Róże mineralne od Annabelle Minerals


Hello!
    
Kosmetyki mineralne gośiły już w mojej kosmetyczce, lecz nigdy nie pojawiły się na łamach bloga. Dlaczego? Bo w większości były to nietrafione kolorystycznie podkłdy, które szybko powędrowały dalej w świat. Tym razem jest nieco inaczej, gdyż miałam okazję wypróbować całą gamę róży do policzków od Annabelle Minerals. 


Sypkie róże znajdują się w eleganckich opakowaniach, a ich gramatura to aż 4 gramy. Uwierzcie mi, ale taka pojemność starczy mi do końca świata i o jeszcze jeden dzień dłużej :D Nieziemsko wydajne. Poza tym w środku pudełeczka umieszczone jest dodatkowo zamykane sitko, więc nic nie zwietrzeje. 

Niepyląca konsystencja, zgaszone i stonowane kolory to coś, co mnie urzekło. Róż nie zbyt suchy i dobrze trzyma się pędzla, dlatego nie mam problemu z porannym makijażem, gdy jest jeszcze ciemno (nie wyglądam jak młynarz we młynie).

Odcienie są matowe i nie zawierają dorobinek czy shimmeru, więc idelanie sprawdzą się przy cerze tłustej/trądzikowej czy z rozszerzonymi porami, bo ich poprostu nie podkreślą. Dzięki równomiernemu nakładniu i dobrej pigmentacji nie da się nimi narobić plam, a gdy róż zostanie nieumiejętnie nałożony, to bez problemu da się go skorygować, gdyż ich rozcieranie jest bajecznie proste. Również trwałość jest zaskakująca, bo nałożone o 5 rano trwają do wieczornego demakijażu. Poza tym sprawdziły się w ekstremalnych warunkach - na fitnessie, ale o tym napiszę Wam w innym poście. 


Kolejną ważną rzeczą jest skład. Proste i naturalne składniki nie są w stanie podrażnić, uczulić czy zrobić jakąkolwiek inną krzywdę. Przynajmniej tak jest w moim przypadku, bo od kiedy ich używam, zauważyłam znaczną redukcję krostek na policzkach, które prawdopodnie były skutkiem ubocznym stosowanie tradcyjnych róży w kamieniu.

Coral - nazwa jest troszeczkę myląca, bo z typowym koralem nie ma nic wspólnego. Bynajmniej ja nie doszukłam się tutaj żadnych pomarańczowych/ceglastych podtonów. Mimo tego kolor jest całkiem przyjemny i kojarzy mi się z mocno rozbieloną botwinką. Przewagę stanowią fiolety, które fajnie wyglądać będą na naczynkowej skórze. No, u mnie tak jest :)



Honey - jak dla mnie jest zbyt ciepły i za mocno wpada w pomarańcz. Mimo tego, że mam ciepłą karnację, w takich barwach wyglądam nieco gorzej niż źle. Może latem, gdy nabiorę brązowego kamuflażu będzie wyglądał jako tako. Na razie czuję się w nim źle.



Nude - jest jaśniejszą wersją odcienia Coral, choć bardziej wpada w róż, co da sie wyłapać na zdjęciach. Użwany przeze mnie każdego dnia, bo jest tak neutralnym kolorem, że pasuje mi do wszystkiego :)
           

Sunrise - biszkoptowy kolorek, który również zostawiam na lato. Jest jaśniejszy niż Honey i posiada o wiele mniej czerwonego barwnika. Szkoda, że nie jest chłodny, bo fajnie byłoby móc nim wykonturować twarz. 


Romantic - tym razem Annabelle proponuje coś chłodnego. Kolor ten jest lekki i najmniej napigmentowany, przez co muszę nałożyć go ciut więcej, aby wydobyć barwę. Podejrzewam, że ciepłą porą będzie u mnie niewidoczny. 



Rose - mimo tego, że po różowe odcienie sięgam najmniej, to ten całkowicie podbił moje serduszko, gdyż na twarzy pozostawia zdrowy i nienachalny rumieniec. Kolor jest tak uniersalny, że będzie pasował każdemu - zarówno bladolicej królewnie Śnieżce jak i lekko przypieczone słońcem blondynce. 



Cena poszczególnej sztuki to 39,90. Polecam jednak zaopatrzyć się w próbki kolorów, które bez problemu można zamówić na stronie producenta - KLIK. Ja ze swojej strony chcę powiedzieć, że są to jeden z lepszych kosmetyków kolorowych jakie mam i z czystym sumieniem mogę Wam je polecić. Obecnie jestem na etapie roważań zakupu podkładu mineralnego. Testuję masę próbek i chciałabym dobrać odpowiedni kolor dla siebie, bo źlę się czuję idąć "naked" na fitness, a płynne fluidy nie dają rady. Zresztą, nie wyobrażam sobie, mieć spoconej twarzy, rozszerzonych porów od ciepła i wchodzący w nie podkład, który z pewnością przyczyniłby się do zapchania. Bleeeh! 

Blanka

44 komentarze:

  1. mam sunrise i żałuję, że nie wzięłam nude

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś nie potrafię wyobrazić sobie Ciebie z Sunrise na twarzy :)

      Usuń
  2. Mi się podoba najbardziej ROSE :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też i najlepiej się w nim czuję :)

      Usuń
  3. Mam ochotę na ten w odcieniu Rose ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo przyjemne kolorki, szczególnie te w odcieniu brązu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ale fajne te róże, chciałabym mieć jakiś z tej serii mineralnych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo jest takich marek, polecam rozjerzeć się za próbkami :)

      Usuń
  6. Poza Rose to ja tu nie widzę nic różowego jakoś... U mnie minerałki jeszcze nie gościły, ale poważnie zastanawiam się nad jakimś podkładem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie pisałam o różowych różach, bo w tych średnio się czuję. Akurat Rose jest wyjątkiem :)

      Usuń
  7. Mam nude i kocham całym sercem. Nie dość, że uniwersalny, to jeszcze zlewa się z moim rumieńcem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz. A masz jakieś sprawdzone podkłady mineralne ;?>?

      Usuń
    2. Zależy na czym Ci zależy :) Porządne krycie - Annabelle Minerals. Lepsze dopasowanie do buźki i większy wybór kolorów - Lily Lolo. Przy czym zawsze można spryskać twarz wodą termalną i Annabellki też się ładnie wtapiają :)
      Tyle znam :)

      Usuń
  8. Ja dopiero rozpoczynam przygodę z minerałami , wkrótce będę próbować Lily Lolo ciekawa jestem jak się sprawdzą :)
    A różne z AM są piękne . Najbardziej by mi pasował chyba odcień rose :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Rose jest genialny :) Ja szukam podkładu i sama nie wiem na co mogę się zdecydować.. Gama kolorystyczna jest tak szeroka, że chyba do końca życie nie trafię z kolorem :D

      Usuń
  9. Generalnie wydaje mi się, że żaden z tych kolorów by mi nie pasował :P Ale mam cień AM i go uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak z cieniami? Zadowolona jesteś ;>?

      Usuń
  10. Miałam kiedyś zestaw tej firmy m.in. róż ale oddałam bo nie używam :(

    OdpowiedzUsuń
  11. ja jakoś z produktami mineralnymi nie mogę się dogadać :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Chętnie poznam bliżej tę markę, czemu nie:)

    OdpowiedzUsuń
  13. fajne :) marzy mi się taki róż mineralny ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Rose wygląda całkiem ładnie, lubię takie odcienie ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kolor Romantic najbardziej mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  16. kocham minerałki ale Annabellki nie mja dla mnie odcienia :(

    OdpowiedzUsuń
  17. Te roze sa nie do wykonczenia, mam probki od ok 2 lat i wciaz pelno w pudeleczku :) Swoich pelnowymiarowych wersji, zapewne do konca zycia nie zdazysz wykonczyc :P

    OdpowiedzUsuń
  18. Zgadzam się z koleżankami- Rose najładniejszy :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Oj zdecydowanie starczy do końca świata, ja sama nigdy nie zużyłam do końca żadnego różu:D A Annabelle Minerals chętnie bym wypróbowała bo kuszą coraz mocniej!:D

    OdpowiedzUsuń
  20. Właśnie mi przypomniałaś, że mam ten róż w odcieniu "Rose". Musze do niego wrócić. Nude tez ciekawie wygląda, może się przydać przy konturowaniu. Również polecam :) :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Rose bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Podoba mi się Rose i Coral, ale u mnie matowe róże nie mają racji bytu, musi być błysk. :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Odcień Rose jest piękny :) Ale inne te ciekawie wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jestem ich ciekawa, ale miałabym ogromny wybór z odcieniem...

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja akurat używam minerałków z Amilie Minerals i powiem, że nie jestem w stanie zużyć różów, mimo codziennej aplikacji :) Kosmetyki mineralne są nadzwyczaj wydajne

    OdpowiedzUsuń