Cedrowe mydło do ciała i włosów - totalne rozczarowanie 2014 roku


Hello!

Ten kto śledzi bloga od dłuższego czasu, wie, że zawsze muszę mieć pod ręką syberyjskie, czarne mydło od Babuszki Agafii (klik). Czytając bloga Anwen, dotarłam do informacji, że cedrowe mydło tej samej, rosyjskiej marki spełnia identyczne funkcje co syberyjskie. Jedyne różnice to cena i pojemność. Wersja bazująca na cedrze kosztuje w granicach 17 zł i zawiera 300 ml produktu, zaś mój ulubieniec kosztuje około 35 zł i ma 500 ml.


Obczajając skład, dochodzę do wniosku, że ta wersja jest również uboższa w składniki aktywne.  No i nie uraczyłam tutaj SLS, które w tamtej wersji odgrywało ważną rolę, jako półprodukt odpowiadający za dogłębne oczyszczenie zarówno włosów jak i skalpu. Tutaj tego go nie ma przez co efektywność mycia spadła prawie do zera.

Tuż po kąpieli, włosy są niemiłosiernie poplątane, suche, sztywne i sianowate. Nawet silikonowe odżywki nie są w stanie rozwiązać problemu!



Po wyschnięciu czupryny odczuwam dosyć spory dyskomfort. Głowa jest zupełnie niedomyta, a końcówki wyglądają jakbym dopiero co pozamiatała nimi podłogę. Zaś po kilkunastu godzinach odnoszę wrażenie, że przypominam postać z filmu "RRRrrrr!", gdzie głównym wątkiem była walka o szampon. Mimo tego, że skalp nie jest podrażniony, ja się wycofuję z tego mało satysfakcjonującego interesu.

Jedyne co mi się podoba to zapach, który świetnie można przyrównać do zapachu świeżo zerwanych igiełek jakiegoś świerku, czy jodły :D Tak, tak dla mnie iglaki pachną tak samo i nie czuję pomiędzy nimi zasadniczej różnicy. Konsystencja również jest niczego sobie, bo przez swoją glutowatość. sprawia, że kosmetyk staje się bardzo wydajny. 


Nie mam słów, by w pełni opisać mój zawód. Jest mi ciężko, bo rok się kończy, a ja jeszcze w ciągu tych kilku dni odkryłam jednego z większych, blogowych gniotów. Po raz kolejny potwierdza się teza, że co sprawdza się u jednego, niekoniecznie da radę u drugiego. Cieszyłam się, że zaoszczędzę, a tu lipa. Z pokorą i żalem wracam do edycji syberyjskiej bądź kwiatowej.



Żeby nie było, to postaram się zużyć go do mycia ciała, bo w tej kwestii nie mam mu nic do zarzucenia. Na twarzy też spisuje się całkiem OK. 

Skład  (INCI):  Aqua, Pinus Sibirica Oil (olej syberyjskiego cedru), Sorbitol, Sodium Cocoyl Isethionate, Sodium Methyl Cocoyl Taurate, Stearic Acid, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Empetrum Sibiricum Extract, Juniperus Oxycedrus Extract, Organic Arnica Montana Oil (arnika), Saponaria Officinalis Extract (mydlnica lekarska), Pinus Sylvestris Tar (Empetrum), Cedrus Deodara Oil, Guaiacum Officinale Balm (gwajakowiec), Caramel, Chlorophylin Copper Complex, Benzyl Alcohol, Sorbic Acid, Benzoic Acid.


Blanka

28 komentarze:

  1. Myślałam, że lepiej się spisze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też. Ten sam producent, podobna koncepcja.

      Usuń
    2. Myślał indyk o niedzieli... Niestety, brak jednego zasadniczego składnika diametralnie zmienia produkt i jego działanie. Czasem chcąc zaoszczędzić tylko pustoszymy nasz portfel, bo w gruncie rzeczy ostatecznie kupujemy oba produkty i wtedy... mysia pupka.

      Usuń
  2. U mnie sprawdza się genialnie, jeśli chodzi o wypryski. W jedną noc potrafi ukoić moją skórę, ale obowiązkowy jest po tym mydle jakikolwiek krem, bo co jak co, ale moją skórę lekko wysusza. Do moich włosów spisywał się świetnie (w sensie w ciągu 3 tygodni czyli około 9 myć, później trzeba było włosy umyć czymś mocniejszym), a u Ciebie niepowodzenia może być to spowodowane gumą Guar, która jest w składzie (dość wysoko....). Różnie na niego włosy reagują.W każdym bądź razie powodzenia z zużyciem, jest piekielnie wydajny :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem możliwe, bo w syberyjskim nie było tego zagęszczacza :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Byłoby zbyt fajnie, aby wszystko się u mnie sprawdzało :)

      Usuń
  4. U mnie do włosów najlepiej spisuję się wszelkie chemiczne drogeryjne produkty, po prostu po nich moja czupryna wygląda najlepiej, kilka razy spróbowałam kosmetyków z naturalnym składem i miałam wielką szopę na głowie, także wolę te drogeryjne szampony i odżywki:) Szkoda, że ten produkt się nie spisał:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja czasem muszę uważać z doborem produktów do włosów ze względu na łuszczycę skóry głowy. Czasem drogeryjne są ok, ale najpierw muszę popatrzeć na etykietkę z tyłu, coby nie wywołać kolejnego ataku :)

      Usuń
  5. Mam je zaledwie od 2 tygodni ale na włosach sprawdza się co najmniej dobrze (aż jestem w szoku) więc domówiłam sobie następne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w 3 tygodniu coś się zaczęło dziać. Włosy wołały "dość!" i musiałam myć co dwa dni, a nie trzy :)

      Usuń
    2. Zobaczymy, najwyżej zużyję do ciała - uwielbiam jego zapach *-*

      Usuń
  6. Mam go w zapasach, mam nadzieję, że tak źle się u mnie nie sprawdzi, bo miodowe mnie strasznie zawiodło :(

    OdpowiedzUsuń
  7. u mnie do włosów w ogóle nie spisują się naturalne produkty…:(

    OdpowiedzUsuń
  8. ja czasami nie wiem co na swoich włosach użyć, żeby mi skóry nie zsypało na głowie i boję się ryzykować nawet z naturalnymi produktami :/

    OdpowiedzUsuń
  9. na pewno nie zakupie ;/ mnie ciepie jak z włosów robi mi się siano

    OdpowiedzUsuń
  10. Ech, a słyszałam o tych mydłach Agafii tyle dobrego... Widać nie każdym włosom odpowiadają.

    OdpowiedzUsuń
  11. szkoda, że mydełko się nie spisało :o(

    OdpowiedzUsuń
  12. Ojoj, szkoda, że się nie udało.

    OdpowiedzUsuń
  13. Pomysł mydła do włosów kompletnie do mnie nie przemawia ;) Jak widać, słusznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Podobno mydła nie są dobre do włosów, całe szczęście że ktoś wymyślił szampony i tego się trzymajmy .

    OdpowiedzUsuń
  15. Jakoś nie przemawia do mnie wizja mycia włosów mydłem :D Nie znam rosyjskich,ani syberyjskich kosmetyków,ale może kiedyś wypróbuję jak u mnie się sprawdzą ;)
    Szkoda,że dla Ciebie okazał się ten produkt bublem,ale tak jak napisałaś "co sprawdza się u jednego, niekoniecznie da radę u drugiego"

    OdpowiedzUsuń
  16. Szkoda że w kwestii włosów tak zawiódł..

    OdpowiedzUsuń
  17. Dlatego boję się używać do mycia włosów czegoś, co nazywa się inaczej niż "szampon". :( Ważne, że to nie odżywka i możesz to mydełko zużyć do twarzy, ciała czy golenia. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja mam miodowe i bardzo dobrze się sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń