Zamówienie ze Stanów - Victoria's Secret, Bath&Body Works, Yankee Candle


Hello!
Jakąś godzinę temu w drzwi mieszkania dobijał się kurier z paczką. Gdy tylko dostałam w ręce kartonowe pudło oszalałam ze szczęścia, bo po długim czekaniu, w końcu dotarła do mnie moja część wspólnego zamówienia z USA(Dziękuję Aniu:*). Tradycyjnie robiłyśmy zakupy w Yankee Candle, Victoria's Secret czy Bath&Body Works. Z tego co pamiętam, był to czas wielkich wyprzedaży, więc ceny kusiły, i to bardzo! 

W Yankee Candle nie szalałam jakoś specjalnie, bo wosków mam dużo, a nawet za dużo. Letnia pogoda w zupełności nie sprzyjała paleniu kominka, więc przełożyłam tę czynność na jesienne dni. Zapachy, które przygarnęłam to: Blueberry Scone, Juicy Watermelon, Pineaplee Paradise, Strawberry Buttercream oraz Luau Party.


Dobra, kłamałam. Poszalałam i przytuliłam 6 małych słoików. Nie, nie jest mi szkoda pieniędzy, bo wiem, że dostanę to, za co zapłaciłam, czyli nieziemski i intensywny zapach :) Jestem wierna YC i jak na razie nie zanosi się na to, aby zmienić firmę od świeczek i innych gadżetów mających zapewnić mi aromaterapię w chłodne, jesienne dni :D




       
Kolejne rzeczy pochodzą z Victoria's Secret. Zawsze chciałam mieć coś z asortymentu tejże marki. Tak się złożyło, że słowo "sale" przyciągnęło mnie jak magnes, więc obkupiłam się w kosmetyki i bieliznę, której nie pokażę na blogu, bo nie uważam to za konieczność. Powiem Wam tylko tyle, że figi zwane potocznie majtami są genialne i mam nadzieję, że będzie się je dobrze nosić. Troszkę nie trafiłam z rozmiarem. Wzięłam XL. Trochę żałuję, że nie zdecydowałam się na L. Well, lepiej mieć za luźne gatki, niż wrzynające się gumki. Nie mogę znieść widoku źle dopasowanej bielizny. 

Zobaczcie jak zapakowane były produkty... Każdy kosmetyk zamknięty był w foliowym woreczku szczelnie zamkniętym poprzez zgrzanie. Dodatkowo, buteleczki włożone były w piankowe koperty. To się nazywa dbałość o detale i fachowe podejście do klienta. Bierzcie przykład i się uczcie, jak pakować nie tylko kosmetyki :)




Trochę żałuję, że nie obkupiłam się w kolorówkę, a w całości postawiłam na pielęgnację. W sumie nic stracone, bo wszystko przede mną :D 

Oczywiście nie trafiłam z zapachem mgiełki, bo z przypływu emocji zapomniałam przeczytać opis. Tym sposobem mam cytrusowego obrzydliwca, którego chętnie się pozbędę. Anybody?

Mój regał zasiliły takie rzeczy jak wyżej wspomniana mgiełka Lucious Crush, Body Lotion Midnight Exotic, suflet do ciała Island Rush oraz żel pod prysznic Lemon escape, który na szczęście nijak ma się do oferowanego przez producenta cytrusowego zapachu. 

Wiem, że wygląda to jak zaprzeczenie, bo raz piszę, że nie lubię, a za chwilę walę tekstem, że kupuję celowo. Otóż oznajmiam wszem i wobec, że  mogę myć się cytrynkami, ale pachnieć wodą toaletową bądź innym psikaczem już nie. 



Na sam koniec prezentuję zaś łupy z ukochanego Bath&Body Works. Nie ma tutaj nic nadzwyczajnego poza przepięknie pachnącą mgiełką do ciała o aromacie ogórka i melona. Po pierwszym niuchnięciu urwało mi 4 litery. Dosłownie!



Oprócz tej kosmetycznej gromadki, przywędrowała również świeczka oddająca woń arbuzowej lemoniady. To akurat nie mój zakup, więc za jakieś parę dni powędruje w ręce właściwego właściciela :D Aga, paczaj!




Czekam na kolejną edycję zamówienia, bo mam zamiar zaopatrzyć się w pędzle Real Techniques oraz przepięknie wyglądające kosmetyki kolorowe z Physicians Formula. No i nową serię YC - Indian Summer :D

Blanka

33 komentarze:

  1. mgiełka do mnie też idzie : )

    OdpowiedzUsuń
  2. Ile chciałabyś za tą mgiełkę cytrusową? :P

    OdpowiedzUsuń
  3. wszystko wygląda pięknie! jednak zastanawiam się, raz robiłam zakupy w amerykańskim sklepie internetowym i było wszystko jak najbardziej w porządku. ceny może wcale nie takie niskie (no ale ciuchy z "wyższej" półki...), natomiast jak się sprawa ma w przypadku kosmetyków? trzeba jednak pod uwagę wziąć opłatę celną i przesyłkę...
    tak, oczywiście, jak robi się większe zamówienie albo w kilka osób, opłaty manipulacyjne są niższe, jednak ja nie bardzo mam możliwość zamówienia czegokolwiek na spółkę z kimś - po prostu nie mam za dużo przyjaciółek ;)
    z tego co pamiętam za paczkę ciuchów wartą 200 dolarów zapłaciłam 120 złotych opłaty celnej. niby niewiele biorąc pod uwagę wartość liczoną w złotówkach, ale zawsze coś dodatkowego.
    jak rysuje się sprawa opłaty celnej i przesyłek w przypadku VS i B&BW? jestem bardzo ciekawa, może coś uda mi się w najbliższym czasie zamówić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadna z paczek,a przyszło już ich kilkanaście nie została oclona przez UC.Poza tym nie da się zrobić zakupów bezpośrednich, więc Ania posiłkuje się polskim pośrednikiem z Chicago.

      Usuń
    2. konkretnie to na 10 paczek tylko jedna lotnicza została ovatowana (na kosmetyki nie ma cła) przez UC, reszta dostała zielone światło ;-)

      Usuń
    3. jeszcze dodam, że z UC to jest tak, że jest to całkowita loteria ;)
      choć np. paczka idąca kurierem na 99% zostanie przez nich złapana, ale już ta idąca zwykłą pocztą różnie, raz złapią taką na 50$, a raz nie złapią takiej na 250$
      wszystko zależy od humoru urzędnika :P

      Usuń
  4. Z chęcią i ja tą mgiełkę bym przygarnęła skoro d... urywa ;-) Szukam właśnie jakiegoś nowego zapachu dla siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. O ja same cuda. ja licze ze wraz z moja kuzynka z usa co z bbw i vs przyleci;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oddawaja wszystko ! I zaskoczyla mnie kompozycja ogorek i melon msuze powachac :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A YC jak wychodzą cenowo? Bardzo lubię, ale domyślam się, że w PL z nas zdzierają?

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam ten sam krem do ciała z B&BW Hawaii i zapach jest cudowny :) Niestety z tej wyprzedaży nie skorzystałam ale mam nadzieję że nic straconego :) Zakupy super :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak zobaczyłam arbuzową wersję YC to padłam :D Koniecznie muszę kiedyś się z nią zapoznać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się od razu jeść zachciało... Świeczka dla łasuchów! :)

      Usuń
  10. Super zakupy poczynilas. Sama mam ochote na szalenstwo w amerykanskiej Sephorze, ale nie moge sie zdecydowac ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. ale skarby, słoiczki zwłaszcza, reszta również ciekawi. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. same wspaniałości!do mnie też już pewnie paczuszka doszła, ale będę mogła ją zobaczyć dopiero za nieco ponad miesiąc :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Spore zakupy, B&BW kusi mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja czekam na moją paczuszkę :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Poszalałaś. ja póki co uzupełniłam zapas wosków. Jesień idzie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kurcze, szkoda że zapach świeczki z BBW Ci się nie spodobał, ja go uwielbiam :) I jak tylko kupiłam pierwszą świecę z BBW to stały się moimi ulubieńcami, pod względem zapachowym są dużo bardziej intensywne niz YC ;) Ale z YC mam takze dużą świecę Wiakiki Melon - uwielbiam ten zapach.
    Ja tym razem z YC kupiłam woski i nakładkę na świece Illuma Lid, z BBW tylko jeden żel (bo zapasy mam zbyt wielkie) no i z VS gatki :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Aaa yankee bym z checia widziala u siebie :P

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja tym razem ledwie 6 żeli i balsam. Ale jeszcze 11ka idzie ;) a w niej tez cos tam jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Chciałabym pokochać YC tak jak Ty ale niestety one mnie uczulają buuu :(((

    OdpowiedzUsuń
  20. ole szalona z tymi swieczkami! :D ale musi u ciebie w domu pachniec :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mogłabym dostać namiar na tego pośrednika z Chicago? Chcę zamówić sobie ubrania i kosmetyki z VS,ale będą to pierwsze moje zakupy zagraniczne i trochę się boję, dlatego wolałabym skorzystać z pośrednika :) Jak w ogóle wygląda zamawiania przez pośredników?

    OdpowiedzUsuń