Fridge by yDe czyli kosmetyki z lodówki

           
Hello!

          
Nigdy wcześniej nie przechowywałam kosmetyków w lodówce, bo nie czułam takiej potrzeby. Fridge by yDe całkowicie zmieniło mój tok myślenia i od teraz wszystkie moje kremy do twarzy mieszkają w chłodziarce. 

Jak wiecie, mam cerę naczynkową i staram wybierać się takie produkty, aby choć w minimalnym stopniu niwelowały zaczerwienienia. Okazuje się, że każdy krem, któremu obniżę temperaturę, wykazuje właściwości łagodzące, a najlepiej robi to 1.3 Guard Face przeznaczony do cery takiej jak moja. 

Niesamowicie eleganckie opakowanie ozdobione malutki kryształkiem tworzy ekskluzywny klimat, który z powodzeniem można dopisać tej marce. Buteleczka skrywa 48 g bogatego mazidła skręconego w 100 % z naturalnych półproduktów. Półfabrykaty zostały dobrane tak, aby w całości stworzyć bardzo dobry krem o charakterze ochronnym. 




Czym charakteryzują się kosmetyki tej marki?

Krótkim terminem ważności ze względu na brak obecności jakichkolwiek konserwantów. Dlatego tak ważne jest, aby po każdym użyciu zamknąć je w lodówce, bo zarówno niska temperatura jak i brak dostępu do światła, spowodują, że krem się nie zepsuje. Na etykietce umieszczona jest data produkcji z dokładnością co do dnia. Jeśli się dobrze przyjrzycie. na zdjęciu widać również podpis osoby, która skręciła kosmetyk. Dzięki temu wiem, że jest to indywidualna kompozycja, a nie masówka trafiająca do każdej drogerii.

Każdego dnia o 18:30 ląduję na fitnessie. Po powrocie do domu nie marzę o niczym innym jak o szybkiej i orzeźwiającej kąpieli. Po tych przyjemnościach otwieram drzwiczki chłodziarki, aby sięgnąć po największą i ostanią przyjemność, kończącą łańcuch wieczornych zabiegów; krem.

Po mocnym wysiłku fizycznym, moja twarz nabiera purpurowej barwy, a pory dosyć mocno się rozszerzają. Kąpiel nie daje mi 100% ukojenia, a dopiero zimny krem. Uwielbiam uczucie nakładania lodowatej mazi na rozpaloną buźkę. Dzięki takiemu "termicznemu szokowi", mam wrażenie, że naczynka zaczynają się obkurczać, a pory zwężać. 


Ze względu na swoją treściwą, ale niezbyt zbitą konsystencję, stosuję go wyłącznie na wieczór. Zresztą, przez zawartość wszelkiej maści olejów, na skórze pozostaje leciutki film, którego raczej unikam w preparatch na dzień. Na noc nie robi mi to kłopotu, bo nigdzie nie wychodzę z domu :) Podejrzewam, że przy cerze suchej stosowanie tego kremu poranną porą nie będzie stanowić problemu, bo wchłonie się do końca. U mnie niestety tak nie jest, ale na dzień mam inną artylerię, więc nie uznaję tej rzeczy jako mankament :)


W kremie zwarty jest naturalny filtr UV, więc to jest dla mnie dodatkowy atut, bo nie muszę martwić się o coraz mocniejsze słońce. Dodatkowo, w składzie umieszczono wyciąg z rumianku rzymskiego mający korzystny wpływ na łagodzenie podrażnień. 

Warto wspomnieć również o zapachu, który ma duuużo wspólnego z różą, ale nie taką rodem z autobusu miejskiego. Skomponowany bukiet zapachowy nie wykazuje tandety, a wręcz przeciwnie. Ogólnie lubię różane aromaty, dlatego też z miłą chęcią nakładam większe ilości kremu. No i tak poza tym nie żałuję aplikowanej ilości, bo chciałabym go zużyć przed upływem terminu ważności, który zbliża się wielkimi krokami. 


Water (Aqua),Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Rosa Damascena Flower Water, Rosa Canina Fruit Oil, Butyrospermum Parkii (Shea Butter) Fruit, Sorbitan Stearate, Sucrose Cocoate, Cera alba, Theobroma Cacao Seed Butter, Glycerin, Allantoin, Citrus Grandis (Grapefruit) Seed Extract, Xanthan Gum, Anthemis Nobilis Flower Oil, Rosa Damascena Flower Oil, Eugenol,Geraniol, Linalool, Citronellol.

Blanka


29 komentarze:

  1. Przekładam właśnie swoje kremy do lodówki! :D Świetny post, już dawno tak pouczającego nie przeczytałam. :) Świetny jest też ten produkt Fridge - wygląda interesująco. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. włąsnie dzis czytałam o tych produktach:) super sprawa przy czym dla mnie która robi sobie sama takie to za droga zabawa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie trudny do podrobienia skład :D
      Można mieć własne "fridge" za kilkukrotnie niższą sumę :D

      Usuń
  3. Ja mam jakiś problem z zapachem róży w kosmetykach ;) w lodówce jak dotąd zdarzało mi się trzymać żel pod oczy albo olej kokosowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz mi się przypomniało, że kiedyś trzymałam krem pod oczy z YR, ale było to na zasadzie: "wsadzę jak mi się przypomni".

      Usuń
  4. Patent z lodówką jest świetny :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie kupiłam sobie nowy krem do twarzy co prawda nie z tej firmy ale pomysł z trzymaniem go w lodówce bardzo mi odpowiada :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo miejsca nie zajmie, a komfort nakładania jest dużo większy niż w tradycyjny sposób :)

      Usuń
  6. Ja w lodówce trzymam specyfiki pod oczy i ostatnio pojawił mi się tam jeszcze kolagen :)
    Krem już z wyglądu bardzo zachęca, wygląda ekskluzywnie i ten kryształek! Wydaje mi się ,że mógłby się sprawdzić i u mnie ,zwłaszcza że do twarzy wolę właśnie produkty z jak najbardziej naturalnymi składami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam to samo. Coraz rzadziej sięgam po drogeryjne kremy :)

      Usuń
  7. nie spotkałam się wcześniej z kosmetykami z tej firmy, bardzo ciekawy krem, musze sobie go zapisać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze żadnego kosmetyku nie trzymałam w lodówce...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mam cerę mieszana, ale przyznam że mnie zaciekawil :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam mieszaną, a naczynka są dodatkiem.

      Usuń
  10. dawno, dawno temu czytałam artykuł o tych produktach w gazecie ale nie miałam okazji ich użyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja widziałam je tylko na blogach, bo nie czytam kolorowej prasy :)

      Usuń
  11. Ale sympatyczne mazidełko :) Ja w lodówce trzymam tonik domoworobiony, więc bardzo dobrze znam to uczucie chłodku. Równie świetnie sprawdza się rano, gdy trzeba się pobudzić :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam o produktach Fridge i już kiedyś chciałam się skusić jednak cena dla mnie zaporowa

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię świecidełka - od razu wpadło mi w oko opakowanie z kryształkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajna rzecz. O tych kremach czytałam już dawno.

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytałam o tych kremach już sporo :) Schowam krem do lodówki - zobaczę jak się to u mnie sprawdzi :D

    OdpowiedzUsuń
  16. ja chyba też muszę coś wsadzić do lodówki :)
    Malinowe Ciasteczka

    OdpowiedzUsuń
  17. Zaciekawił mnie ten kremik, ale na szczęście problemów z naczynkami nie mam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Krem z filtrem to coś zdecydowanie dla mnie, nakładanie na siebie kilku strasznie mnie zniechęca... Zaciekawił mnie ten produkt :)

    OdpowiedzUsuń