mnie totalnie zniesmaczyło, a i Pani w żółtej sukienusi też wygląda interesująco ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. w większości tych spraw się zgadzam- nie mam nic przeciwko szortom, ale z umiarem. Mają zakrywać cały tyłek i kawałek uda, choćby odrobinę. Za małe ubrania? Też tak robiłam- bez sensu. wydać kasę i złościć się na siebie, że tego nie założę.

    OdpowiedzUsuń
  21. Zgadzam się z tym co napisałaś :D Niektóre zdjęcia są...hmmmm...interesujące :D Jednak odrobina samokrytyki nikomu by nie zaszkodziła :P

    OdpowiedzUsuń
  22. Też się zgadzam z tym co napisałaś :) Szorty za tyłek, a leginsy to nie spodnie :) Panterki nie cierpię czy to jako dodatek, czy całość, nigdy mi się nie podobała i raczej to się nie zmieni :) Chociaż jestem dość wysoka (175) midi nie noszę, ale bardzo lubię długość maxi :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Zgadzam sie z Toba ;-) ;-) mam podobne podejscie ;-) ;-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Szorty i prześwitujące legginsy są dla mnie nie do przejścia. Kiedyś znajoma na studiach przyszła w legginsach nie prześwitujących jakoś bardzo ale miała krótką koszulkę i było widać że ma stringi....Chociaż sama noszę legginsy, ale z dłuższą górą zakrywającą pupę, to taki widok odkrytej pupy jest u mnie nie do przejścia i dużo czasu minęło, zanim sama zdecydowałam się na noszenie legginsów.

    OdpowiedzUsuń
  25. Rozumiem Cię doskonale jeśli chodzi o spódnice/sukienki midi :D. Ja mam 162 i he he no nie, nie włożę czegoś takiego. U mnie dodatkowo lecą spódnice/sukienki bombki w których wyglądam +10kg oraz golfy. Niestety duż biust + golf wyglądam jak bym szyji nie miała.

    OdpowiedzUsuń
  26. Cudowne zdjęcia dobierasz do postów. Umarłam ze śmiechu ;) A post świetny! :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie podpisuję się tylko pod spodniami typu Boyfriend i futrzaną kamizelką. Chciałam ostatnio kupić jedną w C&A, ale wyglądałam w niej jak gęś :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Zgadzam się praktycznie całkowicie. Sukienki midi są piękne, ale też nie potrafię ich założyć, dla mnie idealna długość w "w kolanko" lub odrobinę nad. Nigdy do połowy łydek.

    OdpowiedzUsuń
  29. Weszłam z ciekawości, byłam przekonana że w myślach skrytykuję ale zgadzam się z każdym punktem (no może oprócz midi) jakbyś wyjęła mi to z głowy! A czaru legginsów jakoś nigdy nie potrafiłam zrozumieć, nawet tych nieprześwitujących. Brawo! :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Mogłabym się pod tym podpisać, autentycznie! Również żadna z tych rzeczy nie jest w moim stylu ; ) I choć jedynie spodnie typu boyfriend podobają mi się na kimś, to ja siebie w nich w ogóle nie widzę. Co do reszty jestem na nie ;D

    OdpowiedzUsuń
  31. Całkiem niezły przewodnik, bo tym co paskudnie tandetne Ci tu wyszedł! Osobiście broniłabym tylko boyfriendów, ale to kwetsia sylwetki iw iadomo nie każdemu pasuja :) Strasznie fajny pomysł na wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Hahaha :) Ja mam ostatnio fazę na kupowanie za małych ubrań właśnie... i ten demot idealnie do mnie teraz pasuje ;P Nie mam w czym chodzić ! Muszę w końcu albo schudnąć albo pogodzić się że jestem większa niż bym chciała

    OdpowiedzUsuń
  33. Zbyt krótkie szorty, legginsy używane jako spodnie poza siłownią (do tuniki czy sukienki jak najbardziej są do zaakceptowania), za mały biustonosz, panterka od stóp do głów i za małe ciuchy (zwłaszcza dżinsy bezlitośnie obnażające nadmiar ciała w okolicach bioder) to i moim zdaniem zbrodnie na własnym wyglądzie. Chyba nikt nie wygląda w tym dobrze, bez względu na rozmiar. Jeśli chodzi o futrzaste kurtki czy kamizelki czy spodnie typu boyfriend, osobom bardzo szczupłym one pasują, te tęższe powinny poszukać zdecydowanie czegoś innego.
    Dla mnie, noszącej rozmiar duże XXL, jeszcze białe spodnie czy spódnice są czymś nie na miejscu, a także bikini. Ale co kto lubi :)

    OdpowiedzUsuń