GlySkinCare, złuszczanie się przy pomocy kwasów, peeling kwasowy, jak zacząć, kwasy w ciąży.

             
Hello!
             

Kiedyś, dawno, dawno temu złuszczałam się przy pomocy kremu Bandi. Wtedy nie odczuwałam potrzeby sięgnięcia po coś mocniejszego. Obecnie stosuję coś o wiele większej mocy i z o wiele szybszym efektem. 

Od razu uprzedzam, że na stosowanie kwasu glikolowego, będącym kwasem inwazyjnym, nawet w 10% stężeniu, miałam pozwolenie od ginekologa. Obecnie jestem na początku 6 miesiąca i Maluch nie odczuł żadnych skutków, bo preparat nie dostał się do krwiobiegu. Zresztą, ja nie jestem żadną panikarą i nie biorę wszystkich, "cennych" rad z Internetu do siebie. Gdyby tak było, nie mogłabym wstać w łóżka, bo mogłoby to się skończyć poronieniem lub przedwczesnym porodem. Tak samo jest z czytaniem objawów przeziębienia - wszystko sprowadza się do nowotworu. Według internetowych forów, ból mięśni i podwyższona temperatura sugerują, że w naszym ciele rozwijają się komórki rakowe. 

Wracając do kwasu, a raczej emulsji peelingującej, jestem bardzo zadowolona z decyzji o podjęciu kuracji. Owszem, nie było przyjemnie, ale efekty jakie uzyskałam, trwają do teraz i wciąż mam gładką buźkę, bez grudek i zaskórników, które wcześniej nękały okolice kości policzkowych.

Jak przygotować skórę na zabieg?


Tutaj opiszę swoją wieczorną rutynę, która każdego dnia wygląda tak samo. A więc na początku cały makijaż zmywałam płynem micelarnym, by następnie wszystkie resztki domyć żelem do mycia twarzy nałożonym na Foreo Luna, moją ukochaną szczoteczkę.

Tyle, większej filozofii w tym nie było :)



Dopiero później, zaczynał się krok właściwy, a mianowicie nałożenie emulsji. (Najpierw wykonałam próbę uczuleniową - wyszła negatywnie) Po pokryciu całej twarzy bardzo lekkim lotionem, nie działo się nic. Ehe, do pięciu minut, bo po upływie tego czasu, twarz piekła niczym ogień piekielny. No cóż, chciało się być pięknym, to trzeba swoje wycierpieć. Z dnia na dzień było coraz lepiej, jesli chodzi o kwestię pieczenia, bo stopniowo zaczęłam się przyzwyczajać do tego uczucia. Gorzej było w ciągu dnia, bo skóra była napięta, ściągała, piekła, łuszczyła się, swędziała - wszystkie katorgi świata w jednym. Oczywiście cały proces złuszczania się naskórka zaczął się już po drugim użyciu, co bardzo, ale to bardzo mnie zdziwiło. Przy wcześniejszym stosowaniu kwasów, reakcja cery nie dość, że była aż tak szybka i intensywna. Tutaj zdecydowany plus dla GlySkinCare, bo kosmetyk FAKTYCZNIE działa, co też możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu :) Więcej zdjęć nie mam, bo nie chcę nikogo straszyć. 


Kwas glikolowy w tej emulsji peelingującej ma stężenie 10%. Podobno takie stężenie nawilża i lekko złuszcza naskórek rogowy. Chyba jestem bardzo wrażliwa, bo skóra schodziła z twarzy wielkimi płatami, a nawilżenie dawał mi mocny krem na dzień. Zresztą, na każdego działa inaczej :) Poprzez takie intensywne usuwania się zrogowaciałego naskórka, wszystkie składniki aktywne pochodzące z różnych źródeł i serwowane skórze, wnikały w nią znacznie lepiej, dzięki temu mam mocno nawilżoną twarz, bez po słonecznych przebarwień. 




Co jest ważne przy stosowaniu kwasów w domu?


Przede wszystkim uważajcie na drobne ranki czy podrażnienia. Ewentualne przerwanie tkanki i nałożenie w to preparatu spowoduje niesamowite pieczenie. Na serio, nie polecam eksperymentować, bo można oszaleć. Nie wiem jakie mogą być tego następstwa, bo nigdy nie miałam takiej sytuacji, ale podejrzewam, że nic dobrego się nie będzie działo. Kolejną ważną rzeczą to filtry przeciwsłoneczne. Mimo tego, że obecnie mamy brzydką i zimową aurę, to i tak dociera do nas promieniowanie. Kwas na noc, a na dzień silnie nawilżający krem i dobra ochrona przeciwsłoneczna. Bez tego ani rusz. Oczywiście opalanie się czy solarium są zabronione, bo nie po to się złuszczamy, aby znów nabawić się kolejnych plam pigmentacyjnych. 

Zanim podejmiecie kurację, zróbcie test uczuleniowy na malutkim obszarze. Szkoda by było, gdyby po 20 minutach od nałożenia preparatu, okazałoby się, że należy jechać do dermatologa bądź na pogotowie z obrzękiem twarzy. 


Co dało mi stosowanie kwasu glikolowego?


Od razu zaznaczam, że duży udział w tej akcji mają moje hormony, bo widzę to po włosach, ale wracając do meritum, moja twarz doznała oczyszczenia. Po zejściu całego, martwego naskórka, światu ukazała się gładka, promienna, rozjaśniona cera. Pory w obrębie nosa zostały ściągnięte, a gruczoły łojowe uregulowały swoją pracę, przez co zapomniałam jak to jest świecić się niczym choinka. Wszystkie głębsze zaskórniki wyszły po lekkim ściśnięciu i nie musiałam się silić, aby je usunąć. Pryszczy z białą główką nie mam, więc nie wiem jak kwas dałby sobie z nimi radę, ale czuję, że zostałyby szybko zmiecione z powierzchni twarzy :) Nękały mnie jedynie podskórne grudki. Przebarwienia po części zniknęły,a po części dużo zjaśniały - wszystko zależało od ilości melatoniny w danym obszarze. 

Mam nadzieję, że ten stan utrzyma się jak najdłużej, bo obecnie czuję się rewelacyjnie i zamiast skupiać się na twarzy, całą uwagę przenoszę na brzuch i jego nawilżenie, bo przez rozciągającą się na nim skórę odczuwam potężny dyskomfort i prawie cały czas się drapię. Jak na razie rozstępów brak :D

Jak często nakładać preparat na twarz?


Na początku emulsji używałam każdego dnia, po jakiś dwóch tygodniach zmniejszyłam tę częstotliwość do co drugiego wieczora. Teraz, dla podtrzymania efektu, używam tego samego preparatu w formie kremu dwa razy w tygodniu. Forma kremu niczym nie różni się w działaniu od wodnistej emulsji. Piecze tak samo i również wykazuje taką samą moc. 

Blanka

16 komentarze:

  1. Szczerze mówiąc byłabym się tego preparatu :-) nie jestem zbyt odporna na pieczenie, chyba wyszłabym z siebie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba bym się bała... :-) Stosuję obecnie delikatny płyn do mycia twarzy z tej marki, ale po peeling raczej nie sięgnę :-) Widzę i również czytałam, że ma konkretne działanie - a łudzę się, że moja twarz aż takiego nie potrzebuje ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. używałam kwasów na zajęciach i efekty przy regularnym stosowaniu są widoczne, chociaż kwasy powinno się wykonywać co 7-14 dni. Też nie jestem panikarą, ale w ciąży bym sobie pewnie odpuściła taki zabieg : ) i mały błąd ci się wkradł- napisałaś, że wynik pozytywny. Pozytywny wynik oznacza, że zaszła reakcja i coś się zadziało. Negatywny oznacza brak rekacji. Pewnie miałam na myśli, że pozytywny dla Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie uzywalam kwasow w ciazy, co jak co ale te 9 miesiecy to kazdy moze wytrzymac bez uzywek wiec tym bardziej bez kwasow :) zeby nie bylo - nie jestem za wszelkimi zakazami ale po farmacji na niektore skladniki mam juz wyrobione zdanie jesli chodzi o ciaze. Pozdrawiam, magda mama dwojki:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie używam kwasów. Za to peelingi bardzo lubie :)
    Przypominam o nowym poście :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Póki co jestem sceptycznie nastawiona na wszelkie kwasy, moja skóra jest niesamowicie kapryśna. Pisząc o pieczeniu i łuszczeniu skóry, a nawet odchodzeniu całymi płatami, utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że póki co nie jest to metoda dla mnie :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy jeszcze nie używałam kwasów,nie mogę się do nich przekonać.

    OdpowiedzUsuń
  8. ja nie stosowałam jeszcze kwasów, ale nie czuje potrzeby ich stosowania, bo peelingi całkowicie mi wystarczają

    OdpowiedzUsuń
  9. Post postem, ale ja skupiłam się na tym przepięknym zdjęciu w lewym górnym rogu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Też jestem w ciąży i jak się tylko dowiedziałam o tym, to odstawiłam wszystko z kwasami, nawet uważam na kremy z dużą ilością ekstraktów roślinnych. Uważam, że jeszcze w życiu będę miała wiele okazji do eksperymentów kosmetycznych i na razie dam sobie spokój .

    OdpowiedzUsuń
  11. Moja skóra nie toleruje kwasu migdałowego, ciekawego jak zareagowałaby na ten, marzę o takich efektach jak Twoje:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam wersję 5% i działanie było o wiele bardziej delikatne :D Żałuję, że nie sięgnęłam po mocniejszą wersję, bo moja skóra jest już zaprawiona w bojach :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawy produkt lecz moja wrażliwa cera chyba by tego nie przeżyła : (

    OdpowiedzUsuń
  14. mnie przerażają kwasy dalej, sama nie wiem czmeu, ale jakos ciężko jest mi zaczęcie uzywanie ich ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie robiłam jeszcze peelingów kwasowych :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja to się chętnie skuszę po niego

    OdpowiedzUsuń