Moja włosowa historia roku 2015


Hello!
   
Dziś postanowiłam pokazać Wam, jak zmieniały się kolory moich włosów na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy, a troszkę tego było. Zebrałam wszystkie zdjęcia w jeden post, by również Ci, którzy niedawno dołączyli do grona czytelników, mieli zobrazowanie tego, co działo się w minionym roku. 
Wszystkie koloryzajcje i dekoloryzacje przeprowadzała moja ukochana fryzjerka i to w sumie jej zawdzięczam stan, kształt i dobrze zrobiony kolor ♥ Asia, jesteś wielka! 

Pierwsza wizyta w salonie była w ciemno, bo wiedziałam tylko tyle, że chcę ściągnąć resztki ciemnych farb i rozjaśnić włosy. Poszłam z polecenia, zaryzykowałam. Dekoloryzajca oraz nałożenie miodowego blondu dały taki efekt, że zakochałam się w moich włosach na nowo. 




 
Po dwóch nałożeniach miodowego blondu, uznałam, że chcę być ruda. No to pyk... Telefon w rękę, wizyta umówiona. I tak w przeciągu godziny stałam się ostrym rudzielcem z płomiennymi kudłami. 



W maju, czyli miesiąc po nałożeniu rudego, zdecydowałam się na keratynowe prostowanie włosów. Po tym zabiegu, odcień drastycznie się zmienił. Tzn. marchewa jest dosyć ciężka w utrzymaniu, więc już po kilku myciach, czupryna nie wyglądała już tak intensywnie, jak tuż po farbowaniu. Kto ma czerwone/rude włosy doskonale wie o czym mówię, bo czerwony pigment jest chyba najszybciej wypłukującym się i płowiejącym pigmentem. Nie pomagały żadne maski mające na celu utrzymanie barwy w ryzach. 

Keratynowe prostowanie było jedynym zabiegiem, które nie przeprowadziła Asia, ale o tym możecie poczytać tutaj - klik.
            


Po trwałym prostowaniu brazylijskim zdecydowałam się jeszcze raz nałożyć rudość. Jednak w przypływie spontanicznych myśli, które nawiedziły mnie na fryzjerskim fotelu, zrobiłam grzywkę, która była jednorazowym epizodem i na chwilę obecną nie ma po niej śladu :D


Ok, marchewa kompletnie mi się znudziła. No może nie do końca, ale ze względu na trudność utrzymania idealnego odcienia, postanowiłam wrócić do blondu. Wpadłam na genialny pomysł zrobienia ombre i od października noszę na głowie to co widzicie poniżej, a inspiracją do stworzenia mojej wymarzonej fryzury była fotka wrzucona na wall'a Maffashion. 

 


Asia jak zawsze stanęła na wysokości zadania i zrobiła to co chciałam. Jedynym jej warunkiem, było to, że ściągnę kolor z Cureplexem. Po prostu bała się, że włosom może się coś, bo w końcu przeszły niemało. Zgodziłam się bez wahania, bo sama byłam ciekawa jaki efekt przyniesie dekoloryzacja i farbowanie z dodatkiem tych specyfików.

Wczoraj, jedna z osób komentujących zarzuciła mi kryptoreklamę i wpis sponsorowany. Otóż nie! Maskę Cureplex o której pisałam we wcześniejszym poście dostałam od mojej fryzjerki, która oddała mi część swojej nagrody za swoją pracę, którą wysłała do polskiego dystrybutora Cureplex, będącego organizatorem konkursu na metamorfozę. Zdobyłyśmy 3 miejsce, a konkurencja była olbrzymia!

Ruda szopa, bo tak zostały ujęte moje włosy, to nic innego jak suche kudły, bez odżywki, bez ser na końcówki, bez olejków. Po prostu dzień wcześniej przyszłam do domu dosyć późno, umyłam łeb szamponem i zasnęłam z mokrymi włosami. Rankiem były tak odkształcone i skołtunione, że zwinęłam je w byle jakiego koka i poszłam do pracy,a zaraz po niej do fryzjera. Po ściągnięciu gumki, naszym oczom ukazał się obraz nędzy i rozpaczy, ale to chyba dobrze, bo przez to metamorfoza stała się jeszcze bardziej spektakularna. Nie sądzicie :D? 

BAD HAIR DAY w wersji hard



Na dzień dzisiejszy wyglądają jak niżej. 12 stycznia mam kolejną koloryzację, bo chcę mieć jeszcze jaśniejszy i chłodniejszy odcień. Na szczęście przy głowie mam kolor niemalże identyczny z naturalnym, więc nie muszę martwić się o odrosty, bo w końcu ich nie widać. 



Podsumowując, niczego nie żałuję, bo lubię częste zmiany i nie lubię żyć w stagnacji. Nie wiem co przyniesie 2016r, ale raczej nie będzie już tak barwny, bo im miej odwiedzam salon fryzjerki, tym mniej szkodzę jeszcze nienarodzonemu Maleństwu :) 

Blanka

42 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Wiesz co, ostatni raz obcięłam włosy na 2 roku studiów czyli w 2010 i kończyły się wraz z uszami. Od tamtej pory rosły samowiednie i od czasu do czasu podcinałam końcówki. Dwa lata temu ścięłam do trójkąta, by znów się go pozbyc, więc mniej więcej taką samą mam dipiero od 1,5 roku.

      Usuń
  2. Łoooooosz o.o metamorfoza spektakularna, to fakt.
    Ja jestem jednak wierna moim rudym kudłom. Nic tylko pozazdrościć fryzjerki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Podobały mi się rude :)
    A metamorfoza mnie powaliła na łopatki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, nie dziwota, że Asia dzięki niej wygrała :D

      Usuń
  4. Ja największą roznice w kondycji moich włosów zauważyłam odkąd ich nie farbuje. Mój cel na ten rok to zejść że zniszczonych F arbowaniem włosów czyli jeszcze ok 2 cm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest oczywiste, choć często spotykam się z opiniami, że po farbowaniu włosy nabrały lepszej kondycji. Nie wiem, nie mnie to oceniać. Ja farbować będę, bo idą mi siwe,a po drugie na starość lepiej czuję się w jaśniejszych kolorach niz w ciemnym, naturalnym brazie.

      Usuń
  5. Boże, spraw, żebym rano obudziła się z takimi włosami! :D Długość i kolor są przepiękne. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są za krótkie. Mi się marzą takie po tyłek ♥

      Usuń
  6. Naprawdę niesamowita metamorfoza! Najbardziej podoba mi się efekt po ombre, po prostu cudowne ;)
    Moim "marzeniem" jest poddać się zabiegowi keratynowego prostowania włosów, gdyż moje są najczęściej jedną wielką szopą, a żeby je ułożyć potrzebuję suszarki i prostownicy, z kolei to bardzo szkodzi włosom :(

    www.boroviecka.pl (KLIK)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda wysoka temperatura im szkodzi. Wiem po sobie, bo na pierwszym roku studiów miałam na końcach białe kulki od prostownicy, ale jakoś musiałam zapuścić włosy, bo w krótkich czułam się jak jakaś ułomna.

      Usuń
    2. Na ratunek przychodzi Cureplex :)

      Usuń
    3. Anonimie, gdyby 7 lat temu ktos powiedzialby mi cos takiego, to pewno bym go wysmiala :D

      Usuń
  7. Ojej..musisz mieć zniszczone włosy..dałaś im popalić w zeszłym roku :|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam zniszczonych włosów, choć w stanie idealnym też nie są. Popatrz na opis przedostatniej fotki...

      Usuń
  8. cudowne , ta przedostatnia metamorfoza jak dla mnei najładniejsza, chociaż rudy też super, ale nie odważyłabym sie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny był, ale zbyt szybko się wypłukiwał no i odrosty za mocno kontrastowały, a to mi przeszkadzało :(

      Usuń
  9. efekt po prostu wooow! jak się widziałyśmy w październiku,to chyba miałaś jeszcze rude,takie jaśniejsze,tak? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już miałam ombre, ale kolor zrobił się bardzo ciepły i zaczęły wyłazić mocne, rude tony. Dopiero potem odkryłam magiczne szampony ochładzające kolor. No i tę nieszczęsną piankę z Syoss.

      Usuń
    2. tak,ombre miałaś,teraz kojarzę,końce jaśniejsze właśnie :)
      Pianka Syoss mi wysuszyła włosy...normalne siano przy spłukiwaniu...

      Usuń
  10. Wyglądają bardzo zdrowo jak na tyle przejść :) Moje chyba całkiem by się wykruszyły po takich zabiegach;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja mam włosy nieco dłuższe niż "do ramion":) Maluję je czasami w domu, staram się o nie dbać.
    Twoje są piękne i oby nic się nie zmieniało ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Twoje włosy na prawdę dużo przeszły! Metamorfoza spektakularna, nie spodziewałabym się tak pięknego efektu :o
    Pozdrawiam (:

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękna ta pierwsza rudość :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam piękne długie włosy, kiedys takie miałam ale znów będe haha co d koloru to te rude byly super :))

    OdpowiedzUsuń
  15. Raj dla mnie... widzę wszędzie włosy :) Robisz z nimi coś specjalnego? Jakoś specjalnie je pielęgnujesz? :)
    http://my-natalias-place.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Och... ja nadal wzdycham do Twoich blodn kręconych pasm :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Cudne metamorfozy. Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale masz piękne włosy! Ile ja bym dała żeby takie mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Niesamowite metamorfozy i cała historia. ;]

    OdpowiedzUsuń
  20. wow tyle metamorfoz, uwielbiam to ombre <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Rude są super, sama zastanawiam się nad ponowną koloryzacją, jednak mam nadzieję, że szybko ucieknie mi ten pomysł z głowy :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Włosy wyglądają jak z reklamy. Jestem pod mega wrażeniem i gratuluję takiego efektu i takiej fryzjerki. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Ombre cudowne, a ja tez mysle o curaplexie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Tyle zmian, ale włosy nadal wyglądają rewelacyjnie! Chyba masz naprawdę dobrą fryzjerkę :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Świetnie dbasz o włosy, tyle koloryzacji, a nie są zniszczone. Świetnie się czytało :)
    http://side-of-life.blogspot.com/ - KLIK!

    OdpowiedzUsuń
  26. Piękne włosy!!Gratuluję efektu!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń