Elfa Pharm, Intensive Hair Therapy - dała radę?


Hello!

Witajcie w ten iście jesienny dzień. Mimo, że wciąż mamy sierpień, to jednak pogoda mówi coś zupełnie innego, a zimno i deszcz dyktują sen. Jeśli tylko bym mogła, to nie wychodziłabym z łóżka. Jednak mus to mus i na 22.00 idę do pracy. 

Jakiś czas temu od Elfy Pharm dostałam nową serię do włosów na bazie łopianu przeznaczoną do pielęgnacji wypadających włosów. Myję włosy codziennie, więc pakiet Intensive Hair Repair starczył mi na miesiąc. Tzn. serum jeszcze mam, ale więcej opiszę Wam poniżej :)



Szampon. Szampony Green Pharmacy są jednymi z moich ulubionych, więc i ten też wliczył się w ten poczet. Dobrze myje, a co najważniejsze - nie podrażnia mojego chorego skalpu. Przyznam się, że po odstawieniu naturalnego, syberyjskiego mydła od Babuszki Agafii, miałam wątpliwości, czy wrócić do klasycznych myjadeł. Na szczęście nic się nie dzieje i moja głowa ma się super, a nawet nie stosuję maści. 

Poza wszelkimi, dobrymi własnościami myjącymi, szampon charakteryzuje się intensywną, ziołową wonią, którą można wyczuwać długo, długo po wyschnięciu. 

Skład, jak na szampon jest dosyć złożony. Nie ma jednak tego złego, coby na dobre nie wyszło i znajdziemy w nim mnóstwo dobroczynnych składników. Na początek INCI nie narzekam, bo dopóki coś mnie nie uczula, bądź nie wywołuje podrażnienia - jest OK :)




Serum łopianowe jest drugim z kolei produktem, którego używałam i używam z namiętnością na całą skórę głowy. Czy zatrzymało wypadanie włosów - nie wiem, bo nie borykam się z takim problemem. ale mimo tego nieoficjalnego przesilenia, nie zauważyłam zwiększonej emigracji moich kłaków. A niestety, co roku ten problem dopada także i mnie. Może jeszcze nadejdzie? Oby nie.


Jedyne co daje mi popalić, to przedawkowanie :D Zbyt duża ilość rozpylonego kosmetyku potrafi spowodować przetłuszczanie się włosów, dlatego warto na początku aplikować go baaardzo malutko. Spokojnie, serum dotrze do każdego zakamarka naszej głowy, bo atomizer posiada duży kąt rozpylania :)




Odbudowujący balsam - maska do włosów nie okazała się niczym nadzwyczajny. Akurat moje włosy za szczególnie się z nią nie polubiły i musiały mieć swój dzień, aby móc wyciągnąć z niej, to co dobre. 

Maska, wygląda jak typowa odżywka, pachnie równie ziołowo i intensywnie, jak reszta serii. Nałożona na dłuższy czas przynosi lepsze rezultaty, niż na krótszą chwilę. Skład, tak samo jak w przypadku serum jest obfity w naturę i nie mam do czego się przyczepić :))




Najbardziej rozczarował mnie olejek do włosów bazujący na parafinie. Jak kudły lubią ten składnik, to skóra głowy już nie. Nie wypowiem się o jego działaniu pod kątem porostu czy ograniczenia wypadania, gdyż nie stosowałam go na skalp, a tam powinien być rozprowadzany. 

Z tego co kojarzę, wszystkie inne olejki Green Pharmacy nie zawierają parafiny, więc za jakiś czas ponownie do nich wrócę. Tak samo jak do regularnego olejowania, bo czuję w kościach, że najbliższy okres nie będzie sprzymierzeńcem dla moich włosów. 




Jedyne, co mnie zaskoczyło, to pipetka ułatwiająca nakładanie preparatu. Zawsze, ale to zawsze mam problem z dozownikiem/pojemnikiem i cała łazienka jest utłuszczona. W tym przypadku tego nie ma, bo kapię olejkiem prosto na wybrane pasma, rozcieram i związuję w kitę. Idę spać, wstaję rano i zmywam. 

Po takim zbiegu włosy są gładkie, lśniące i przede wszystkim dociążone, bo tego im ostatnio brakuje. Niestety na gęstość i długość kłaków, protestuję i żądam wyprowadzenia na rynek butelek o większych pojemnościach, gdyż te 100 ml starcza mi na 3-4 użycia :(




Podsumowując, cała seria nie jest zła. Na pewno ponownie wrócę do szamponu i może serum. Jeśli miałabym oceniać ją w kategorii stricte hamującej wypadanie, to nie mogłabym wydać wyroku z przyczyn niezależnych ode mnie :) Tzn. ja się bardzo cieszę, że problem utraty głowowego owłosienia mnie nie dotyczy! 

Nie mam pojęcia, czy kosmetyki są już dostępne na sklepowych półkach. Jeśli jednak, ktoś jest zainteresowany, to odsyłam do firmowego sklepu internetowego - klik. Koszt kuracji to niecałe 48 zł, a zapisując się do newslettera, można uzyskać kupon na 20% zniżki. Wtedy seria kosztować będzie około 38 zł. Mniej niż jeden, apteczny szampon znanej marki na V... :D

Blanka


16 komentarze:

  1. Jakiś czas temu zakupiłam serum. Psikam jak sobie przypomnę. Podejrzewam, że regularność popłaca, bo kosmetyk skład ma całkiem dobry.

    OdpowiedzUsuń
  2. muszę się w końcy też za jakimś serum rozejrzeć:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi też w sumie włosy raczej nie wypadają, więc nie jest to raczej seria typowo dla mnie, ale można by ją wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. testuje ten szampon jest O ,kupilam go w sklepie zielarskim

    OdpowiedzUsuń
  5. nie znam tej serii, ale serum mnie interesuje :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwszy raz widzę u Ciebie tą serię i ten szampon to bym chętnie przytuliła :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam ochotę na coś z tej serii :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie chyba najbardziej zaciekawiło serum.

    OdpowiedzUsuń
  9. Chętnie spróbowałabym szamponu i serum. A nóż pomoże na wypadanie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawa jestem czy to serum by się u mnie sprawdziło

    OdpowiedzUsuń
  11. Niedawno zakupiłam cały zestaw i mam zamiar używać wszystko regularnie przez 2 miesiące (tak jak zalecają na opakowaniu). Moje włosy są po przejściach i mają tendencje do wypadania wiec może udało mi się trafic w dziesiątkę :) Zapraszam również na mojego bloga! girlingingerhair.blogspot.com Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Zastanawia mnie jedna rzecz, nałożyłaś olejek i z nim na włosach spałaś? Nigdy o czymś takim nie słyszałam. Czy włosom to dobrze robi? Podkładasz coś pod głowę? np. ręcznik by nie zabrudzić pościeli?

    OdpowiedzUsuń