Organiczny puder do twarzy Natura Siberica - ulubieniec grudnia

    
Hello!

Niedawno kupiłam puder z Make - Up Factory, który niestety nie zdał u mnie egzaminu z powodu jednej, ale za to ciężkiej wady, a mianowicie bielił skórę. Dyskwalifikacja natychmiastowa. Skupiłam się na poszukiwaniach kolejnego egzemplarzu i już byłam skłonna zakupić Creme Puff od MaxFactor, jednak przeglądając asortyment internetowego sklepu oferującego rosyjskie kosmetyki, postanowiłam ulec i tym sposobem cieszę się następnym, genialnym produktem marki Natura Siberica. 

Niestety, albo i stety od jakiegoś czasu nie zamawiam nic od oficjalnego dystrybutora tej marki w Polsce, a posiłkuję się wszystkimi innymi miejscami, w których mogę nabyć kosmetyczne specjały zza wschodniej granicy. Oczywiście polski oddział nie dysponuje żadną kolorówka Natura Siberica. szkoda, bo kolorówka tego brandu wygląda całkiem przyjemnie, no i ceny jak za kosmetyki organiczne są baaardzo przystępne. 

Puder występuje w 3 odcieniach. Do samego końca nie byłam pewna, który kolor mam wybrać. Padło na 1 i bingo! Beżowa barwa idąca lekko w żółć - czyżby kreator tego produktu stworzył go z myślą o mnie :D? Nevermind, bo za chwilę rozwinę konkretnego offtop'a. 



Wracając do koloru. Na pewno nie sprawdzi się u bladolicych, bo mimo tego, że jest to najjaśniejszy odcień w całej gamie, to i tak wcale jasny nie jest. Na dodatek minimalnie się utlenia, więc trzeba wziąć na to poprawkę. 


Jedyne co mnie zasmuciło, to tekturkowe opakowanie. Nie jestem zwolenniczką tego materiału, gdyż szybko traci swoje walory estetyczno - funkcjonalne (otarcia, odbarwienia, deformacje). Well, jako że nie można mieć wszystkiego na raz. to odpuszczam tę kwestię i całą uwagę przenoszę na działanie i inne, o wiele ważniejsze cechy niż kartonik :)
     


Działanie (uwaga, bo takiej pieśni pochwalnej dawno nie było), a więc. Po pierwsze puder skomponowany jest z zajebistych składników: 



Inci: mica, zeya mays (corn) strach, prunus americana (apricot) seed powder,zinc stearate, squalane, oxycoccus palustris (cranberry) seed oil, macadamia ternifolia seed oil, betaine acanthopanax senticosus (eleuthero) root extract, sacharomyces cerevisiae extract, rhodiola rosea root extract, aqua, benzyl alcohol, dehydroacetic acid. 

Oprócz tego w składzie MOGĄ (ale nie muszą) występować takie składniki jak: Cl 77718 (talc), Cl 77891 (titanium dioxide), Cl 77491 (iron oxides), Cl 77942 (iron oxides), Cl 77499 (iron oxides), Cl 77947 (zinc oxide), alumina,. magnesium oxide, sodium riboflavin phosphate, Cl 77510 (ferric ferrocyanide), Cl 77007 (ultramarines), Cl 77288 (chromium oxide green), Cl 77289 (chromium hydroxide green), Cl 77742 (manganese violet)

Drugą część mogą stanowić tylko i wyłącznie naturalne barwniki występujące w skorupie ziemskiej. Natomiast pierwsza partia to baza składająca się z miki, skrobii kukurydzianej czy sproszkowanych pestek brzoskwini. Jak dla mnie - idealnie, bo w końcu nie mam produktu opierającego się na samy talku i soli aluminium.

Poza tym puder świetnie się nosi i stanowi dobre wykończenie makijażu pozostawiając twarz z lekko satynowym błyskiem, a nie tępym matem. Oczywiście w późniejszym czasie twarz nie zaczyna świecić się blaskiem smalcu, a ciągle wygląda świeżo i nienagannie. Zdaję sobie, że dużo do powiedzenia w tej kwestii ma zarówno podkład, jak i krem, ale ja wychodzę z założenia, iż najważniejsze jest utrwalenie wcześniej nałożonych warstw. 

Poza tym owy gagatek ma rewelacyjne krycie. Nigdy nie przywiązywałam większej uwagi do tej cechy, bo to pozostawiałam fluidowi, ale nałożony solo potrafi mocno wyrównać koloryt. Wiadomix - pryszczoli nie zakryje, bo to tylko puder, ale na szybkie wyjście po bułki będzie jak znalazł. Nie lubię straszyć kobit w sklepie, a że czas nie jest moim sprzymierzeńcem, to się nie szpachluję tak na cycuś glancus. Pędzel do kartonika, zamieszam ze 3 razy, oprószę twarzyczkę i wychodzę do ludzi. Przynajmniej sumienie mam czyste, że nikt przeze mnie na zawał nie zejdzie.



Puder jest bardzo drobno zmielony, więc po nałożeniu go na cerę, staje się niewidoczny. Efektu starej pudernicy nie dostrzegłam. Zapaszek jest słaby i lekko wyczuwalny, ale to chyba i dobrze, bo aromaty w tego typu kosmetykach nie powinny odgrywać pierwszej roli.  

Absolutnie go uwielbiam i następnym razem na pewno szarpnę się na organiczny podkład również z NS (nie mylić z Narodowym Socjalizmem) :)

Cena za 10 gram to 49,90 zł. Niestety kosmetyk jest cholernie ciężko dostępny i obawiam się, że następne sztuki będę musiała ściągnąć z zagranicy, bo na stronie sklepu w którym kupowałam swój egzemplarz widnieją ostatnie dwie sztuki w zapasach magazynowych.... Buuu ;(

Blanka

16 komentarze:

  1. Ja właśnie jestem bardzo blada, czyli nawet nie ma sensu, żeby go probować ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. O ja cię, nie wiedziałam, że NS ma kolorówkę ;O Jestem mocno zaciekawiona!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam, ma, ale nigdzie nie mogę jej dorwać. W necie są jakieś pojedyncze egzemplarze ;(

      Usuń
  3. Jeśli faktycznie po nałożeniu go na cerę staje się niewidoczny, to na pewno bym go polubiła :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj przydałby mi się taki niewidoczny, porządny puder :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Delikatny, ale zarazem mocny w działaniu :)

      Usuń
  5. Po raz pierwszy spotykam się z tym pudrem. Fakt - skład bardzo dobry. Też nie lubię tekturowych opakowań. Bardzo rzetelna recka!

    OdpowiedzUsuń
  6. Blanka - Drogeria Pigment w Krakowie a ul. Długiej. Mają tam takie cudeńka ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajnie wygląda :) Wielki plus za skład!

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem za jak najmniejszą ilością chemii w kosmetykach, tak, że ten ma plus.

    OdpowiedzUsuń
  9. Moim zdaniem drogo, polecam puder Kryolan, który stosuję od dawna i jest niewyczerpany, chyba nigdy mi się nie skończy mimo, że używam go codziennie. Muszę kiedyś go zrecenzować. Nie widzę w nim żadnych minusów :) Nie bieli, dobrze użyty działa jak PhotoShop na skórze.

    PS. Też nie lubię tekturowych pudełek, bo jakoś zawsze mi zamaka, dziurawi się, gnie... ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Opakowanie sliczne ale tak jak piszesz, niepraktyczne mocno

    OdpowiedzUsuń
  11. Trzeba poprosić jakiś sklep internetowy, który ma ich produkty, żeby sprowadził te pudry, bo właśnie szukam swojego ideału i zapowiada się, że ten mógłby być i moim idolem! :) Potrzebuję czegoś lekkiego, co mnie nie podrażni i nie zapcha, a ten się właśnie taki wydaje... :)

    OdpowiedzUsuń