Nutriganics by The Body Shop - kropelki młodości i genialny żel do mycia twarzy


Hello!

Nastał sobotni wieczór, który w pełni poświęcę blogowi i zaległym recenzjom wiszącym w "wersjach roboczych". Niestety praca i ciągły brak czasu znakomicie uniemożliwaiają mi regularne dodawanie notek. Całokształ działań przyczynił się również do mojego spadku aktywności w blogosferze i z tego tytułu nie jestem w stanie śledzić Was na bieżąco. Jeśli chcecie, to wrzućcie mi w komentarzu linka do Waszych najświeższych notek. Będę bardzo wdzięczna, bo mam wrażenie, że ominęło mnie sporo fajnych rzeczy :)

Idąc schamtem, to kilka słów wstepu zostało naskrobanych, wobec tego przenoszę się do właściwych literek składających się na rozwinięcie, a dotyczyć ono będzie najnowszej serii z The Body Shop - Nutriganic. Niestety nei wiem, czy można ją dostać w Polsce, bo swoje sztuki zamawaiłam przez pośrednika :) 




Tak się złożyło, że zamówiłam n-ty żel do mycia twarzy i "kropelki młodości". Jak pierwszy produkt pokochałam, to drugi niczym nie wywarł na mnie pozytywnego wrażenia.



"Gel to oil" to w wolnym tłumaczeniu olejowy żel? Chyba tak, bo konsystencja też na to wskazuje. Gęsta, biała i lekko tłustawa maź idealnie myje twarz, pozostawiając ją delikatną w dotyku i lekko nawilżoną. Nie odnotowałam żadnego szczypania w oczy, ściągania czy wysuszenia, więc IDEALNA RÓZNOWAGA ZOSTAŁA ZACHOWANA. Według mnie jest to dobra alternatywa do olejowego oczyszczania cery, który wcale nie jest moim ulubiony sposobem na usuwanie makijażu. 
Zapach jest delikatny i lekko kremowy. Jak dla mnie może być, ale szału nie ma. 

Skład co prawda jest długi, ale naszpikowany jest samym dobrem płynący z natury. Producent zapewnia nam składnikami pochodzącymi z Fair Trade - np. olej babbasu. Jeśli macie czas, to zapraszam do zapoznania się z INCI :)

Caprylic/Capric Triglyceride (Emollient), Simmondsia Chinensis Seed Oil (Hair & Skin Conditioning Agent), Aqua (Solvent/Diluent), Glycerin (Humectant), Sucrose Laurate (Skin-Conditioning Agent), Sucrose Palmitate (Skin-Conditioning Agent), Orbignya Oleifera Seed Oil (Emollient), Benzyl Alcohol (Preservative), Salicylic Acid (Preservative/Hair Conditioner), Limonene (Fragrance Ingredient), Aloe Barbadensis Leaf Juice (Skin Conditioning Agent), Citral (Fragrance Ingredient), Linalool (Fragrance Ingredient), Pelargonium Graveolens Flower Oil (Fragrance Ingredient), Citronellol (Fragrance Ingredient), Arginine (Skin Conditioning Agent), Buddleja Davidii Extract (Skin-Conditioning Agent), Thymus Vulgaris Extract (Natural Additive), Malva Sylvestris Flower Extract (Natural Additive), Foeniculum Vulgare Oil (Fragrance/Essential Oil), Citrus Nobilis Peel Oil (Fragrance Ingredient), Vanilla Planifolia Fruit Extract (Natural Additive), Litsea Cubeba Fruit Oil (Fragrant Essential Oil), Citrus Aurantium Dulcis Peel Oil (Fragrance Component), Sodium Benzoate (Preservative), Thymus Vulgaris Oil (Fragrance/Essential Oil), Potassium Sorbate (Preservative), Rosa Damascena Flower Oil (Fragrance Ingredient).


Z kolei "Drops of Youth" to lekkie, żelowe serum zbudowane na bazie alkoholu denaturowanego, który wcale nie pełni rolę konserwanta, a przekaźnika i rozpuszcalnika innych substancji zawartych w produkcie. Od kilku lat staram się unikać tego składnika w kosmetykach, bo wiem, że jest w stanie wysuszyć moją twarz. 

Niestety i tym razem doszły do tego krytycznego momentu . Niby na początku wszystko było fajnie, gdyż serum nałożone pod krem potrafiło zmatowić twarz na długi czas. Pech chciał, że wszystko co dobre szybko się kończy, a skóra odkryła, że katują ją jednym z największych wysuszaczy, więc zaczęła się buntować, wytwarzając większe ilości sebum w celu przyrówcenia ubytków w barierze lipidowej. 

Wiele dziewczyn zachwyca się działaniem "kropelek młodości" twierdząc, że ich cera nabrała blasku. Ja u siebie nie dostrzegłam żadnego rozświetlenia czy wygładzenia. O wiele lepsze efekty uzyskiwałam, stusując olejek z witaminą E również pochądzącym z asortymentu TBS :)

Aqua/Water (Solvent/Diluent), Alcohol Denat. (Solvent/Diluent), Glycerin (Humectant), Chondrus Crispus Powder (Abrasive), Propanediol (Viscosity Modifier), Sodium Hyaluronate (Humectant), Benzyl Alcohol (Preservative), Fagus Sylvatica Bud Extract (Skin Conditioning Agent), Aloe Barbadensis Leaf Juice (Skin Conditioning Agent), Adenosine (Skin-Conditioning Agent), Parfum/Fragrance (Fragrance), Linalool (Fragrance Ingredient), Crithmum Maritimum Callus Culture Filtrate (Skin Protectant), Orbignya Oleifera Seed Oil (Emollient), Citric Acid (pH Adjuster), Citronellol (Fragrance Ingredient), Buddleja Davidii Extract (Skin-Conditioning Agent), Malva Sylvestris Flower/Leaf/Stem Extract/Malva Sylvestris (Mallow) Flower/Leaf/Stem Extract (Skin Conditioning Agent), Thymus Vulgaris Flower/Leaf Extract/Thymus Vulgaris (Thyme) Flower/Leaf Extract (Skin-Conditioning Agent), Benzoic Acid (Preservative), Sorbic Acid (Preservative), Limonene (Fragrance Ingredient), Sodium Benzoate (Preservative), Potassium Sorbate (Preservative).

Pipetka również okazła się niewypłem i mimo mocngo wciskania "guziczka" żel nie zostaje wciągnięty do rurki. Syzyfowa praca związana z aplikacją. 

Jestem bardzo rozczarowana, bo kupując tak drogi produk, chciałabym aby coś zrobił innego, poza wysuszeniem. Jak żel z chcęcią kupię ponownie, to w kierunku serum nawet nie skieruję wzroku 




Nie zapomnijcie o linkach,

Miłego!

Blanka

9 komentarze:

  1. Z the body shop chciałabym chętnie spróbować żelu do twarzy z tea tree :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nic jeszcze nie miałam z The Body Shop,ale rozejrzę się u siebie i być może skuszę się na żel do mycia twarzy ,bo ciągle szukam swojego ideału,a co do "kropelek młodości" to szczerze nie wierzę w ich działanie i nawet nie zwracam na nie uwagi ;) Szkoda,że wydałaś kasę na coś co się wcale nie sprawdziło u Ciebie,bo mogłaś sobie kupić coś co by bardziej Ci "spasowało"
    Skoro zgodziłaś się na linkowanie to zapraszam do mojego ostatniego wpisu o balsamie do rąk z Rituals ;)
    http://siostryzprzypadkuprzyjaciolkizwyboru.blogspot.nl/2014/09/moje-odkrycie-miesiacarokualbo-nawet.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Na poczatku myslalam, ze to bedzie jakis rewelacyjny kosmetyk

    OdpowiedzUsuń
  4. myślałam,że te kropelki lepiej się sprawdzą,a tu taki zonk
    dobrze,że chociaż z żelu jesteś zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  5. Narobiłaś mi nadzieję na te kropelki młodości,a tu klops ;/ Alkohol nie przesusza bardzo mojej skóry, ale i tak staram sie go unikać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wszystko jest idealne niestety :)

    OdpowiedzUsuń
  7. o proszę... to bym się pomyliła...

    OdpowiedzUsuń
  8. No patrz, a już się napaliłam na tą serię...

    OdpowiedzUsuń
  9. nie znam tej serii jeszcze, nadal kończę swoje zapasy kremów, aby później testować olejki, no ale nie ten :)

    OdpowiedzUsuń