Jak uratować spalone włosy po rozjaśnianiu? Cureplex Bond Sustainer NO. 3



Hello!

We wczorajszym poście mogłyście zobaczyć jaką masakrę wyrządziła moim włosom pianka Syoss Color Refresh, której zadaniem było wyeliminowanie ciepłych tonów i nadanie włosom chłodnego odcienia. Z efektami przesuszenia całej długości włosów, a także upalenia końcówek walczyłam dobry miesiąc i naprawdę była to zarówno czasochłonna jak i kosztowna pielęgnacja. Ale po kolei.

Na początku walki o uratowanie włosów używałam delikatnych szamponów i mocno silikonowych odżywek. Efekty były marne, a obcięcie nie wchodziło w grę, gdyż nie chciałam pozbywać się czegoś nad czym pracowałam latami, a zniszczyłam w dosłownie kilka minut... Czuję, że płakałbym dosyć długo. No nic, trudno. Zacisnęłam zęby, kupiłam masę produktów w tym szampon z Joanny nadający platynowy odcień, bo niestety, ale mój cudowny blond zmieniał się w niedorobiony rudy pomieszany z klasycznym kurczakiem. Z takim czymś do ludzi? Nieee!

Kolejnym etapem była wizyta u mojej fryzjerki, gdzie pozbyłam się 5 cm upalonych oraz przypominających miotłę końcówek. Taka ilość w żaden sposób nie odbiła się na wyglądzie włosów i w zasadzie nie odczułam tego podcięcia. Wykonałam również zabieg ściągania ciepłych tonów i mam to co chciałam, czyli zimny blond. Kudły odżyły, zrobiły się lżejsze i od pierwszego umycia nakładam na nie L'oreal Mythic Oil, który jak dla mnie jest najlepszym produktem do zabezpieczania włosów i używam go od kiedy tylko prowadzę bloga, więc jakieś 4 lata :) 


Dokonałam również zakupu odżywek, jednak były zbyt słabe by nawilżyć i zregenerować włosy dojechane cholerstwem z Syoss. Tak się jednak zdarzyło, że Asia dzięki mojej metamorfozie wygrała zestaw Cureplexu i postanowiła podzielić się ze mną wygraną. Niesamowicie miły gest i dzięki temu, w moje łapki wpadł Bond Sustainer NO. 3 czyli maska do stosowania w domu, która przedłuża efekty uzyskane podczas rozjaśniania czy koloryzacji przy pomocy Cureplex Bond Creator.

Serio, ściemy nie walę, a wpis sponsorowany nie jest, zaś  stan moich włosów możecie zobaczyć powyżej. Końce nie są przerzedzone i nie rozdwajają się, włosy są gładkie i sypkie. Lśnią i nie plączą się tak jak wcześniej, tworząc niemiłosierne kołtuny, a regeneracja ich kondycji widoczna była już po pierwszym zastosowaniu. Na razie jestem po 3 użyciach i niestety mała pojemność mówi mi, że maski starczy jeszcze na jakieś dwie aplikacje. Po wypłacie będę zmuszona zakupić o wiele większą pojemność, bo jak długo żyję, tak jeszcze nie miałam w rękach tak dobrego kosmetyku. 

Cena za 100 ml to około 100 zł, zaś 250 ml wynosi 140 plnów, więc wiadomo co bardziej opłaca się kupić. 




Ciekawa również jestem Olaplexu, ale jest on znacznie droższy i nie wiem jak zachowa się na moich włosach, które od początku prowadzone są na Cureplex'ie. 

Blanka

51 komentarze:

  1. Słyszałam ostatnio właśnie o Olaplexie a teraz Ty mnie zaciekawiłaś tą nowością.

    OdpowiedzUsuń
  2. Efekty powalające, rzeczywiście kosmetyk wart jest uwagi. Nie wiem tylko, czy stosowanie wcześniej Cureplex Bond Creator ma jakieś znaczenie? Odżywka sama w sobie po rozjaśnianiu innym specyfikiem też przecież powinna działać. Warto chyba opróżnić dla niej skarbonkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam używane podczas rozjaśniania, a potem przy farbowaniu. Efekty były super, a włosy było w świetnej kondycji jak na dwukrotną dekoloryzację.

      Usuń
  3. Efekt imponujący. Cieszę się, że włoski są w dobrej kondycji. Zapraszam i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Naprawdę wyglądają tu zdrowo! Pomimo tego nieszczęsnego rozjaśniania wyglądają cudownie. Pozdrawiam BlackLine <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow nieźle działa ta maska! Cena trochę powala ale w sumie gdy już próbuje się wiele i efekty są słabe to wtedy dobrze wytoczyć mocne dzieło :p
    W sierpniu miną 3 lata odkąd fryzjerka popaliła mi włosy, na szczęście nie wyłysiałam ale do tej pory mam jeszcze kilka cm tamtych włosów, a resztę swoich zapuszczonych. Musze kiedyś taki post porównawczy zrobić, bo różnica jest ogromna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest moc, dosłownie!

      No i czekam na post :)

      Usuń
  6. Kupuję!!! Moje włosy są w stanie ... masakrycznym. Dostarczam im nie mało wrażeń. Ale cóż - kobieta zmienną jest ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze, wolę jedną porządna niż 50 innych, które dosłownie gówno robią.

      Usuń
    2. Ja zdecydowanie też, tyle że trafić na jedną dobrą (tanią czy dobrą) jest trudno.

      Usuń
  7. Ja zawsze wolę iść do fryzjera, mimo że jest drożej niż kupować coś o później płakać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat tę nieszczęsną piankę dostałam i ciekawość wygrała..

      Usuń
  8. Zostałam powalona...Mogłabym tylk otak siedzieć i gapić sie na Twoje włosy <3
    :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Efekt świetny!
    Słyszałam o Olaplexie - ponoć wiele osób bardzo chwali, ale faktycznie nie jest to tania sprawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czytałam, ale jednak zostanę przy Cureplexie.

      Usuń
  10. Tylko dziewczyny o blond włosach wiedzą jak ciężko uzyskać jest zdrowy połysk na włosach. Twoje wyglądają na sypkie, lśniące, gładkie..no po prostu pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Odpowiedzi
    1. Dla mnie już są wspaniałe. :) Mega zazdroszczę, szczególnie długości, bo ja takiej nigdy nie osiągnę. :(

      Usuń
    2. Kruszące się końcówki są tego powodem?

      Usuń
    3. Wydaje mi się, że nie mam po prostu predyspozycji genetycznych... Nie mogę przekroczyć pewnej granicy (włosy rosną maksymalnie do ok. 5 cm za zapięcie stanika i dalej stoją). :(

      Usuń
  12. Cureplex odkryłam kilka miesięcy temu pezy zmianie fryzjera, dekoloryzacja z nim zrobiła cuda na moich włosach �� teraz spokojnie mogę zapisze żąć, niestety przedemerytalne długa droga, a to dzięki pseudo fryzjera, która totalnie spaliła mi włosy, wyruszył się do kilku cm od głowy �� także nigdy więcej

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja na włosy używam tylko jedwabiu, a gdy muszę je suszyć (zazwyczaj naturalnie schną) nakładam odżywkę i tyle. Opisany produkt zachęca (też mam rozjaśnione włosy) jednak wątpię, żebym płaciła za zbędny produkt :) i życzę powodzenia w dalszej pielęgnacji.
    http://joannavictoria.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. O mamuniu jakie cudne masz włosy! Jeśli to nie jest ich szczyt możliwości to mega zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że nie. W ciągu roku przeszłam dwie dekoloryzacje i keratynowe prostowanie, które jak dla mnie okazało się zabiegiem destrukcyjnym.

      Usuń
  15. Bardzo dziwne jest to o czym w poście piszesz. Ja mam farbowane włosy na blond z dość ciemnego brązu. Kupiłam piankę syoss na próbę, nawet zadowolona jestem w porównaniu do masek i plukanek. Szczerze patrząc na skład nie bardzo wiem co mogło aż "spalic " włosy. Ten nowy produkt pewnie jest tym samym co olaplex, a z niego jestem zadowolona. Nawet dzięki niemu zdecydowałam że na poprawę koloru na długości, włosy mam do talii. Produkt o którym piszesz pewnie jest dobry a nawet bardzo, ale kontekst (spalenie włosów pianka) wydaje mi się dziwny, jak dopisek i nie sponsorowanym produkcie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popatrz na wpis z wczoraj.

      Nic nie jest sponsorowane i nigdy nie było! :) Kto mnie czyta od ten wie, że nienawidzę kryptoreklamy. Cureplex no. 3 dostałam od mojej fryzjerki, która zgłosiła do konkursu zdjęcie moich włosów i wygrała cały zestaw. Zresztą na FP było wrzucone zdjecie obrazujące metamorfozę - z mega rudego do ombre.

      Polecam lekturę: http://www.mojzakupoholizm.pl/2015/10/gdy-fryzjer-czyni-cuda-czyli.html

      Usuń
  16. Masz piękne włosy, szkoda, że pianka Ci je zniszczyła, ale według mnie nadal są piękne. Co ile podcinasz końcówki? :)
    Pozdrawiam,
    http://okiem-barwnej-poetki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, w zasadzie nie podcinałam końcówek przez ponad rok, bo nie bylo takiej potrzeby. W lecie zdecydowałam się na zejście z trójkąta na rzecz prostego cięcia i straciłam wtedy kilka cm. Szybko odrosły. Niestety wypadek z pianką zmusił mnie do podcięcia tych 5 cm i wątpię, aby moja fryzjerka przez najbliższy czas czuła potrzebę uciachania czegokolwiek :)

      Usuń
  17. Ja Cię kręcę :o Ale piękne włosy!!!
    A ciocię poinformowałam, żeby odłożyła jednak tą piankę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeszcze nie jest to co mnie interesuje, ale kolejna butelka Cureplexu została zamówiona :)

      Usuń
  18. Wow maska wydaje być się zbawieniem dla zniszczonych włosów!
    Pozdrawiam ciepło (:

    OdpowiedzUsuń
  19. Szkoda, że nie wiedziałam, że w Cieszynie można znaleźć kogoś kto przeprowadza dekoloryzację na Cureplexie, gdy podchodziłam do swojej :) Mogłabyś podać skład tej maski?
    Mnie pianka z Syossa nie spaliła włosów, ba, nawet były gładsze niż wcześniej, ale efekt kolorystyczny mi się nie podobał. Włosy wyszły złociste, miałam wrażenie, że kolor się bardziej ocieplił.

    OdpowiedzUsuń
  20. Rewelacja, widać ogromną różnicę :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie słyszałam o tym :) chciałam kupić olaplex, ale teraz zastanowię się nad tym :)

    OdpowiedzUsuń
  22. A to nowość @_@ od jakiegoś czasu czaję się na Olaplex, ale mam autentycznie spalone włosy (wyglądają jak po karbownicy), więc mam wątpliwości czy na aż takie zniszczenia zadziała.......... teraz strasznie ciekawi mnie Cureplex _^_"

    OdpowiedzUsuń
  23. Rewelacyjny efekt, znaczna poprawa włosów. Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  24. Ale masakra po tej piance była, to fakt :o Cieszę się że teraz już odratowałaś włosy, chyba też się skusze na curaplex bo po taniości w sumie....
    Zapraszam też do mnie na blog o rudych włosach :)
    rudalisica.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Piękna poprawa :)
    Olaplexu nie polecam wg szkoda kasy. Ja straciłam fortunę a efekt osiągnąć można taki sam lepszą maską w domu.

    OdpowiedzUsuń
  26. włosy wyglądają na prawdę pięknie :) czy to cudo można stosować również na niefarbowanych włosach o naturalnym kolorze ciemnego brązu?

    OdpowiedzUsuń