Zapachowy wtorek z Goodies.pl "Midnight Oasis" i "Lavender Spa"


Hello!

Dzisiejsze kilkdziesiąt znaków wystukanych przy pomocy klawiatury, zamieni się na treść posta związanego z woskami. Na tapetę wyciągnięte zostały "Midnight Oasis" oraz "Lavender Spa". Jeden z nich okazał się moim ulubionym zapachem miesiąca, z kolei drugi, to jego totalne przeciwieństwo. 
 


  
Zaczynając od przyjemności, więc skupię się na tarcie w kolorze ciemnego fioletu. "Midnight Oasis", to zapach typowo męski, i jak nie lubuję się w tego typu woniach, tak ta w 100% przypadła mi do gustu. Ciężki, dymny, słono-słodki i mega intensywny aromat w try migi roznosi się po mieszkaniu. 
Gdyby nie wtajemniczenie we woski, można by pomyśleć, że przez drzwi własnie ulotnił się jakiś tajemniczy kochanek zostawiając po sobie ciągnącą się wstęgę duszących nut drzewa sandałowego. Taka nieuchwytna magia, która sprawia, że chiałabym, aby wyimaginowane stało się rzeczywiste.



Z kolei "Lavender Spa", idealnie odwzorowuje moje akurat niezbyt sypmatyczne wspomnienia ze słonecznej Prowansji. Autokarowy zaduch i dziesiątki przemierzonych kilometrów przez lawendowe pola. Wszędzie towarzyszył ten sam bukiet fioletowych kwiatów, których po prostu nie mogę znieść. Jeśli ktoś jednak jest wierny, to polecam otworzyć krążek i włożyć go do szafy. Według mnie nie ma lepszej metody na pozbycie się namolnych owadów. 
                   


Dajcie znać, co u Was pali się w kominakch :)

Aby umilić Wam następne jesienno - zimowe wieczory mam dla Was  zniżkę w wysokości 10%. Zniżka obowiązuje do 31.12.2014r. i można ją wykorzystać kilka razy. Oczywiście działa ona w kierunku rzeczy nieprzecenionych :) Hasło uprawniajace do otrzymania rabatu to: MZPL

Blanka


13 komentarze:

  1. U mnie obecnie Mandarin Cranberry, świątecznie się zrobiło :D
    Osobiście też nie lubię lawendy, od zawsze drażni mnie ten zapach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że polubiłabyś jednak "Lemon lavender", a skoro "Midnight Oasis" przypadł Ci do gustu, to spróbuj i "Midsummer's Night". :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja własnie odpaliłam vanila satin:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm, a co by tu dziś zapalić w kominku... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. z tym kochankiem, to no no no... ;)))

    OdpowiedzUsuń
  6. ja bardzo lubię świeże zapachy z YC:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba od roku się nad nimi zastanawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja uwielbiam zapachy cytrusowe :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przyznam, że kupowałam świeczki Yankee Candle właśnie w Goodies i byłam bardzo rozczarowana. Zapachy wcale nie były oszałamiająco piękne (brałam moje ulubione jakieś cynamonowo-pomaańczowo-świąteczne), bardzo słabe, w ogóle nie było ich czuć w pokoju, chyba że się nachyliło nad nie nos. Pamiętam, że czułam się bardzo rozczarowana bo na blogach tak je polecali... Wosków nie miałam i raczej na pewno już nie wypróbuję.

    A w kominku u mnie olejki: świąteczny korzenny, cynamonowy, omarańczowy i kawowy :)
    Polubiłam bardzo! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie właśnie pali się Angel's Wings. Lawendy unikam jak mogę, odkąd przyszła Szwagierka porozwieszała lawendowe trutki na mole w szafach i dziwiliśmy się z Narzeczonym, co tak daje, za przeproszeniem, starymi ludźmi... :D
    Swoją drogą, dlaczego YC wszystkie zapachy związane z nocą każe nam kojarzyć z męskimi perfumami? :D

    OdpowiedzUsuń