Dieta i moje rezultaty po 4 miesiącach. I'm so happy!


Hello!

Staję na rzęsach, aby odepchnąć od siebie wszelakie pokusy. Jest ciężko, kiedy ze sklepowej witryny spoziera na mnie czekolada bądź inny czekloadowy przysmak. Bronię się rękami i nogami, bo wiem, że nie mogę, że dodatkowe kalorie spowodują kolejny przyrost tkaki tłuszowej, którą tak ciężko spalić... Tyle wyrzeczeń, a wszystko to, aby co jakiś czas odnotować kolejną fazę utraty centymetrów. Tak, tak centymetrów, dobrze czytacie. Kilogram tkanki tłuszczowej ma o wiele większą objętość niż kilogram mięsni. Dlatego też większą uwagę przykładam do metra krawieckiego, niż do wagi łazienkowej. 



Na FanPage'u dostaję mnóstwo komentarzy z zapytaniem jaką dietę stosuję. Nie mam żadnej diety cud w stylu Dukana, a normalny jadłospis o obniżonej zawartości kalorycznej. Osobiście bałabym się brnąć w plany żywieniowe bazujące na samych proteinach, bo nie samym białkiem człowiek żyje. Do normalnego funkcjonowania potrzebujemy też węglowodanów i tłuszczów, choć tych drugich w ograniczonej ilości. 

4 miesiące temu oddałam się w ręce Milenki, będacej zarówno dietetykiem jak i właścielem gabinetu My Body Clinic mieszczącego się na ul. Wielickiej w Krakowie. Z tego też miejsca chcę jej podziękować za opiekę, czas i cierpliwość, bo wiem, że współpraca ze mną jest ciężka... 

Pracuję na 3 zmiany. Najgorzej jest na nocce, bo w dzień śpię, a w nocy chce mi się jeść. Milenka zadbała o to, aby mój metabolizm miał się dobrze, a mózg w pełni wykorzystywał energię dostarczoną z zajebiście smacznych posiłków :) Na ranną i popołudniową zmianę nie mam żadnych problemów, bo staram się ściśle trzymać ustalonych godzin posiłków. Oczywiście czasem zdarza mi się obsów niezależny ode mnie. Życie.

Moja początkowa waga wynosiła 90 kg. Przyznam się, że ten wynik był dla mnie szokiem, ponieważ cały czas żyłam w przekonaniu, iż nie przekraczam 85 kg :/ Taki piorun z jasnego nieba szybko zmotywował mnie do chudnięcia. Ja pierd*** jak można się tak spaść... Jak widać, można było. Dziś rano waga pokazała 77,8 kg. Wiem, jest to dużo, jednak nie zamierzam na tym poprzestać i będę walczyć do momentu ukazania się 5 w liczbie dziesiątek! 5 dych ważyłam ostatnio w hmmm podstawówce... :/ 

Ale jak już wspomniałam wcześniej, nie gramy czy kilogramy są ważne, a metry i centymetry :D Także biorąc uwagę ten główny wyznacznik, melduję, iż na chwilę obecną zmieniłam swoją objętość i czuję, jak z każdej strony mnie ubywa. Najwięcej z dupy strony OFC :D

Biodra od zawsze były moim przekleństwem. Szeroki rozstaw miednicy jest cholernie nieestetyczny i nienawidzę tego mankamentu. Niestety, ale nic nie mogę z nim zrobić, bo wielka dupa pozostanie wielką dupą. Jedyne co, to mogę zniwelować jej obwisłość i nagromadzony na niej tłuszcz. Dlatego działam, a rezultaty są już widoczne. 

130 cm w biodrach zamieniłam na 116 cm
98 cm w talii zamieniłam na 87 cm

Te wymiary są dla mnie naważniejsze i za jakiś kolejne 3 miesiące znów je zaktualizuję. Mam nadzieję, że biodra będą oscylować w granicy 108 - 110 cm, zaś talia 83 cm. Tak bardzo bym chciała! A wiem, że cel jest możliwy do osiągnięcia. WYSTARCZY CHCIEĆ! 

Wrzucam Wam przepisy na moje dwa ulubione dania -  koktajl białkowy, serwowany w ramach podwieczorka oraz makaron razowy z tuńczykiem, który idealnie nadaje się na obiad. 



Koktajl białkowy:

100g twarogu chudego
1/2 banana [60g]
50 ml mleka
Jeśli wyjdzie za gęsty można dodać wody


Makaron z tuńczykiem:

1 i 1/2 szklanki gotowanego makaronu razowego tagiatelle [165g]
puszka tuńczyka z wody [120g]
łyżeczka oliwy z oliwek [5g]
pieprz
garść rukoli
kawałek posiekanego chilli
otarta skórka z połowy cytryny
natka pietruszki i koperek

Makaron ugotować al dente (zostawić odrobinę wody z gotowania). W osobnej misce połączyć
odsączonego tuńczyka, oliwę, chilli, koperek, pietruszkę. Wymieszać z makaronem. W razie
potrzeby dodać troszkę wody z gotowanego makaronu. Na koniec dodać rukolę i doprawić do
smaku.


*Jadłospis ułożony jest specjalnie dla mnie, więc proszę Was o to, żebyście nie pisali mi w wiadomościach prywatnych o jego udostępnienie. Nie biorę za nikogo odpowiedzialności :) 

Jeśli będziecie zainteresowani, to powrzucam Wam co poniektóre przepisy do specjalnej zakładki. Najpierw jednak muszę skonsultować z moją dietetyk, bo nie wiem, czy mogę dzielić się z Wami jej ciężką pracą :) 

*Zdjęcia z cylku "przed i po" dodam w kolejnej aktualizacji. Na razie nie czuję potrzeby publikacji tak małej zmiany. Czekam na bardziej drastyczną metamorfozę :) 

*Uprzedzajac pytania... Na razie nie uprawiam żadnego sportu, poza ciągłym zasuwaniem na nogach w pracy przez 8h. Jak tylko ogarnę większy hajs, to kupię buty do biegania, bo w normalnym obuwiu sportowym nie daję rady. Za dużo ważę i zbyt mocno obciążam kręgosłup, który wymaga ode mnie większej amortyzacji. Inaczej czuję, że każda śrubka wbija mi się w kręgi. Primum non nocere! :)

Bez pomocy osób trzecich (czyt. Milenki) nie dałabym rady, bo za każdym razem, gdy chciałam zrzucić kilka kg, odpuszczałam zbyt szybko. Dlatego, jeśli tylko planujecie utratę masy ciała, to polecam wybrać się dietetyka.  Rezultaty są widoczne! 
Blanka

59 komentarze:

  1. gratulacje ! oj ci tak dobrze szło ! w cztery miesiące jest to świenty wynik :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje! Też bym tak chciała, ale u mnie najpierw walka z hormonami. Co do bioder znam ten problem, mam to samo i najmniej co miałam przy wadze z 5 z przodu było to 103 cm więc i tak sporo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że u mnie będzie bardzo podobnie. Taka naszu budowa i jej się zmienić nie da :(

      Usuń
  3. Brawo ! Moje gratulacje :-) Mi idzie znacznie gorzej, odczuwalnie po dwóch ciążach zwolnił mi metabolizm. Ale i ja się nie poddaję :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsza zasada - nie poddawać się!

      Usuń
  4. gratuluję samozapracia, naprawdę! ja pamiętam jak miałam fazę na mierzenie ud :D i jak gubiłam cm po cm :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję znacznej utraty centymetrów i wagi! 22kg po 4 miesiącach na samej diecie to piękny wynik! Chciałabym jeszcze zobaczyć zdjęcia przed i po :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzialam Cie ostatnio, swietnie Pani wyglada! Gratulacje i powodzenia dalej! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Estella, czemu nie podeszłaś? ;>

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. najpierw pisze przez Ty, pozniej Pani.. przepraszam :P

      ja w jedną stronę, Pani w drugą i tak jakoś wszystko w pośpiechu, że nie było możliwości ;)

      Usuń
  7. ogromne gratulacje !! bardzo się ciesze z rezultatów i trzymam kciuki za dalszy postęp w wyrzucaniu nadprogramowych centymetrów. Jesli będziesz miała chwile zwątpienia napisz do mnie a na pewno zmotywuję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratuluje, ja schudlam 8kg i znowu przytylam juz pewnie... wole nie sprawdzac ile. co roku chudne 8 i tyje spowrotem eh

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak trzymaj, Blanka. :) gratulacje.

    OdpowiedzUsuń
  10. No no no elegancko :) Życzę dużo samozaparcia bo idzie wszystko w jak najlepszym kierunku :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Blanka, jesteś świetna! Trzymam za Ciebie mocno kciuki, daj czadu!

    OdpowiedzUsuń
  12. Super! Ja też się biorę za siebie, ale mam problemy z tarczycą i chudnę strasznie wolno :( od początku roku schudłam 5 kg :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękna różnica w centymetrach, powodzenia dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Gratuluję! Na pewno dasz radę osiągnąć wymarzone cm! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Gratuluje Ci przede wszystkim wytrwalosci :) Widac chciec to moc :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Gratuluję serdecznie i trzymam kciuki za dalsze efekty! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. No to ja z kolei juz 5kg na plusie :P Ale to wina małego lokatora w moim brzuchu:) Zycze dalszej wytrwalosci:)!!

    OdpowiedzUsuń
  18. Powodzenia w dalszym odchudzaniu zycze, ja tam wolalabym przybrac, by wazyc chociaz 50 kg (aktualnie 48) przy moich 172 cm wzrostu :P

    OdpowiedzUsuń
  19. super, wielkie graty i oby tak dalej!
    ja też bym chciała zrzucić trochę centymetrów z bioder i ud, zaczęłam teraz regularne ćwiczenia, mam nadzieję, że zobaczę efekty :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jesteś wielka duchem i wytrwałością!!! Podziwiam z zachwytem ;))

    OdpowiedzUsuń
  21. gratuluję !!!
    i powodzenia

    pozdrawiam serdecznie
    Macelka Fashion
    :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Gratulacje i powodzenia w dalszej walce! Ja na początku roku schudłam 15 kg do 65 i nadal celuję w 55 :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Gratuluję - bądź wytrwała w swoich postanowieniach!:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Gratuluje Kochana! Najważniejsze to przetrwać pierwsze trudne chwile :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Gratuluję :)
    Przy takich spadkach nie powinnaś mieć efektu jojo,chudniesz powoli,ale zdrowo :) zazdroszczę..

    OdpowiedzUsuń
  26. Wielkie gratulacje, to piękny wynik ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Przepraszam, ile masz wzrostu? Bo też sobie dietuję i podobnie jak ty, patrzę na centymetry a nie na wagę (której nawet nie mam, więc nie wiem ile ważę) i zastanowiły mnie twoje obwody bo sama startowałam z podobnymi a jestem pewna, że moja waga była spooro wyższa ;>

    OdpowiedzUsuń
  28. Piękny wynik! Pozostaje mi tylko pogratulować i życzyć dalszej wytrwałości.

    OdpowiedzUsuń
  29. powodzenia, cierpliwości i wytrwałości :) przede mną też jeszcze długa droga do wymarzonej sylwetki z 5 albo chociaż 6 z przodu :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Gratuluję i powodzenia w dalszym odchudzaniu. Ja też walczę i aż się dziwię, że cm znikają szybciej niż kg.
    Tylko dietę mam inną ;) ale rozumiem pokusę. Zwłaszcza jak ma się gorszy dzień, a czekolada do Ciebie przyjaźnie woła ;)
    Ja marzę na razie o Twojej wadze wyjściowej, ale i na tym nie poprzestanę. Pani doktor powiedziała od razu,że do mojej wagi 'idealnej', ani w jej pobliże nie zejdę, bo mam jednak potężną budowę (same moje mięsnie są cięższe ponad 5 kg od tego 'ideału'). ale walczyć warto. Chociaż trochę.

    OdpowiedzUsuń
  31. Oczywiście najważniejsze ze są rezultaty i te Twoje wyrzeczenia nie idą na marne :) Ja się przeraziłam jakieś 5 miesiecy temu jak weszłam na wagę i ważyłam 70kg teraz wróciłam do swoich 60 i czuje się bardzo dobrze - choć słodycze jem non stop jakieś takie moje przekleństwo :)
    Trzymaj tak dalej i dąż do zaplanowanego celu bo warto :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Zawsze podziwiam takie osoby, które chcą i walczą. Naprawdę, czuje do Ciebie wielki respekt, trzymaj tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  33. Zazdro Blanka! Ja na razie stoję na 10kg w dół, ale problemem jest brak chęci do ćwiczeń. Wiem, że się nie obejdzie bez ruszenia dupska, więc poszukuję motywacji :D Tak bardzo nie lubię ćwiczyć, że o matko :)
    W każdym razie, gratuluję.

    OdpowiedzUsuń
  34. Gratuluję i życzę dalszych sukcesów :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Oby tak dalej. Gratuluję i jestem pełna podziwu ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. pięknie :) gratuluję i dalszych centymetrów życzę :)

    OdpowiedzUsuń