Dobre, bo polskie!



Hello!

Podczas moich kwietniowych wojaży po Rossmannie przygarnęłam mydełka naszej rodzimej marki Biały Jeleń, która tylko i wyłącznie kojarzyła mi się z szarym mydłem, a jego nie lubię ze względu na zapach. Po przejrzeniu ich asortymentu stwierdziłam jednak, że mają bardzo fajne produkty z dobrymi składami, polecane dla alergików. 


W rossku znajduje się pełna oferta mydeł twardych, więc ze względu na cenę postanowiłam od razu zakupić wszystkie warianty. Dwa z nich są mydłami glicerynowymi, zaś druga połowa to normalne mydła zasadowe wzbogacone różnymi dodatkami. 


To, że mydła w postaci stałej uwielbiam, to już wiecie. A to, że używam je w tempie ekspresowym, to zapewne też. Tak wyszło, że obecnie porzuciłam wszelkie żele pod prysznic, na małych kostek (kulek), które mają mniejszą tendencję do wysuszania niż klasyczne, drogeryjne żele wypchane SLS'ami, czy innymi, silnymi detergentami. Z tym mi dobrze i podczas każdej wizyty w drogerii staram się rzucić okiem na mydełka. A nuż pojawiło się coś nowego... :D

Oczywiście nie wybieram typowych kostek toaletowych, a staram się wynaleźć coś delikatnego, niespotykanego i ładnie wyglądającego. Tak też było z" Biały Jeleń Naturalnie...", gdyż moją uwagę przykuły tekturowe kartoniki z prostymi napisami. Bez barokowego przepychu i chamskiej reklamy, a u mnie prostota zawsze się obroni :) 


Mydła mam 4. Nagietek (glicerynowe), słonecznik(glicerynowe), bursztyn(normalne) i otrębowe (moje ukochane). Używam ich do całego ciała łącznie z twarzą i nie odnotowałam żadnego ściągania, czy przesuszenia skóry. 

Glicerynowe - takowe nigdy nie należały do do moich ulubionych ze względu na to co dzieje się z nimi podczas dłuższego kontaktu z wodą. Tracą swoją przezroczystość, robią się miękkie, a zapach szybko znika. Niestety, w tym przypadku jest dokładnie tak samo. Mycie jest delikatne, więc ktoś, kto szuka mocnego oczyszczenia na pewno go nie dostanie. 




Uwagę skupię jednak na mydle z otrębami, któremu poświęcę trochę więcej linijek. Zacznę od składu, który trochę mnie zaskoczył, bo po przyjściu do domu okazało się, że bazę mydła stanowi sól sodowa pochodzenia zwierzęcego, czyli Sodium Tallowate, więc dla wegan nie będzie odpowiednie. Mnie to jakoś nie rusza, dlatego przemogłam się, aby nałożyć zmydlony tłuszcz zdechłej krowy (polecam oglądnąć dokument poświęcony padłym krowom na farmach w USA). 
W dalszej części INCI znajdują się takie składniki jak: Sodium Cocoate (sól pochodzenia kokosowego)Aqua (woda)Glycerin (skutek uboczny przy produkcji mydła),Triticum Vulgare (Wheat) Bran (otręby pszenne)Parfum (zapach)Propylene Glycol (humektant), Avena Sativa Kernel Extract (wyciąg z owsa), Sodium Chloride (chlorek sodu), Sodium Hydroxide (regulator pH)Tetrasodium Etidronate (konserwant), CI 77891 (barwnik).

Dosyć duże frakcje otrąb dają popalić. Co prawda nie dorównują ostrością makowi zawartemu w mydle makowy z The Secret Soap Store, ale zbyt mocne dociskanie kostki może spowodować kuku. W szczególności przy wrażliwej/delikatnej cerze. Sama zaś myjąc twarz najpierw zmydlam kostkę, a dopiero później za pomocą dłoni przenoszę pianę. Inaczej byłoby źle :D

Ze względu za zasadowy odczyn koniecznie trzeba przemyć twarz tonikiem, aby wyrównać pH. Czyli taki standard, który i tak czy siak wykonuję po każdym oczyszczaniu :)

Ogólnie jestem zadowolona z tych mydełek i może za jakiś czas znów sięgnę po otrębowe? Nie wiem czy będzie to za miesiąc, czy dwa. Może za rok :) W każdym bądź razie teraz pieklę się na zamówienie z lawendowej farmy, bo tam wypatrzyłam cudowności, które będę używać do mycia twarzy wraz z moją nową szczoteczką soniczną Foreo Luna <3

Blanka

42 komentarze:

  1. Polskie produkty są bardzo dobre i warto je mieć.Otrębowe bardzo mnie zaciekawiło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam tego posta, mając cichą nadzieje, że podasz skład mydełek i, że jednak mnie on zaskoczy. A jednak nie... Dlaczego Biały Jeleń tak uparcie trzyma sie tego Sodium Tallowate? A tak się ładnie ostatnio reklamują, poszerzyli asortyment. A tam w żelach SLSy, w mydłach to bydło. Już chyba w latach nie używam mydeł z tym składnikiem, jakoś tak bliżej mi ''wyznaniowo'' do wegetarian. Nie mogę się przemóc, żeby się myć łojem zwierzęcym. Dobrze, że mam moje Tuli mydełka...bo niestety w sklepach ze świecą szukać mydeł ze składnikami tylko roślinnymi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tego co się orientuję Biały Wielbłąd ma roślinny tłuszcz, ale głowy nie dam. Tylko, że oni chyba nie mają już takich wymyślnych rodzajów

      Usuń
    2. Podejrzewam, że Sodium Tallowate jest najtańszym półproduktem stosowanym do wyrobu mydeł.

      Usuń
    3. Pewnie tak... ale np glicerynowe go nie mają, a ich wybór jest spory ;) A te z Organique wg mnie nawet nie tracą zapachu ;) A na to rozmakanie mam sposób, mam mydelniczke, ktora ma jakby dwa piętra, jedno z dziurkami i ono jest na takim już zamkniętym naczynku i wtedy woda spływa z nich, zbiera się w tym bez dziurek, a mydełka są suche ;) Można taką kupić za grosze np. w Ikei ;)

      Usuń
  3. Kocham jelonkowe mydełka! Moim faworytem jest właśnie to z otrębami - mam cerę tłustą, trądzikową. Mydełko dobrze myje i oczyszcza twarz,a dodatkowo reguluje wydzielanie sebum :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Regulacji sebum nie zauważyłam, bo twarz myję mydłem + szczoteczką soniczną, która prawie w 100% zniwelowała błysk :)

      Usuń
  4. Nie wiedziałam, że takie mają :D Może się skusze na jakieś.

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam te z otrębami, było świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam słonecznikowe i nagietkowe i jestem w obu mocno zakochana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A już myślałam, że jestem osamotniona w miłości do mydeł :D

      Usuń
  7. musze kiedyś ich spróbować,może lepiej sie u mnie spiszą niż te które używam teraz

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawe, ciekawe ;) Ja dopiero wkraczam w mydlany świat, świetne są te mydełka z Barwy, które dostałyśmy na spotkaniu :) Moją przygode z mydłami opisałam dziś na blogu w sumie właśnie przy okazji recenzji jednego z nich :) Faktycznie sprawuje się lepiej, niż większość drogeryjnych żeli, a ja skórę mam suchą jak wiór 0_o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi nie leżą ich zapachy, no może poza różowym :) Te brązowe mają strasznie mocna, meskie zapachy :(

      Usuń
    2. Ja lubię grobowe, jak to określiła Aja, więc dla mnie są bombowe te zapachy :P Ale z tego co wiem, oni mają też nielimitowane mydła w standardowej sprzedaży, też w takich retro opakowniach, to może też są takie dobre, ale nie wiem, bo ich nie miałam, więc nie porównam :(

      Usuń
  9. Muszę wypróbować. Zdarza mi się czasami używać szarego mydła do stóp i pach ( zmniejsza potliwość i nieprzyjemny zapach). Chętnie wypróbuję coś bardziej kolorowego i pachnącego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmniejsza potliwość? O to już wiem, że na pewno go kupię na ciepłe dni :D

      Usuń
  10. Przez ciebie mam wrażenie ze wykupie hurtownie mydel!

    OdpowiedzUsuń
  11. Chętnie bym wypórbowała !

    OdpowiedzUsuń
  12. Biały Jeleń jest to jedyna firma której produkty bardzo lubię i bez strachu używam. Nie lubię mydeł w kostce jednak dla słonecznika robię zawsze wyjątek :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem wierną fanka nagietkowego :)

    OdpowiedzUsuń
  14. ja używam teraz tego z Barwy - czerwonego i drapie jak cholera ;))) przypomina mi makowe z TSSS

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajnie wyglądają, Mi też ta firma kojarzy się tylko z szarym mydłem. Musze ich wypróbować

    OdpowiedzUsuń
  16. od dawna mam chrapkę na te mydelka,ale u mnie niestety ich nie ma :(
    szczegolnie chcialabym wyprobowac owsiane :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mydło z otrębami jest na mojej liście :)

    OdpowiedzUsuń
  18. ja na nie już kilkukrotnie patrzyłam w rossmanie, ale niestety w przeciwieństwie do Ciebie nie lubię mydełek w kostce :P

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja mam uraz do mydeł w kostce z dzieciństwa. Przydało by mi się jednak coś delikatnego do mycia całego ciała więc może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  20. Miałam Bursztynowe....straszny zapach, na pewno więcej tego nie kupię ale zz otrębami mnie ciekawi

    OdpowiedzUsuń
  21. sama używałam tych mydełek i nawet nawet przypadły mi do gustu :D

    OdpowiedzUsuń
  22. O, nawet nie wiedziałam, że mają takie mydełka w ofercie. To otrębowe zaciekawiło mnie najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam jakieś uprzedzenie do wszystkiego co jest w formie mydlanej kostki - nie wiem czym jest to spowodowane... a przeciż Biały Jeleń to kultowa marka :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Otrębowe już dawno wpadło mi w oko :) Muszę się w końcu zdecydować, bo zawsze o tych mydełkach zapominam.

    OdpowiedzUsuń
  25. To z otrębami mnie najbardziej zaciekawiło i jakoś do tej pory nie słyszałam o tych mydłach ani nie widziałam ich w Rossmannie (będę musiała się bardziej rozejrzeć) :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Pięknie są zapakowane. Ja nie używam mydeł, strasznie wysuszają moją skórę:(

    OdpowiedzUsuń
  27. ja do ciała mam dave bo i taniej i fajnie się myje a do twarzy używam naturalne z borowiny :) a na te się skusze jak wykończę moje , z firmy rossmana mi nie pasuja z alterra za mocno wysuszaja

    OdpowiedzUsuń
  28. Szarego nie lubie, tych nie znam niestety.

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie wiedziałam, że Biały Jeleń ma takie mydła w ofercie.

    OdpowiedzUsuń
  30. Kupiłam mydełko otrębowe dobre pół roku temu i dalej je mam, a to dlatego, że używam go tylko do twarzy - w dodatku ostatnio sporadycznie, bo rzuciłam się na mydełko Wardi Shan, ale to nieważne. Kiedy byłam przy półce mydlanej w Rossmanie, czytałam składy tych wszystkich mydeł i otrębowe było chyba jednym z dwóch z tej serii, które nie miało w składzie SLS... Czyżby składy się od tej pory zmieniły? :)

    OdpowiedzUsuń