IKOO szczotka do włosów. Lepsza niż Tangle Teezer? Wesołych świąt!


Hello!


Witajcie w ten pełen ferworu poranek! U mnie przygotowania do świąt dawno się zakończyły, więc z kubkiem gorącej herbaty i dozą spokoju mogłam zasiąść do komputera, by pożyczyć Wam spokojnych i radosnych chwil w rodzinnym gronie. Aby każdy moment spędzony z bliskimi zapadł głęboko w pamięć, a między Wami panowało szczęście :) 


A teraz, po oficjalnej części zapraszam Was na recenzję nowości, która całkiem niedawno pojawiła się m.in. w Rossmannie, a jest nią szczotka Ikoo, czyli kolejny, godny następca sławnej Tangle Teezer, Ba, Ikoo jest znacznie lepsze, ale o tym poniżej.



Zacznę od tego, że niesamowicie podoba mi się metalowe opakowanie w którym mieszka szczotka. Dzięki takiemu rozwiązaniu, wersję tę można bez obaw zabierać w daleką podróż, a z ząbkami i tak nie stanie się nic :) 


Wykonanie szczotki tak samo jak opakowania stoi na wysokim poziomie. Ikoo pewnie leży w dłoni, a i design ma cudowny, bo taki prosty i bez żadnych udziwnień. Troszeczkę przypomina mi myszkę do komputera.


Ząbki są o wiele twardsze i mniej elastyczne, dlatego pewnej wchodzą w moje włosy. Niestety, Tangle Teezer przy przekroczeniu pewnej długości i gęstości przestało dawać radę. Igiełki dzięki swej sztywności lepiej masują skalp i nie wyginają się podczas czesania, więc każdy napotkany kołtun nie stanowi dla nich najmniejszego problemu. 




Wiem, że wersji szczotek Ikoo jest więcej. Ja jestem posiadaczką Home w kolorze "Black Classic", jednak marzy mi się również wersja kieszonkowa czyli "Pocket", która tak jak TT wyposażona jest w klapkę osłaniającą stronę czeszącą.



Dodatkowo mnogość kolorów jest olbrzymia i przewagę wzięły odcienie metaliczne. Więc jeśli ktoś lubuje się w kosmiczno - połyskujących barwach, to coś dla niego. Ja, człowiek w którym rodzi się miłość do minimalizmu, uwielbiam czerń i biel, więc kolejne zakupy będą oscylować koło tych dwóch kolorów :)  
                                 
                 




Za co kocham tę szczotkę?
    
Wymienię wszystkie zalety jeszcze raz w podpunktach, bo taka forma treści jest jak dla mnie najbardziej przejrzysta, a wszystkie wiadomości są zebrane w jednym miejscu. Lecimy!

- łatwość rozczesywania nawet bardzo długich i gęstych włosów
- ergonomiczny kształt, umożliwiający czesanie na mokro, bez obaw o upuszczenie,

- trwałość materiału z którego wykonana jest szczotka. Nic się nie wykrzywia, nie obija i nie rysuje,
- włosy po rozczesaniu nie elektryzują się, co często miało miejsce w przypadku zwykłych grzebieni,

- opakowanie. Sztos pomysł ze schludnym, metalowym pudełeczkiem, które umożliwi mi transport szczotki nawet na drugi koniec świata bez je uszczerbku,
- niesamowita łatwość czyszczenia. Dla osób takich jak ja, czyli walczących z łuszczycą lub innymi chorobami skóry głowy, taka forma szczotki jest jak zbawienie. Wystarczy od czasu do czasu przemyć ją przy pomocy ciepłej wody i mydła, bądź spryskać spirytusem w celu odkażenia,


- szczotka nie zbiera kurzu, włosów i innych paprochów, gdyż igiełki nie są zakończone plastikowymi kuleczkami, tak jak w przypadku tradycyjnych, metalowych szpilek,

- żywotność. Oj tak. W przypadku czesadeł z rączką, mniej więcej po miesiącu użytkowania, każde z nich kończyło swój żywot, bo guma, w którą wbite były szpilki, zostawała odklejona od rękojeści. Tutaj nie ma takiej możliwości, choć widzę, że poszczególne elementy są ze sobą sklejone, gdyż szczotka nie jest odlewana jako całość. 




Wesołych Świąt!
                                                                                                                                                        

  Blanka

42 komentarze:

  1. Ciekawią mnie te szczotki, ale mam dwa Tangle Teezery i na razie nie mam potrzeby ich wymieniać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam dwa TT, ale obecnie są w odstawce :)

      Usuń
  2. ja mam na razie TT, ale ta jest całkiem ciekawa:)

    OdpowiedzUsuń
  3. A mi się nie podoba :P Jakoś tak zupełnie nie przemawia do mnie jej wygląd, dlatego pozostanę przy TT :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mnie ciekawi ta szczotka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz rację, szczotki tego typu są bardzo łatwe w czyszczeniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj taaak, ciepła woda z mydłem i po sprawie :)

      Usuń
  6. Widzę, że ostatnio trwa boom na te szczotki. :) Mnie odstrasza fakt, że jest twardsza i ostrzejsza od TT - mój skalp by tego nie zdzierżył.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mój wrażliwiec jest zadowolony, to myślę, że i u Ciebie Ikoo dałaby radę :)

      Usuń
  7. Rzeczywiście wygląda bardzo solidnie! Cieszę się, że szczotka działa tak, jak należy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hmmm zainteresowała mnie, bo mój TT ma już 2 lata i myślę nad zmianą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja TT miałam ponad 3 i szczerze, znudził mi się :)

      Usuń
  9. Ja mam TT i ją uwielbiam. Jednak potrzebuję jeszcze wersji kompaktowej. Jak ta szczotka wypada cenowo?

    OdpowiedzUsuń
  10. Wygląda naprawdę fajnie :). Ja juz od paru miesięcy zrezygnowałam ze swojego TT na rzecz szczotki od Johna Fridy i zupełnie nie żałuję. Swoją drogą mam wrażenie, że TT rozczesuje włosy pomijając te kosmki, które są bliżej skóry głowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie doświadczyłam tego, bo zawsze wbijam igły na siłę w mokre kołtuny :D

      Usuń
  11. No faktycznie w TT wkurzająca jest elastyczność ząbków... Jednak i tak pozostanę przy nim ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja jestem zakochana w TT, na razie nie mam ochoty próbować nic nowego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też byłam, ale czasem miłość potrafi się wypalić :D

      Usuń
  13. TT sprawdza mi się bardzo dobrze, ale chętnie spróbuje czegoś nowego :)
    http://side-of-life.blogspot.com/ - KLIK!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ładnie wygląda, taka nowoczesna wersja Tangle Teezera :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Chciałam wziąść udział w konkursie Ale nie wiem za bardzo jak więc komentuje tu.
    Świetnie wygląda :)
    Obs ?
    Www.madame-White.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Kocham szczotki tego typu, są świetnie i nie wyrywają włosów :)
    Może wzajemna obserwacja?

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwację i propozycje wejść w linki :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Podoba mi się ta szczotka. Z TT nie byłam zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  18. Wszyscy zachwalali TT, a ja się nie ugięłam i się bardzo cieszę, bo mój ideał znalazłam podczas wakacji w Krakowie. Najzwyklejsza drewniana szczotka z metalowymi igiełkami bez żadnych kuleczek na końcu. Nic lepiej nie rozczesuje moich włosów. W moim otoczeniu wszyscy lubią te szczotki, a kosztują one tylko kilkanaście złotych i są w różnych kształtach :)

    OdpowiedzUsuń
  19. MaM TT od jakichś 3 lat :) wygląda idealnie ( wersja kompaktowa) , niedawno zakupiłam awaryjnie Donegala i mimo iż ładnie rozczesuje to jakośc mnei nei powaliła, ząbki już są odkształcone ;/ Kusi mnie IKOO, ze względu na jakość i kształt, kto wie może nabędę srebrną lustrzaną wersję w lutym :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Popieram Cię w zupełności. Dostałam od siostry-fryzjerki(wiec wie co robi ! :)) Nie wiem jak się zachowuje przy wszystkich włosach, ale ja mam chyba najgorszy typ: suche i kręcone i faktycznie daje rade. Poza tym tak jak pisalaś- lepiej trzyma się w dłoni- TT często mi się wyślizgiwała

    OdpowiedzUsuń
  21. ja mam od jakiegoś roku 2 szczotki TT i jestem zadowolona z kompaktowej :) niestety większa cały czas wypada mi z dłoni przy czesaniu, dlatego bede ja sprzedawać (używałam ją jakiś tydzień?) a co do IKOO bardzo mi sie podobaja, ale kupie ją dopiero po sprzedaniu dużego TT :)
    http://slodyczowypotwoor.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń