Balea do mycia twarzy. Tak czy nie?


Hello!

Jakiś czas temu wiele blogerek pokazywało grejpfrutowy żel do mycia twarzy marki własnej DM'u - Balei. Chciałam go kupić, jednak będąc w drogerii, mój wzrok został przyciągnięty przez nowości. Nie byłabym sobą, gdybym nie wzięła ich na spróbowanie. Dzięki temu, znalazłam kolejne kosmetyki do których będę regularnie wracać. 

Tak się złożyło, że od czasu ich zakupu, użytkuję ich regularnie - jeden rano, a drugi wieczorem. Taka kompilacja wychodzi najlepiej, gdyż są to dwa, zupełnie różne produkty. 

Po przebudzeniu stosuję oczyszczający fluid z olejkiem z kamelii, zaś po wieczornym demakijażu dogłębne mycie zapewniam sobie oczyszczającym musem zawierającym ekstrakt z jedwabiu.


Zacznę od olejowego fluidu, który świetnie sprawdza się wtedy, gdy nie potrzebujemy silnego i skutecznego domycia twarzy. Taki produkt będzie świetnie spisywał się na cerach suchych i wrażliwych, gdyż specjalna formuła nie narusza naturalnej, lipidowej bariery. Oprócz tego w składzie nie ma związków zapachowych - potencjalnych alergenów. Wysoko w INCI znaleźć można jeszcze olej ryżowy, którego zadaniem jest natłuszczenie naskórka. Oczywiście preparat nie opiera się na SLS, więc nie zaserwuje nam żadnego wysuszenia :) 


Skład: Capric Trigliceride · Dicapryryl Ether · Glycerin · Aqua · Octylododecanol · Oryza Sativa Bran Oil · Polyglyceryl-5 Oleate · Cammelia Oleifera Seed Oil · Panthenol · Tocopheryl Acetate ·
Tocopherol · Phenoxyethanol

Dodatkowo, fluid w kontakcie z wodą zachowuje się jak olejek z Isany. Kto miał tego śmierdziuszka, ten wie o co chodzi. 

Jestem bardzo na tak, bo zarówno cena, jak i działanie są dla mnie rewelacyjne! Na zimową pogodę będzie jak znalazł.


 
Z kolei oczyszczający mus to już zupełnie inny wymiar oczyszczania. Tutaj zastosowano o wiele cięższy kaliber, który idealnie radzi sobie z makijażem. Co prawda nie jestem zwolennikiem usuwania make-up'u za pomocą żeli i innych pianek, bo od tego mam płyny micelarne, to jednak musiałam przetestować mus pod tym kątem. Nie zawiodłam się!

Pianka, a raczej mus, to perłowa maź o przepięknym zapachu. Kremowa, zwarta i mocno zbita konsystencja nie należy do najwydajniejszych, ale jakoś specjalnie nad tym nie ubolewam, bo wiem, że po skończeniu tubki po raz kolejny z miłą chęcią wydam niecałe 8 zł na 100 ml białego szaleństwa :D

Skład: Aqua, Disodium Lauryl Sulfosuccinate · Glycerin · Decyl Glucoside · Sodium Methyl Cocoyl Taurate · Parfum · Sodium Cetearyl Sulfate · Panthenol · Hydrolyzed Wool · Coco-Glucoside · Glycol Distearate · Sodium Chloride · Citric Acid · Phenoxyethanol · Caprylyl Glycol · Limonene

Jedyne co mnie razi to to, że składniki aktywne znajdują się tuż po perfumach. W przeciwieństwie do fluidu, skład pianki wypada o wiele gorzej. Niemniej jednak działanie jest na wysokim poziomie, więc przymknę oko na takie niedoskonałości :D 




 Żaden z zaprezentowanych kosmetyków nie wykazał niepożądanych skutków ubocznych w postaci ściągnięcia, podrażnienia czy przesuszenia cery. Jestem ogromnie zadowolona z tego, że udało mi się kupić coś, co całkowicie zużyję do końca i na 100% kupię ponownie :) No chyba, że... Ale gdybanie odkładam na później, bo na razie wykańczam co mam i nie rozglądam się za niczym innym. Czasu nie mam, albo wybredna się stałam. 

Tym samym lista moich ulubionych produktów z Balei poszerzyła się o dwie kolejne pozycje. Wcześniej składała się tylko z żeli pod prysznic, czarnej odżywki i kremu do ciała z olejkiem arganowy :) 

A Wy jakich macie ulubieńców z tejże marki?

Blanka





22 komentarze:

  1. Och, jak ja Ci jestem wdzięczna za ten post dzisiaj. Moja kuzynka za tydzień wraca z Niemiec i właśnie pytała co mi kupić. Co prawda listę mam już sporą, ale nie omieszkam poprosić ją jeszcze o te dwa gagatki- takiej mi narobiłaś na nie ochoty ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze mówiąc zastanawiałam sie czy ich produkty do twarzy sa dobre i nic nie kupiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przepadam za Baleą, wolę Alverde, ale te produkty wyglądają ciekawie :) Na ten fluid z chęcią bym się skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
  4. mnie zaciekawił ten mus :) ja zawsze zmywam makijaż twarzy żelami, więc to coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Balea szaleje ostatnio na blogach, produkty całkiem ciekawe... Szkoda, że nie mam dostępu do tych kosmetyków jak kiedyś :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Oba mi się podobają i oba prędzej czy później nabędę :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Och tego jeszcze nie miałam! Chyba pora się wybrać do DM uzupełnić zapasy :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. pisałam ostatnio o tej piance do mycia – też przypadła mi do gustu, bardzo miłe zaskoczenie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam żele Balea, do mycia twarzy nic jeszcze nie miałam, a chciałabym ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja do tej pory miałam tylko żele pod prysznic, ale chyba poproszę znajomą żeby mi kupiła te cuda, uwielbiam takie konsystencję do zmywania makijażu, nie jestem fanką żeli :). A miceli używam tylko do oczu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam je kupione, oczywiście przez Ciebie, a właściwie dzięki Tobie :) musze je tylko odebrać od koleżanki w tym tygodniu :) mam nadzieje że i u mnie się sprawdzą :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie uzywalam jeszcze produktow Balea, ale kuszą mocno!

    OdpowiedzUsuń
  13. nie robie sobie smaka bo i tak nie mam do nich dostepu hehe

    OdpowiedzUsuń
  14. No to będę musiała je kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Niestety nie będę miała możliwości w najbliższym czasie być w DMie...
    chętnie bym wypróbowała te produkty z Balea.

    OdpowiedzUsuń
  16. Długo nie mogłam zrozumieć tytułu posta gdy widziałam widziałam miniaturę zdjęcia. Cały czas byłam przekonana, że są to produkty do włosów, a Ty im znalazłas inne zastosowanie ;) nie widziałam ich przed wyjazdem z Niemiec, ale przy najbliższej okazji na penwo się im przyjrzę bliżej :)

    OdpowiedzUsuń
  17. nic jeszcze z balea nie probowalam , ale chce :) duzo dobrego slyszalam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Dzięki tobie mam dwa super żele :D Olejkowy bomba :)

    OdpowiedzUsuń