Foreo Luna, moja pierwsza szczoteczka soniczna


Hello!

Temat szczoteczek przewijał się w blogosferze już kilka razy. Wiele dziewczyn pokazywało przeróżne, mechaniczne urządzenia do mycia twarzy z czego królowały tylko dwa: słynny Clarisonic oraz bierdonkowa szczoteczka elektryczna, która w żaden sposób nie powinna być przyrównywana i klasyfikowana z jej kolegami  należącymi do wyższej półki, ponieważ to urządzenie miało zupełnie inną specyfikację. Oczywiście w żaden sposób nie neguję jej działania, bo najzwyczajniej w świecie nie chodzę do tego sklepu po tego typu towary, więc nie miałam okazji sprawdzać jej umiejętności. 

Za to przez ponad dwa miesiące dzielnie użytkowałam swoją ukochaną Lunę Foreo, która niebawem pojawi się na Douglas'owych półkach. Dzień w dzień, każdego poranka i wieczoru włączałam to małe, niebieskie urządzonko, aby dać mojej skórze maksymalną dawkę oczyszczenia. Zdaję sobie sprawę, że ten czas nie jest jakoś specjalnie długi, ale myślę, że jest wystarczający, aby pokrótce scharakteryzować moją pierwszą, soniczną szczoteczkę do mycia twarzy w wersji do skóry tłustej i mieszanej. 

Szczoteczka generuje fale soniczne z ogromną częstotliwością, bo aż 8000 razy na minutę. Nigdy nie byłam mocna z wibroakustyki, ale te liczby mówią same za siebie. Usiłowałam więc rozgryźć ten mechanizm i mam nadzieję, że uda mi się wytłumaczyć Wam metodę pulsacji. 







W środku szczoteczki znajduje się silniczek, który jest głównym źródłem wytwarzania fal, zaś silikonowe wypustki są ich nośnikiem. Wyemitowane strugi połączone z pulsacją powodują wnikanie w głąb skóry i penetrację niedostępnych dla oka miejsc. To tak w skrócie, bo nie specjalizuję się w tym temacie, a zajęcia na wydziale mechaniki były dla mnie koszmarem. 

Cała zawartość opakowana jest w silikonowe ubranko, dzięki czemu czyszczenie szczoteczki jest bardzo przyjemne i nie wymaga dodatkowego płynu - wystarczy włożyć urządzenie pod bieżącą wodę i już. Dodatkowo materiał nawierzchniowy jest niezwykle wytrzymały na wszelkie uszkodzenia mechaniczne, bądź termomechaniczne. Jest antyalergiczny i niesamowicie miękki, przez co nie ma prawa podrażnić nawet najbardziej delikatnej skóry. Oczywiście jest to związek krzemu, więc jak to w przyrodzie bywa nie można go traktować żadnymi chemicznymi substancjami zawierającymi benzynę, alkohol lub aceton. Na prawdę wystarczy sama woda :) To samo tyczy się wyboru kosmetyku pielęgnacyjnego z którym będzie współpracować szczoteczka. Do tego celu najlepiej wybrać sobie delikatny żel bez peelingujących drobinek. Oczywiście wszystkie produkty zawierające glinkę i silikony również odpadają, gdyż mogłyby trwale uszkodzić Lunę.

Silikon ten jest również materiałem przebadanym klinicznie, więc jak już napisałam wcześniej, należy do grupy przedmiotów antyalergicznych, a co za tym idzie - nie trzeba nic wymieniać. Niestety, Clarisonic potrzebuje co jakiś czas nowej głowicy, a Luna nie. Jak dla mnie jest to inteligentna inwestycja i jeden z głównych punktów, którymi kierowałabym się przy wyborze szczoteczki sonicznej.


Mycie twarzy przy pomocy tych pulsujących wypustek staje się lepsze niż niejeden zabieg w SPA. Nie dość, że piekielnie mocno oczyszczamy twarz, to jeszcze masujemy i rozluźniamy mięśnie. Dla mnie bomba. 

We wnętrzach wbudowany jest timer odpowiedzialny za czas mycia danej partii twarzy. Całość czynności składających się na dokładną procedurę przebiega mniej więcej tak:


1. Za pomocą palców rozprowadzam na twarzy żel. W tym celu można wybrać te tańsze, gdyż one w tym przypadku nie grają głównej roli. Za cały przebieg mycia odpowiedzialna jest niebieska, nieruchoma głowica wypuszczająca fale.


2. Przykładam stronę z wypustami i zaczynam mycie w pięciu etapach. Całość trwa 1 minutę i w tym czasie muszę "wyszorować" policzki, nos, brodę i czoło. 




3. Zmywam resztki żelu z twarzy i ze szczoteczki. Osuszam wszystko ręcznikiem, aplikuję krem na twarz, odwracam główkę na stronę anty-aging i przykładam ją w miejsca botoksowe, czyli kąciki ust oraz wewnętrzne i zewnętrzne kąciki oczu. Dokładniej mówiąc - między oczy. Dzięki temu mam pewność, że w skórę wniknie większa ilość substancji aktywnych, gdyż mają swój własny nośnik w postaci fal. 



Moje spostrzeżenia:

Szczoteczkę eksploatuję codziennie i ani razu jej nie ładowałam. Zarówno pulsacje jak i proces wytwarzania fal sonicznych jest czymś niskoenergetycznym, dlatego sama zaoszczędzam na prądzie, bo minie jeszcze długi czas, zanim podepnę do niej ładowarkę. Jadąc w podróż nie muszę martwić się o to, czy mam odpowiednia narzędzia do ładowania, więc jeden problem z głowy. Oczywiście gabaryty Luny są dosyć małe, więc wejdzie w każdą kosmetyczkę :) 

Ja i moja twarz od ponad 60 dni mamy się świetnie. Po pierwszych dwóch tygodniach stosowania nie widziałam żadnych rezultatów poza lekkim wysypem. Współwinowającą okazał się krem, więc ten występek dzielę na dwóch. Skóra chciała się oczyścić, a ja głupia blokowałam jej to, smarując się ciężkim kremem. 

Potem było już tylko lepiej. Na zwężenie porów co prawda nie liczyłam, bo te od zimy są w nienagannym stanie. Za to udało mi się pozbyć wszystkich zamkniętych i otwartych zaskórników, które egzystowały w okolicach kości policzkowych. Niezmiernie się z tego cieszę, bo o ile bez makijażu nie były widoczne, to po nałożeniu podkładu można było je zauważyć. W sumie nic tak nie cieszy jak gładka skóra, prawda?




Dzięki Lunie mam również nieodparte wrażenie, że moje gruczoły łojowe w końcu się uspokoiły i produkują o wiele mniejsze ilości sebum niż dotychczas. Niby to nic, ale dla mnie jest to wielka poprawa komfortu zarówno fizycznego jak i psychicznego, bo nienawidzę świecić się blaskiem holywoodzikch jupiterów. Zdaję sobie sprawę, że drugim tłem są dobrze dobrane kremy, podkłady czy BB. Zgłębiając się jednak w temat, jestem pewna, że 80 % całej roboty odwalają niewidzialne strugi uderzające z ogromną częstotliwością w całą powierzchnię twarzy. Dzięki takiemu przebiegowi zdarzeń cera zwiększa swoje możliwości adsorpcyjne, więc z wielką chęcią przyjmuje wszystkie produkty przeznaczone do jej nawilżania. Olejki szybciej wnikają i nie potrzebują już hialuronowej podkładki, a kremu można nałożyć o wiele mniej, co daje możliwość oszczędzania w przypadku bardzo drogich mazideł. 

Ze spraw technicznych przeoczyłam równie ważną wiadomość, a mianowicie gwarancja. Każda szczoteczka posiada swój unikalny kod, który należy wprowadzić przy rejestracji na stronie producenta. Wobec tego dostajemy aż 10 lat gwarancji, a w przypadku ewentualnej awarii, kazdy nowy egzemplarz można zakupić z 50% rabatem. Czyli, jeśli w przeciągu tych 10 lat mojemu maluszkowi coś się stanie, to jego następcę dostanę za połowę ceny. 

Zapewne za kilka miesięcy coś tutaj dopiszę, bo obecnie nie potrzebuję już aż takiej dogłębnej penetracji, więc użytkuję jajeczko co drugi - trzeci dzień :) Taki stan utrzymuje się od tygodnia, więc żadnych skutków ubocznych zminimalizowania stosowania jeszcze nie odnotowałam i mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. 

Jeśli macie jakieś pytania, to piszcie śmiało. Odpowiem, bo pewnie sama miałabym nieziemskie wątpliwości, biorąc pod uwagę niemałą sumę jaką trzeba wydać, aby móc cieszyć się gładką cerą prawie na zawsze. Piszę "prawie", bo nigdy nie wiem co się może wydarzyć. 

Foreo Luna pojawi się w polskich Douglasach w okolicach połowy października i będzie produktem na wyłączność. Nie znam dokładnej ceny, ale sądząc po obecnym kursie korony szwedzkiej (Foreo jest szwedzką marką) to kwota będzie opiewać na około 720 zł. Cena odnosi się do wersji przeznaczonych do indywidualnych potrzeb skóry i wygląda to tak: biała - cera wybitnie wrażliwa, różowa - cera wrażliwa i normalna a niebieska (moja) do cery mieszanej i tłustej.




Zaś tańsza wersja - Foreo Luna Mini dostępna jest w 5 wariantach kolorystycznych, a jej przeznaczenie jest uniwersalne - szczoteczka do każdego rodzaju cery :) Proponowana cena to 509 zł.



Post nie jest w żaden sposób sponsorowany, a całość tekstu to zobrazowanie moich subiektywnych odczuć wobec tego urządzonka.

!!! Za niedługo spodziewajcie się konkursu, gdzie do zdobycia będzie LUNA MINI. Bądźcie uważni, bo zadanie konkursowe powiązane zostanie z tym tekstem !!!



Blanka



85 komentarze:

  1. Ah... jakby była tańsza byłaby moja :( No nic w konkursie będę brała udział ;p może los się uśmiechnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basia, w tym przypadku płacimy za wysoką jakość i napis made in Sweden, a nie China :)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. ciekawa sprawa, ale niestety póki co chyba nie moje progi cenowe :p

    OdpowiedzUsuń
  3. wygląda na fajne urządzonko :) ale jak większości osób nie pozwoli mi na jej zakup ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to jest fajne, a nawet bardzo fajne urządzonko :)

      Usuń
  4. Bardzo ciekawie wygląda, jednak nigdy za taką cenę :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, cena = jakość, więc czasem warto :)

      Usuń
  5. Kurcze extra sprawa :) Ciekawe, czy będą jakieś promocje :P A czy to jajeczko mini też ma z jednej strony tą powłokę do kremów czy jest tylko myjące? Marzy mi się różowe duże, moze jak wrócę do pracy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie sobie popatrzyłam na te małe i wygladają z tyłu inaczej niz duża. Mają takie same wypustki jak z przodu,a nie jak duża takie linie. Myślicie,że działanie takie samo?

      Usuń
    2. Mają wypustki, ale one działają na takiej samej zasadzie :)

      Usuń
    3. Mini nie ma strony anty-aging

      Usuń
  6. A mogę zapytać gdzie kupiłaś swoją Blanko, bo przyznam że mocno mnie zainteresowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swoją sztukę otrzymałam od Foreo. Myślałam, że się domyślisz, czytając tekst :)

      Szczoteczki można kupować tutaj - http://www.foreo.com/ bądź poczekać, aż wejdzie do Douglasa :)

      Usuń
    2. No tak mi się wydawało,ale chciałam się upewnić moim przekonaniu :) Dzięki za link :)

      Usuń
    3. Chcę abyście zawsze wiedzieli o tym czy produkt jest ze współpracy, czy nie. Niestety nienawidzę pisać tekstów w stylu "hej, pani Zosi, Kasi czy innej Asi, dostałam do testów..." :)

      Usuń
    4. Wiem o co chodzi,ja też zawsze piszę skąd mam :) Dzięki raz jeszcze :)

      Usuń
  7. Masowanie i oczyszczanie - fajny duet. Mięśnie twarzy stymulowane są silniejsze, więc i przeciwzmarszczkowo działa przy okazji. Fajna sprawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio? W takim razie wracam do codziennego stosowania :)!

      Usuń
  8. Pierwszy raz widzę takie cudeńko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to będzie nowością na polskim rynku :)

      Usuń
  9. Kusi mnie bardzo, gdybym chciała to pewnie nazbieralabym chociaż na tą mini, ale zastanawiam się czy będzie nadawać się do cer mieszanych ale jednocześnie naczynkowych :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie nie jesteś moją stałą czytelniczką, więc powiem Ci, że mam naczynka i to w dużej ilości, szczególnie w okolicach nosa i pod oczami. Staram się jednak skupić na większym problemie jakim jest przetłuszczanie się cery, dlatego wybrałam wersję do skóry mieszanej .
      Napływu nowych pęknięć nie zauważyłam, stare również się nie powiększyły, więc jeśli chodzi o kwestię naczynek, to szczoteczka ma na nie obojętny wpływ :)

      Usuń
    2. A jeśli czytasz mnie od dłuższego czasu, to przepraszam :) Po prostu nie chce mi się pisać za każdym razem, że mam popękane naczynka. Choć z drugiej strony chyba zapomniałam uwzględnić tę kwestię w recenzji, bo to ważny aspekt :)

      Usuń
    3. Przeglądam bloga od czasu do czasu, ale widocznie gdzieś mi ta informacja umknęła szczególnie, że na zdjęciach np. przy recenzjach podkładów/kremów bb nie widać żebyś miała z tym problem :) Dzięki za wyczerpującą informację, chyba zacznę w takim razie odkładać kasę na to cacko :D

      Usuń
    4. Lilko, widać, widać :D Szczególnie na skrzydełku nosa mam takie jedno, wielki i chamskie naczynko, które chyba kiedyś pójde zamknąć laserem, bo zaczyna mnie mocno irytować :/

      Usuń
  10. Wydaje się bardzo ciekawa :) ja obecnie korzystam z Clarisonica

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi chodziła po głowie, ale szkoda mi dawać tak dużo kasy na następne głowice myjace :)

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. Mnie ciekawiła od kiedy zobaczyłam ją u Niesii :D

      Usuń
  12. Pierwszy raz o tym urządzeniu usłyszałam z kanału Nieesi25 i bardzo mnie zainteresowało. Kwota jaką trzeba na nie wydać jest strasznie wysoka, a nie ukrywam, że urządzenie jest bardzo kuszące :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też to oglądałam i pamiętam, ze śliniłam się do monitora :D

      Usuń
  13. pierwszy raz widzę ten produkt

    ps. a u mnie? Nowości ciuszkowe, które zagościły w mojej szafie. Na dodatek w atrakcyjnych cenach.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo mnie to urządzenie ciekawi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz poluję na soniczną szczotekę do zębów :D

      Usuń
  15. Odpowiedzi
    1. Czasem warto. To tak jak z butami - kupisz jedne i porządne - chodzisz w nich przez dłuuuugo, dłuuuugi czas. Kupisz chiński badziew i po kilku tygodniach ladują w koszu :)

      Usuń
  16. Super ale taaa ceeena sporo jak na taki gadzet :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za dobre jakosciowo gadżety trzeba się szarpnąć :)

      Usuń
  17. jakie one śliczne, chcę wszystkie!! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mini jest słodka i występuje w takich ładnych kolorkach, no nie :)?

      Usuń
  18. Ostatnio mocno mi się marzy taka szczotka :) niestety po przeprowadzce moja skóra wariuje od zmiany wody :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie czytałam, że Cię wywiało. A to na stałe?!

      Usuń
  19. Ojjjj, ale się naczekałam na tę notkę!
    Ciekawi mnie dlaczego wersje mini nie są zróżnicowane na rodzaje cer.
    Diablica z Ciebie, teraz już tylko o niej będę myśleć. Muszę kupić "świnkę skarbonkę" podobną do Twojej i zbierać na niebieską :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Częstotliwość pulsacji jest taka sama w każdej wersji, więc nie wiem czym się róznią :)

      Skarbonka do kupienia na Głębokiej :D

      Usuń
  20. "Post nie jest w żaden sposób sponsorowany," a potem w komentarzu informacja, że szczoteczkę otrzymałaś od Foreo. To trochę się gryzie nie uważasz? Bo firma jednak zasponsorowała Ci szczoteczkę na temat której napisałaś.
    A urządzenie mnie bardzo ciekawi. Miałam Clarisonic ale niestety nie zadowoliła mnie na tyle by co 3 miesiące wydawać na nią ponad 100zł. Dlatego Luna mnie kusi, bo to jednorazowy wydatek :). Może jak już się pojawią w Douglasie i będzie promocja to się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Post sponsorowany, to post opłacony- tak jak reklama w TV i tego nie praktykuje.

      Posty barterowe charakteryzują tym, że piszę je z zachowaniem własnej opinii :)

      Gdybym walila scieme, to ludzie by mnie nie czytali. A blog jak widać, jest dosyć poczytny :))

      Usuń
  21. Ja myslalam nad clarisoniciem, ale chyba Luna mnie bardziej przekonuje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Clarosonica nie miałam i mieć już nie będę, bo po co mi 2 szczoteczki, ale też rozważałam jego zakup, choć z drugiej strony dodatkowe koszta eksploatacji skutecznie odwlekały decyzje o nabyciu :)

      Usuń
  22. Juz wiem na co zbieram ! <3 dzięki blanka prezent na 22 urodziny w całości pójdzie na to urzadzonko ! : p

    OdpowiedzUsuń
  23. Staram się dbać o swoją skórę, ale raczej nie zakupiłabym tej szczoteczki mimo, że wydaje się fantastyczna. Zdecydowanie jest za droga. Chociaż skoro ma 10 lat gwarancji to musi to coś znaczyć. Może jak kiedyś będzie tańsza i będę bardziej nakręcona na taki produkt...:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Cena trochę zwala z nóg jednak jeśli coś jest rewelacyjne i ma poniekąd pomagać to musi też kosztować ;)) Zdecydowanie na plus jest 10 lat gwarancji ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W cenie mieście się wszystko - pomysł, patent, marketing, materiały.. :)

      Usuń
  25. Nie na mój portfel:( ale może w konkursie uda mi się zgarnąć:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ciekawa ;) Chociaż ja nie mam specjalnych problemów ze skórą, z którymi nie radziłabym sobie moją obecną pielęgnacją. Druga sprawa, miałam kiedyś ochotę na Clarisonic, ale dla testu, czy będę jej używać regularnie, kupiłam małego brzęczyka z Biedronki, no i pierwszy tydzień używałam, a potem zawsze się spieszyłam i poszła szczota w odstawkę... więc na razie sobie podaruję zakup podobnych urządzeń ;) Ale nie wykluczam, że może kiedyś... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty to masz tak gładka skórę, że jestem żywym przykładem chodzącego Photoshopa :P

      Usuń
  27. Oj ta szczoteczka to coś dla mnie. Chyba muszę zacisnąć kieszeń i kiedyś sobie ją kupię :))

    OdpowiedzUsuń
  28. Już od dawna mi sie ona marzy

    OdpowiedzUsuń
  29. Bardzo mnie ciekawi jak się jej używa :) Wydaje mi się delikatniejsza niż szczotki z włosia. A do tego wszystkiego ma fajny kształt i ładnie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że ma delikatne silikonowe wypustki :)

      Usuń
  30. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  31. Pytanie: Foreo Luna w wersji mini nie ma chyba tej części anti-aging, prawda? Tej, którą stosujemy po nałożeniu kremu, żeby ten wniknął w głębsze partie skóry? Czyli służy wyłącznie do mycia, bo wypustkami kremu nie potraktuję...

    OdpowiedzUsuń
  32. Hej :) napaliłam się na Lunę kiedy zobaczyłam ją w Douglasie, znalazłam Twoją recenzję i napaliłam się jeszcze bardziej jednal gdy obejrzałam ją bliżej w sklepie odepchnął mnie napis że jest ona produkowana w Chinach ... Napis zaraz obok nie małej, trzy cyfrowej ceny :/ poszukałam i znalazlam je na aliexpress gdzie kosztują kilka razy mniej - zastanawiam się co myślisz o takim rozwiązaniu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zakupiłam ją na aliexpres i jest identyczna. Jedyną wadą jest brak timera..

      Usuń
  33. Wow. Brzmi niesamowicie kusząco, widziałam ją już na kilku zagranicznych blogach i byłam przekonana, ale nigdy do końca.. Taka szczoteczka to niestety droga inwestycja i pewnie długo mnie na nią nie będzie stać, bo końcówka studiów oznacza wiele wydatków pozwalających się usamodzielnić, ale z tyłu głowy pozostanie myśl o zakupie - w końcu twarz dostajemy tylko jedną.

    OdpowiedzUsuń
  34. ja już kupiłam i niedługo będę miała w łapkach :) nie mogę się doczekać!

    OdpowiedzUsuń
  35. Witaj :) Zastanawiam się nad kupnem tego cudeńka- mam już nawet odłożone pieniądze i najchętniej kupiłabym ją już jutro. Mam tylko dwa pytania do Cb: 1. Co z higieną? Teoretycznie stosujesz non stop jedną rzecz, którą zbierasz brud z twarzy i złuszczasz skórę. Jak się ma ta kwestia? 2. Mam cerę mieszaną,ale wrażliwą i naczynkową. Powiedz, którą byś mi polecała różową, czy niebieską? Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  36. Jak dla mnie cena zaporowa. Znalazłam zamiennik Sonimatic za 200 złotych. Jak dla mnie nie widzę różnicy w wyglądzie, jednak nie stosowałam nigdy Lumii Z mojej szczoteczki jestem bardzo zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  37. Jak dla mnie cena zaporowa. Znalazłam zamiennik Sonimatic za 200 złotych. Jak dla mnie nie widzę różnicy w wyglądzie, jednak nie stosowałam nigdy Lumii Z mojej szczoteczki jestem bardzo zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  38. Jak dla mnie cena zaporowa. Znalazłam zamiennik Sonimatic za 200 złotych. Jak dla mnie nie widzę różnicy w wyglądzie, jednak nie stosowałam nigdy Lumii Z mojej szczoteczki jestem bardzo zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  39. Na aliexpress, czy banggood można znaleźć podobne, ale dużo tańsze

    OdpowiedzUsuń