Kuleczki rozświetlające (?!) z The Body Shop



Hello!


Chciałam kupić na lato jakiś fajny rozświetlacz. Głowę zaprzątał mi Mary Lou z The Balm, ale odpuściłam i połasiłam się na kuleczki rozświetlające z The Body Shop. No niestety, nie był to trafny wybór. Kurde! Za tę cenę mogłam mieć mój wymarzony highlighter, ale nie. 


Eleganckie i minimalistyczne opakowanko skrywa średniej wielkości perełki w trzech różnych odcieniach: różowym, fioletowym i beżowym. Cieszą moje srocze oko. Los jednak chciał, abym tylko i wyłącznie nacieszyła się ich widokiem, bo w działaniu są kiepściutkie.




Ani nie rozświetlają, ani nie nadają się do używania jako róż. No nic, a nic. Myślałam, żeby wykorzystać je jako puder. Też klapa. Kuleczki należą do tych twardszych, więc opornie współpracują z pędzlem. Aby coś nabrać na włosie trzeba się nieźle namachać. Ja nie mam czasu, dlatego też zawsze stawiam na klasycznego sypańca. 


Bardzo żałuję, że nie spełniają swojej podstawowej roli - rozświetlenia. Nie wiem co mnie podkusiło, aby je zakupić. Wygląd? No pewnie tak. Well, następnym razem posłucham głosu rozsądku i wybiorę to, na co miałam od dawna ochotę. Z tego co czytałam, to kolorówka z TBS nie należy do dobrej jakościowo, ergo skupię się na pielęgnacji, bo coś ostatnio czuję do nich wielką miętę :D


Blanka

34 komentarze:

  1. Szkoda, że nie spełniają swojego podstawowego zadania...

    OdpowiedzUsuń
  2. I to jeden z powodow dla ktorych nei lubie kulek. ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolorowka z tbs hahah moj zakup sie skończył na pokładzie mineralnym, ktory mnie uczulił, a przy okazji zmieniał sie na twarzy witała pomarańczę jakiej wogole na ulicach nie widać... Jakas masakraaa!

    OdpowiedzUsuń
  4. Prezentują się pięknie, szkoda, że takie badziewne ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A kusiły mnie potwornie :)
    Przynajmniej wiem, że nie warto.

    OdpowiedzUsuń
  6. ja bym w takiej sytuacji bez wyjścia, spróbowała je zmiażdżyć i tak używać, bądź potem jeszcze samodzielnie sprasować :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wyglądają rewelacyjnie ale szkoda ze tylko wyglądają

    OdpowiedzUsuń
  8. szkoda ze nie sprawdzaja sie tak jak powinny.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie lubię kuleczek i nic już nie kupuję w tej formie, bo nie dość, że się trzeba namachać to jeszcze kuleczki uwielbiają po prostu wchodzić we włosie pędzla i trzeba je wyciągać... no za dużo zachodu. Szkoda, bo tak pięknie się prezentują na toaletce:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To włażenie we włosie jest irytujace ;/

      Usuń
  10. aż nasuwa mi sie powiedzenie 'ładna miska jeść nie daje' szkoda...

    OdpowiedzUsuń
  11. na szczęście kolorówka TBS w ogóle mnie nie kręci, w ich sklepach od razu idę do maseł, cała reszta mogłaby nie istnieć (no jeszcze poza kremem do rąk z marychą ;))) )

    OdpowiedzUsuń
  12. Szczerze? Ja bym to wszystko rozgniotła i zrobiła puder. Może wtedy nabierze się więcej na pędzel ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. szkoda że, swojej roli nie spełniają..
    sądzę jak wypowiedz wyżej od Maddie Ann zrób puder z tych kulek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 3 razy na "zrób sobie puder", a więc pewnie zrobię :D

      Usuń
  14. Ja też je kupiłam i denerwuje mnie strasznie, że przy każdej aplikacji uciekają mi perełki i muszę je zbierać, później się je nie da nabrać, a jak już nabiorę to nie da się równomiernie nałożyć. Zużyję, ale więcej nie kupię!

    OdpowiedzUsuń
  15. O szkoda :( Mi wpadł ostatnio totalnie bublowy filtr do ciała, rozumiem rozczarowanie :/

    OdpowiedzUsuń
  16. Wielka szkoda :( wyglądają obiecująco

    OdpowiedzUsuń
  17. Szkoda, że tak wyszło, a wyglądają ślicznie :c

    OdpowiedzUsuń
  18. chociaż pielegnacja w TBS jest ok ;)

    OdpowiedzUsuń