Go Cranberry - jeden peeling na tak, drugi trochę mniej


Hello!

Go Cranberry i Go Argan to dwie linie zaproponowane przez niedawno powstałą firmę spod Krakowa. Nova Kosmetyki oferuje produkty zawierające proste i naturalne składy - bez zbędnych, chemicznych półproduktów.

Dziś przedstawię Wam dwa kosmetyki z serii Go Cranberry, a za jakiś dłuższy czas zaprezentuję olejki Go Argan.

Jestem peelingomaniaczką i wcale się z tym nie kryję. Dzień w dzień szoruję wszelkiej maści peelingami skórę na udach i brzuchu, aby nabrała jędrności i nie porobiły się na niej rozstępy. Wiecie, wolę zapobiegać efektom ubocznym diety, bo jestem w pełni świadoma, że nie da się ich usunąć. Jak do tej pory schudłam 10 kg, a na mojej skórze nie pojawił się żaden jaśniejszy pasek. Czyżby systematyczne ścieranie martwego naskórka dawało takie rezultaty? Tego nie wiem, ale podejrzewam, że tym działaniom można przypisać większą zasługę :) 

Przy tak dużej częstotliwości zużywania w ciągu tygodnia jestem w stanie wykończyć całe opakowanie. Mało ekonomiczny proces, no ale czego się nie robi dla gładkich ud? Ok, przechodzę już do właściwej treści posta, bo zapewne większość z Was jest ciekawa, jak dawały sobie radę nasze rodzime produkty.

Zacznę od tego peelingu, który spisał się u mnie ciut gorzej, ze względu na rodzaj materiału ściernego, a mianowicie soli. Nie od dziś wiadomo, że chlorek sodu posiada zupełnie inną strukturę budowy kryształu, przez co jego własności są zupełnie inne niż cukru. Abstrahując od tematu, cieszę się, że do produkcji użyto bocheńskiej soli, a nie importowanej z Chin :D Wspierajmy krajowy rynek, korzystając z polskich dobrodziejstw natury.

Spróbuję wypisać w punktach najważniejsze cechy, które charakteryzują poniższego, solnego zdzieraka, a więc let's go! :)

1. Opakowanie: Ktoś chyba zbyt mocno zainspirował się Organique :) A i tak lubię, bo mogę wygrzebać produkt do samego końca.
             
2. Zapach: Scrub nie pachnie żurawinką. Nic a nic, co bardzo mnie rozczarowało. W praktyce nie oznacza to brzydkiego zapachu, ale liczyłam na coś co w większej mierze odzwierciedli woń tych czerwonych i kwaskowatych owoców :) No szkoda, ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, więc summa summarum woń jest bardzo przyjemna i bardzo intensywna, że utrzymuje się długie godziny po zakończeniu kąpieli.

3. Mechaniczne właściwości ścierne: No szału nie ma. Jak już wyżej napisałam, sól nie powala siłą usuwania martwego naskórka. Jeśli jednak ktoś nie potrzebuje solidnej porcji drapania, to z powodzeniem może używać czegoś o mniejszej mocy :) Oczywiście nie polecam używać tego kosmetyku na świeżo ogolone nogi, bądź podrażnioną skórę, bo można doznać nieprzyjemnego pieczenia i szczypania, a tego nie chcemy.

4. Konsystencja: Kryształki zanurzone są w olejowo - masłowej bazie. Dla mnie takowe rozwiązanie jest IDEALNE, gdyż później nie muszę bawić się w dodatkowe nawilżanie ciała. Na upały jak znalazł! 


5. Skład: Sodium Chloride, Vitis Vinifera Seed Oil, Butyrospermum Parkii, Tocopheryl Acetate, Vaccinium Macrocarpon Seed Oil, Parfum



Cukrowy peeling do ciała z masłem shea i olejem żurawinowym różni się od powyższego scrubu tylko i wyłącznie tym, że zamiast soli występuje cukier trzcinowy, który znacznie poprawia peelingujące. Ze względu na to, jest to obecnie mój ulubiony produkt służący do wygładzenia i nawilżenia skóry. 


Skład: Sucrose, Vitis Vinifera Seed Oil, Butyrospermum Parkii, Tocopheryl Acetate, Vaccinium Macrocarpon Seed Oil, Parfum.




Reasumując, jestem zadowolona z działania peelingów i cieszę się, że nie zawierają one całej tablicy Mendelejewa. Jak widać - im mniej, tym lepiej :) Najbardziej cieszy mnie jednak fakt, że jest to polska firma wykorzystująca polski półprodukt - bocheńską sól. 

Tym samym liczę na jej rozwój i przyznam się, że miałabym pomysł na kilka kosmetyków, które mogliby wytworzyć :) Np. peeling piaskowy (krzemionkowy) o ile takiego coś w ogóle jest możliwe ;>?!

Blanka



19 komentarze:

  1. Ciekawe te peelingi :) Szczególnie, że "polskie" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polskie w 100% więc można pisać bez cudzysłowu :)

      Usuń
  2. Ale pięknie wyglądają w opakowaniach :D

    OdpowiedzUsuń
  3. O tak! Tak! Mam cukrowy, jest wprost i-de-al-ny <3 Moja Mama mi go podkradła i też przepadła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie uwielbiam i jak tylko bedę w Krakau, to poszukam go na Długiej :)

      Usuń
    2. Ja będę zamawiać, bo Mama chce koniecznie więcej :D Ale daj znać, jak go znajdziesz na Długiej, bo na pewno go odkupię nie raz, nie dwa :D

      Usuń
    3. Na długiej jest cała linia : p a piaskowy by musiał byc super ! <3

      Usuń
  4. Rozstępy to chyba od tycoa się robią a nie od chudnięcia... skóra nie nadąża nie rozciągać i " pęka".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie w drugą strore też to działa, bo skóra czasem nie nadąża się kurczyć :(

      Usuń
  5. Faktycznie opakowania są bardzo podobne do tych z Organique, wręcz identyczne :)
    Solne peelingi ogólnie mnie jakoś nie kuszą, zawsze sięga po cukrowe. I ostatnio znalazłam swojego ulubieńca: malinowy peeling cukrowy z Fresh&Natural. Bardzo dobre zdzieranie, rewelacyjne nawilzenie i piękny zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O to dobrze wiedzieć:) Gdzieś mi się już rzuciły w oczy kosmetyki tej firmy i jestem coraz bardziej ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wolę znacznie cukrowe peelingi, bo solne jak jakaś ranka stanie im na drodze... Ała

    OdpowiedzUsuń
  8. Chętnie bym spróbowała, tylko gdzie można je dostać?

    OdpowiedzUsuń
  9. peeling solny na pewno bym wypróbowała

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten solny peeling jest rewelacyjny :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cukrowy chętnie bym przetestowała :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Plus za polski produkt i skład bez konserwantów i innych śmieci

    OdpowiedzUsuń