Cała prawda o cudotwórczym Złocie Maroka


Hello!

Dziś poświecę kilkanaście chwil na spisanie moich spostrzeżeń odnośnie olejku arganowego. Wiem, że dodawany jest prawie do każdego kosmetyku jako "złoty środek" czyniący cuda. Niestety, napis argan w większości przypadków to tylko i wyłącznie zabiegi marketingowe. Mam nadzieję, że owa notka pozwoli Wam rozwiać wątpliwości odnośnie tej wszechobecnej osobliwości rodem z Maroka.

Poniższe zdjęcie przedstawia marokańskie kozy, które obżerają arganowca. Dziennie, jedno zwierze potrafi zjeść kilka kilogramów orzeszków, które je nadtrawiają, a później wydalają. Następnie takie nadtrawione orzeszki są zbierane przez tamtejszą ludność w celu wytworzenia NAJGORSZEJ jakości olejku. Oczywiście jest to wersja hand-made, więc inaczej wygląda to na skalę przemysłową.

źródło
Sklepów zajmujących się sprzedażą olejku arganowego jest cała masa, więc przed zakupem trzeba dokładnie wiedzieć na co zwrócić uwagę.

Po pierwsze: cena - im niższa, tym zawartość procentowa arganu jest mniejsza, bazę stanowią inne olejki!

Po drugie: zapach - im bardziej śmierdzi, tym większą pewność mamy, że jest to 100% stężenie, bez domieszek. Oczywiście tej cechy w sklepie internetowym sprawdzić się nie da.

Po trzecie: w olejku arganowym nie ma sztucznych związków zapachowych.

Po czwarte: kolor - czysty olejek arganowy ma przepiękną słomkową barwę, a na dodatek jest klarowny. Wszelkie zmętnienie jest wywołane dodaniem jakiejś innej substancji.

Po piąte: - produkcja odbywa się tylko i wyłącznie w Maroko, gdyż na terenie tego państwa rośnie Argania Żelazna. Nigdzie indziej.

No i najważniejsza rzecz - certyfikaty. Na opakowaniach widnieją różne znaczki, choć i tak najważniejszy jest tylko jeden - ECOCERT. Bez tego charakterystycznego , czerwonego napisu zamkniętego w białej elipsie, możemy być pewni, że kupiliśmy jakąś inną, tłustą substancję.

Osobiście uwielbiam płynne złoto Berberów, jednak ze względu na zbyt wysoką cenę w stosunku do pojemności, staram się go używać bardziej w charakterze dodatku, niż solo.



Sztuka, którą aktualnie używam pochodzi z MarokoSklep, miejsca w internetowej przestrzeni specjalizującego się w kosmetykach z północnej części Afryki. Tam również można nabyć oryginalny i dwuskładnikowy Savon Noir, bez zbędnych dodatków! Ja akurat mam jeszcze czarne mydło od Zosi, więc na razie wstrzymuję się z zakupami. Choć nie ukrywam, że jest kilka pozycji, które bardzo mnie ciekawią, na przykład olej z opuncji figowej, czy olej z czarnuszki, a także MYDŁA! :D Tych nigdy dość.

Do czego stosuję olejek arganowy? 


Przede wszystkim do wszelkich rodzai masek bądź odżywek proteinowych. Niestety, moje włosy nie szczególnie przepadają za białkiem, więc kilka kropel olejku dodanych do gotowego produktu podczas nakładania na włosy znacznie zwiększa właściwości nawilżająco - wygładzające.

Do kremu na noc. Nie od dziś wiadomo, że złoto Maroka jest znane z działania anty - aging. Na dzień jest zbyt tłusty i dosyć ciężki, więc idealnie sprawdza się do nawilżania skóry wieczorną porą.
Jeśli mi się nie chce mieszać, to od czasu pozwolę sobie, na nałożenie olejku w wersji solo. Rankiem skóra jest taka mięciutka <3

Do zielonej glinki. Często bawię się w "chemika" i mieszam takie półprodukty jak: glinka, woda różana i właśnie olejek arganowy, który sprawia, że tak przyrządzona maseczka nie wysycha w błyskawicznym tempie, a po skończonym zabiegu twarz nie jest mocno ściągnięta, co bywało przy połączeniu glinki z wodą.


W gotowych kosmetykach często dzieje się tak, że Argania Sipnosa Kernel Oil występuje tuż po perfumach. Jeśli coś jest umieszczone po słowie PARFUM, to znaczy, że jest to śladowa ilość, która w żaden sposób nie wpływa na skórę czy włosy. Kupując produkty od których aż kipi informacjami o rzekomej zawartości arganu, zazwyczaj mają go tyle, co kot napłakał. Warto więc podczas robienia zakupów zwrócić uwagę na skład. A najlepiej wyjdzie się, inwestując te pieniądze w czystą formę olejku :)

13 komentarze:

  1. Mam dokładnie taki sam olejek :) lubię oczyszczać nim twarz zwłaszcza w zimne miesiące. Niestety przy stosowaniu zamiast kremu okrutnie mnie wysypuje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Swietny post, wiele mi sie rozjasniło... Podobnie jest ( wiem ze temat odmienny) z aloesem. Jesli aloesowy produkt ma w skladzie aqua to wiemy odrazu ze jest produkowany z proszku i rozpuszczany w wodzie ( a jak aqua jest na pierwszym miejscu to wiadomo mamy jej najwiecej) najlepszy aloes jest produkowany z miąższu i zarazem najdrozszy :) ale wiemy ze pewny produkt. Powiedział mi to pan w fabryce na Fuertaverturze :)
    Swietny post ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja używałam przeważnie na ciało po umyciu czarnym mydłem i rękawicą Kessa :) ale muszę wypróbować na włosy!
    a też mnie kusi olej z czarnuszki

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam ten olejek i dodaję troszkę do maseczek ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja mam olejek arganowy wyrabiany na moich oczach przez Marokańczyka i nie jest klarowny, ale to pewnie dlatego że nie był filtrowany

    OdpowiedzUsuń
  6. też o nim pisałam, bardzo się lubimy - zwłaszcza moje włosy.. a teraz regularnie smaruję mężowi bliznę po operacji...

    pozdrawiam ciepło
    :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam ten olej i stosuję od lat ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja te kozy widzialam, i razem z nimi sra... haha
    Nie no zarcik:)
    Ale bylam w miejscowosci Argana, gdzie marokanska babcia ucierala olej. Kupilam dwie litrowe butelki - jeden dla mnie, drugi dla mamy. Bylo to ponad 2 lata temu i nadal mam spory zapas....
    Moze napisze o tym posta, bo byla to wyprawa z przygodami - cos w stylu podrozy do zrodel:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nadtrawione orzeszki brzmią koszmarnie :D
    Swoją drogą u mnie argan się nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę kiedyś kupić taki prawdziwy olejek arganowy :) Strasznie mnie rozśmieszyło to zdjęcie, bo nie miałam pojęcia, że kozy potrafią aż tak chodzić po drzewach :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Kozy? ;-) Mnie jedna osoba wmawiała, że olej arganowy robi się z... "kupy osła". Serio. ;-)
    Była święcie przekonana, że tak jest i powinnam to zrozumieć, skoro tak go używam. Możliwe, że nadal jest o tym przekonana, bo nie zdołałam jej wytłumaczyć, że orzechy można znaleźć także poza "kupą osła".

    To chyba jedna z ciekawszych "dziwnych historii kosmetyków", jakie miałam okazję usłyszeć. :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Olej arganowy to dla mnie must have!:) stosuję na twarz, szyję i dekolt co wieczór zamiast kremu na noc:) stosuję olej z Mydlarni u Franciszka - nie kombinuję i mam pewność, że to 100%-wy argan:) no i faktycznie brzydko pachnie, ale da się znieść;)

    OdpowiedzUsuń