Marycha czy absynt?


Hello!

Post wcale nie tyczy się propagowania używek. Nic, a nic! Żeby potem nie było, że nie dość, że jaram, to jeszcze piję zielony napój wysokoprocentowy :D Choć.. podobno wszystko do ludzi ;>? Dziś jednak nie zamierzam prowadzić rozkminy na temat używek, a chcę poruszyć temat dwóch kremów do rąk marki The Body Shop, które kupiłam od dobrej duszyczki :) Jeden stał się moją miłością, a drugi nie. 


Zacznę od moje faworyta, który w działaniu przebił moje dotychczasowe kremy z The Secret Soap Store. Ba! Zdetronizował je doszczętnie pozostawiając konkurencję daleko w tyle. 


Hemp Hand Protector to gęsty krem przeznaczony do bardzo suchej skóry. Jego konsystencja przypomina pastę, przez co już niewielka ilość zapewni dłoniom właściwą ochronę. Właśnie, ochronę, a nie nawilżenie. Krem bardzo szybko się wchłania pozostawiając mega gładkie ręce, a ochronna otoczka nie należy do tych z rodzaju "upierdliwość". Jedyne co mnie w nim denerwuje to zapach zielska. Nie jest to słodki zapach migdałów jak przy paleniu maryśki, a niezafajny smrodek zgniłego siana :>? No, ale przemogłam się i wiem, że za parę dni otrzymam następne opakowanie <3 

Dobra, cena też nie jest jakaś powalająca, bo w UK musimy zapłacić coś koło 50 PLNÓW (po przeliczeniu) zaś u nas jest słabo dostępny. 

Oba kremy mieszkają w metalowych tubkach, co akurat nie jest dla mnie wygodne, bo noszę je w torebce, więc ciągle muszę uważać, aby nigdzie nie powstało zagięcie, które teoretyzując, mogłoby coś uszkodzić. 





Zaś Absinthe Puryfying Hand Crem mimo tego, że pachnie o wiele bardziej przyjaźnie, to w działaniu nie jest już taki skuteczny. Jego wodnistość sprawia, że wchłania się w try migi pozostawiając dłonie w takim stanie jak przed kremowaniem. No może są bardziej miękkie, ale nie jest to znaczący punkt, który spowodowałby następne spotkanie z owym kolegą. Zużyję go do końca, ale kolejnych powrotów nie planuję :) 

Również trzeba uważać przy aplikacji, bo ze względu na konsystencję lubi wylewać się z tubki pomimo braku nacisku. 




Dajcie znać jakie są Wasze ulubione kremy do rąk?

Blanka

48 komentarze:

  1. ja ostatnio uzywam kremu z rossmanna firmy evrée ( czerwona tubka) - przyjemnie pachnie, dobrze nawilza i jest bez parabenow.
    bezxpomyslu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też go mam, ale jeszcze stoi nieotwarty :)

      ps. nie spamuj

      Usuń
  2. hehe nigdy nie widziałam kremu do rąk o takim zapachu :) ciekawa sprawa :)

    http://lifewithsatisfaction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Wypróbowałabym z chęcią ten pierwszy, słyszałam o nim dużo dobrego i już dawno temu błąkała mi się myśl po głowie żeby go zakupić. Ale czemu w Krakowie nie ma już TBS? :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pojęcia nie mam, a tak lubiłam ten sklep!

      Usuń
  4. ...Bardzo mnie ciekawily te kremy, nigdy nie spotkalam kremu o takim zapachu ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On zawiera olej konopny, więc pewno to jego zasługa :)

      Usuń
  5. Ten z marychą też chciałam kupić :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Mieszane mam uczucia co do tych kremów po przeczytaniu Twojej recenzji ;) Moim ulubieńcem jest Soraya taka różowa ! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poza kremem niewypałem nie miałam nic z tej firmy :)

      Usuń
  7. Wiedziałam ze Marysia będzie lepsza :*

    OdpowiedzUsuń
  8. ja bym nie mogła używać, skoro śmierdzi... wolę pachnące kremy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie spodobał mi się przez zapach ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, że mi śmierdzi, nie znaczy, że u Ciebie będzie tak samo.

      Usuń
  10. Mam oba kupiłam w Szn i chyba już wszędzie są..i ten z maryśką rewe!

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znam ani jednego z nich. Wizualnie prezentują się nieźle, ale nie wiem czy bym sięgnęła po te kremy ze względu na zapachy właśnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja sobie kupilam krem z tej serii, ale rozany i jestem z niego bardzo zadowolona. Te tez wachalam, ale zapach mnie odrzucal, a ten rozany pachnie pieknie. Z kolei jesli chodzi o cenę to sie zgodze, w UK duze opakowanie kosztuje 10 funtow, ale co i rusz sa promocje -25% -40% i one sa tak czesto, ze trzeba miec ogromnego pecha, albo po prostu byc totalnym ignorantem, zeby nie chcieć z nich skorzystać. W kazdym razie polecam Ci bardzo krem z tej serii do rak,ale rozany:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas TBS są dwa na krzyż, więc w moim przypadku kupowanie stacjonarnie całkowicie odpada :(

      Usuń
  13. temat wpisu na tyle mnie zainteresował, że nie mogłam przejść obok niego obojętnie i od razu wlazłam :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie dałabym 50 zł za krem do rąk mimo, że moje są bardzo wymagające. Lubię Neutrogenę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam w szafce z zapasami Hemp'a ale jeszcze go nie używałam - czeka na swoją kolej :)
    Mój ulubiony krem to Balea Med phHautneutral i L'Occitane z 20% masłem shea.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja teraz zapałałam miłością do kremu z ISANY z mocznikiem - a opisanych przez Ciebie nie miałam i chyba szkoda by mi było kasy na tak drogi krem do rąk :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam o nim duuuużo pozytywnych opinii i pewno kiedyś się na niego skuszę :)

      Usuń
  17. Nie uzywam kremow do rak. Chociaz myslalam o tym maryskowym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty masz dobry dostęp do TBS więc wiesz :)

      Usuń
  18. Nie miałam jeszcze produktów tej marki. Do rąk ostatnio używam kremu Hegronu i czerwonego z Biedronki. Oba fajne, bo treściwe, a ja mam suche dłonie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei bardzo lubię TBS, tylko mam problem z zapaszkami. Mało który mi leży.

      Usuń
  19. A skąd Ty wiesz, jak pachnie zioło przy paleniu?! Hahha :)
    A co do kremu, to ciekawy ten pierwszy, jakby był tańszy to bym wypróbowała. Ale w takiej cenie naprawdę nie mam ochoty :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam zielonego pojęcia :D Strzelałam z opisem aromatu, który się wydziela :DDD

      Usuń
  20. Marta, w naszym wypadku wystarczy się przejść do Czeskiego Cieszyna na piechotkę mostem, szczególnie gdy taka piękna pogoda. Aromacik niezapomniany :D
    Na pewno bym wypróbowała z ciekawości, jak to marycha i absynt mogłyby zadziałać na moje rączki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjdź, to Cię uraczę! Kremem do rąk rzecz jasna :D

      Usuń
  21. Hemp zawiera konopię siewną, więc trochę inną odmianę od marychy:D I też kocham jego działanie, jest niezastąpiony. Krem z absyntem odrzuca mnie zapachem a konsystencja jest zupełnie inna bo przeznaczony jest do słoni które np mają problem z potliwością, ma odświeżać i lekko nawilżać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i jeszcze dodam, ze w Polskim TBS krem hemp czasem w promocji można dorwać za 29 zł :D

      Usuń
    2. Ewa, Ty masz TBS pod nosem, a ja biedna nie, bo w Krakowie mi zlikwidowali :/

      Konopia siewna powiadasz ;>? Niby, że mniejsza zawartość THC ;>?

      Usuń
  22. gdybym mogła jakiś kosmetyk całować po rękach byłby to na bank Hemp Hand Protector - miałam w zeszłym roku dłonie w tragicznym stanie, AZS mi przywaliło z pełną mocą, do tego stres, przeprowadzka z jednego kontynentu na drugi i generalnie była tragedia - ten krem naprawił mi dłonie w 12 godzin :) nawilżył, natłuścił, chronił, nie podrażniał dodatkowo - cudo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to tym bardziej się cieszę, że w końcu udało mi się trafić na coś co faktycznie działa. Kupiłam już drugie opakowanie!

      Usuń
  23. Ja jestem wierna kremom do rak L'OCCITANE a ich miniaturki kocham pasjami

    OdpowiedzUsuń