Zapachowa sobota z Goodies cz.2 "Rainwashed Berry"


Hello!
Pisząc tego posta leżę w łóżku i upajam się zapachem świeżej porzeczki. Aromat wypełnił całe mieszaknie i w każdym kącie czuć letnią aurę skropionych rosą owoców. 


Mimo nazwy, osobiście nie czuję tutaj żadnych jagód, a idealnie odwzorowany bukiet porzeczkowego soku. Dominuje tutaj monotematyczność i prostota. Wciągając powietrze od razu wyczuwa się jedną nutę. Nie trzeba sobie zadawać pytań z serii "skądś znam ten zapach, tylko nie wiem skąd". Odpowiedź jest jedna - czerwona porzeczka! 

Ta owocowa tarta nie wywarła na mnie większego wrażenia, a to dlatego, że ten owoc nie należy do kanonu moich ulubionych. Wolę jej czarną odmianę :)

Jeśli ktoś jednak lubuje się w tego typu spożywczych woniach, to polecam. Ja idę palić coś znacznie cięższego, bo akurat naszła mnie ochota. 


Znacie? Lubicie "Rainwashed Berry"?

Blanka

10 komentarze:

  1. Nie znam. ale za czerwoną porzeczką nie przepadam więc raczej nie kupię ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesli pachnie faktycznie czarną porzeczką to musze go mieć :D uwielbiam takie zapachy :D mam wiśnie i ja ubóstwiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oh chciałabym go poczuć.. lubię owocowe zapachy!

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam. Lubię, choć do ulubieńców zapachowych nie należy. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja ją lubię :D podoba mi się ten zapach i w sumie nie mogę konkretnie powiedzieć, że to porzeczka, raczej kilka owoców :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Wosków mam trzy i są jak na chwilę obecną nie otwarte stoją w łazienci i przez folię pachną.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam jeszcze sporo wosków z tamtego roku więc raczej się nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam, ale lubię owocowe nuty :)

    OdpowiedzUsuń