Mały geniusz o dużej mocy


Hello!

Z Khadi mam zerowe doświadczenie, ale z indyjskimi kosmetykami już nie. Kiedyś kupowałam różne odmiany Vatik i żadna nie zdała egzaminu na moich włosach ze względu na naftę. Po otrzymaniu olejku mój wzrok skierował się w stronę składu. Uf! Nie ma parafiny, więc dawaj na twarz :D Za zakupem owego, małego geniusza przemawia niska cena - około 12 zł i wysoka wydajność. 


Mój wariant, to wersja dedykowana cerze mieszanej, bo takową posiadam. Dzięki małej pojemności wiem, że zużyję go do końca, bo w końcu 10 ml to nie tak dużo, a jednak używam go już jakiś czas i dopiero zeszła mi 1/2. 



Zapach tego olejku, a raczej ich mieszanki jest ciężki i mocno kadzidlany. Akurat to mnie nie dziwi, bo po sztachnięciu od razu wyczuwam orient :D Choć z drugiej stront ta woń mogłaby być nieco mniej intensywna. Ostatnio lubię "śmierdzące" kosmetyki. 

"Różowy lotus" (Pink Lotus), bo taką nazwę nosi olejek sprawdza się idealnie. Nie dość, że natłuszcza skórę, to jeszcze ją nawilża i nawadnia. Kładę go na twarz tylko i wyłącznie wieczorem, po całkowitym demakijażu. Cera chłonie go niczym gąbkę, ale błysk pozostaje dalej. Gdy słońce zaczyna zaglądać w okno idę do łazienki, aby móc zobaczyć gładką, MOCNO nawilżoną i rozpromienioną cerę bez dodatkowego błysku ( w czasie snu olejek całkowicie się absorbuje) Mam wrażenie, że asymilacja zachodzi do głębszych warstw niż do samego naskórka :D

Ani jednego zaskórnika, bolącego pryszcza, zatkanego pora. Nic, nic i jeszcze raz nic! Dzięki temu poważnie zaczęłam zastanawiać się nad wyeliminowaniem kremów na noc. Wiem, że Katosu dawno podjęła taką decyzję i jest z niej zadowolona. Siła tkwi w naturze i prostocie. 



W szklanym opakowaniu znajduje się dosyć precyzyjny kroplomierz, więc aplikacja jest bardzo higieniczna, a dozowanie produktu nie jest drogą przez mękę. 

Skład jest bardzo fajny i nie widzę w nim żadnego półproduktu, który mógłby stać się potencjalnym nieprzyjacielem. 


Skład: Oryza Sativa Oil (olej ryżowy), Sesamum Indicum Oil ** (olej z sezamu indyjskiego ), Helianthus Annuus Oil** (olej słonecznikowy ), Nelumbo Nucifera (kwiat lotosu), Rubia Cordifolia , Centella Asiatica (wąkrota azjatycka), Ficus Benghalensis (drzewo banjanowe), Lavandula Angustifolia (Lawenda), Tocopheryl Acetate (witamin E), Cananga Odorata (ylang ylang), Mimosa Pudica (mimoza), Cedrus Deodara (cedr himalajski), Azadirachta Indica (Neem ), Daucus Carota Sativa (marchew zwyczajna), Geraniol*, Linalool*, Limonene*, Benzyl Alcohol *, Eugenol*, Benzyl Salicytate*, Farnesol*, Benzyl Benzoate*, Coumarin*.


* Część składowa naturalnego eterycznego olejku.
** Pochodzi z kontrolowanych upraw ekologicznych.



Wiem, że istnieją duże opakowania tego olejku. Ja na pewno się nie skuszę na więcej niż 10 ml, bo jestem więcej niż pewna, że zużywanie 60 ml zajęłoby mi wieki. Następna wersja, którą chcę wypróbować to "Biała Lilia" (White Lily) polecana przez Alinę.

Ps. jeśli jesteście z Krakowa bądź okolic, to indyjskie precjoza kosmetyczne kupić można na Kazimierzu (Meisselsa 22) w Pięknalii.

Blanka

47 komentarze:

  1. Przekonałaś mnie! Będzie mój :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jej, zakochałam się w składzie :) Za 12 zł żal byłoby nie spróbować.

    OdpowiedzUsuń
  3. Za 12zł to grzech nie spróbować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto :)

      Musisz wyciągnąć K. na Kazimierz :)

      Usuń
  4. Ja mam duże opakowanie różanej wersji i również jestem zakochana. Dostałam na święta od mojego B. i używam do wszystkiego: twarz, boskie ciałko, włosy czy też kąpiel :)
    A na ciałko to oczywiście przy pomocy B., cudowny masaż!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej, u mnie robi cuda na skórę głowy, bo mam wrażliwy i często podrażniony skalp. W sumie nie byłabym sobą, gdybym go nie ciapnęła na włosy... XD

      Usuń
  5. Chyba też się skuszę na spróbowanie olejku na twarz. Może i moja buźka będzie zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam różowy lotos w dużej butelce, nakładam na twarz, włosy, czasem używam do masażu i nie może się skończyć! I bardzo dobrze, bo go uwielbiam (;
    Następny w kolejce jest fiołek i róża (:

    OdpowiedzUsuń
  7. Ooo ciekawy produkt :-) ten skład i cena wow ! warty zakupu

    OdpowiedzUsuń
  8. Kupię go, jak tylko wykorzystam to serum, które robiłyśmy w Pięknaliach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serum teraz zaczęłam używać i chyba lubię tę domieszkę oleju konopnego :P

      Usuń
  9. Kupiłam dwa takie olejki, ale póki co, mam sporo kremów do wykończenia:( Mam nadzieję, że spiszą się tak dobrze, jak u Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na szczęscie nie mam zapasu kremów, bo zużywam na bieżąco :)

      Usuń
  10. Nigdy nie miałam takiego olejku..

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja mam Khadiego różanego i jest też świetny, tak jak Ty stosuję go na noc, a ten pewnie kiedyś wypróbuję chociaż nie mam większych problemów skórnych :)
    PS. Polecam Ci drogerię lily tam taki olejek w małej buteleczce kosztuje 10,90 ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gdzie jest ta drogeria ;>?

      Usuń
    2. http://drogeria-lily.pl/ tu jest link, tylko niestety dochodzą koszty przesyłki :( kiedyś od pewnej kwoty było za darmo, ale teraz tego nie widzę

      Usuń
  12. Kurczę, na Kazimierzy bywam 3 razy w tygodniu a tego adresu nie znałam! JAK TO MOŻLIWE?! :D Dziękuję! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Muszę go wypróbować. Firmę Khadi poznałam przy okazji kupowania henny, które to z resztą są bardzo fajne :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak kiedys pokończe zapasy kremów to tez chce go <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciśnij na Meisselsa. Jak wejdziesz to przepadniesz xD

      Usuń
  15. Bardzo pokusiłaś, muszę mieć :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Troche sie go boje, ale moze sprobuje

    OdpowiedzUsuń
  17. U mnie olejki do twarzy się nie sprawdzają - ale produkt sam w sobie ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Muszę zapamiętać :-) Cena i skład zachęcają ;-)

    OdpowiedzUsuń
  19. no nie... i znów kolejna zachciewajka dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
  20. W sumie nigdy nie używałam olejków na twarz, ale w sytuacjach awaryjnych i tak wracam do jednorazowego kontaktu z olejkiem kokosowym, więc chyba warto spróbować. Podoba mi się skład i to, że się wchłania, więc chyba nie potrzebuję większej zachęty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olejek kokosowy stosuję do maseczek z zielonej glinki :)

      Usuń