Makowa panienka tańczy z liśćmi zielonej herbaty


Hello!

W nowej części Galerii Krakowskiej został otwarty pierwszy stacjonarny sklep The Secret Soap Store. Nie byłabym sobą, gdybym nie wdepnęła i nie zobaczyła na żywo tego ogromu polskich kosmetyków. Kremy do rąk uwielbiam, ale niestety mocno podrożały, bo z 22 zł zrobiło się 37 zł. Pojemności zaś zostały te same ;/ No nic, jakoś przeżyję. Ale nie o kremach chcę pisać, a o mydłach, które pozytywnie mnie zaskoczyły. 

Wybór był tak ogromny, że nie wiedziałam na co się zdecydować. W końcu uległam tym kostkom, które miały jakiś dodatek. Mydło makowe charakteryzuje się potężną ilością maku, zaś zielona herbata odznacza się zatopionymi kawałkami liści. 

250 gramowy prostopadłościan kosztuje 14 zł i uważam, że jest to w zupełności adekwatna cena biorąc pod uwagę jakość i wydajności mydła. '

Kiedyś stroniłam od tej formy pielęgnacji ciała czy też twarzy. Żyłam w przekonaniu, że zasada z której stworzony jest owy produkt działa na niekorzyść skóry i mocno ją wysusza. Wysuszać może wszystko, więc czytanie składów w przypadku pielęgnacji jest dodatkowym atutem. Mydła są o wiele łagodniejsze niż żele do mycia twarzy, gdzie na pierwszym miejscu w składzie królują siarczany. Nie mówię tutaj o zwykłych kostkach z supermarketu, bo tych nie używam w ogóle. Wolę wydać trochę więcej PLNÓW i cieszyć się kosmetykiem dobrej jakości przez dłuższą chwilę :)


Specjalnie nie robiłam zdjęć niezaczętej, makowej wersji, bo dopiero po jakimś czasie na wierzch wyszły czarne kulki, które tak mocno peelingują, że zastanawiam się czy nie jest to przypadkiem najsilniejszy ździerak, a raczej drapak jaki w kiedykolwiek miałam w rękach. Poza tym mak w kontakcie w wodą nie staje się miękki, tylko wciąż zachowuje swoją twardość. 

Mleczny zapach z wyczuwalną nutą świątecznego makowca. Hah, tego jeszcze nie grali i z takowym zapachem spotkałam się pierwszy raz. 

Mydło stoi cały czas w łazience, przez ponad 3 tygodnie. Przez ten okres nie rozmiękło, nie pękło. Po prostu nic się nie z nim nie dzieje, a jego zużycie jest dosłownie minimalne. 




Zielona herbata nie ma już takich cudownych właściwości, ale nie taka jej rola. Nie peelinguje, ale za to w bardzo delikatny sposób usuwa wszelkie zanieczyszczenia z ciała. Dobrze się pieni i o dziwo nie wysusza skóry. Zresztą makowa wersja działa analogicznie :) Mocny zapach zielonej herbaty działa pobudzająco i energetyzująco, więc służy mi rankiem, gdy mam problemy z rozbudzeniem się. Jestem cholernym śpiochem i mogłabym wiecznie spać :D


Solami wyższych kwasów karboksylowych jaram się od ponad roku. Im dziwniej wyglądające, tym bardzie mnie pociąga. Przeleciałam przez 3 Savon Noir, 2 aleppo i masę innych, przedziwnych kompilacji tych związków chemicznych. Odnoszę również nieodparte wrażenie, że częściej wybieram mydło niż żel pod prysznic. Dobrze mi z tym :) 

Jak tylko wykończę te olbrzymie myjaki, to zabieram się za Białe Jelenie, które kupiłam w zeszłym tygodniu w Rossmannie. Te dwa z lewej to mydła glicerynowe, a koszt pojedynczej kostki wynosi coś koło 5 zł :)




Dajcie znać, czy Wy też lubujcie się w mydłach. Jak tak, to jakie są Wasze ulubione :)?
Blanka

41 komentarze:

  1. Ja nie lubię mydeł z kostce, nie jestem zadowolona z ich efektu i wysuszają mi skórę. Wolę mydła w płynie,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mydła w płynie stosuję tylko do mycia rąk.

      Usuń
  2. ja też coraz częściej sięgam po mydła w kostce;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale super! świetny mają wygląd! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szukam teraz jakiegoś mydła, które będzie mi służyć jako szampon :) co polecasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli nie zależy Ci koniecznie na mydle w kostce, to świetne do mycia włosów jest syberyjskie czarne mydło babci agafii ;)

      Usuń
    2. O dokładnie. Czarne, kwiatowe badź białe mydło Babuszki :)

      Usuń
  5. Mam jeszcze jedno z Organique z gliceryną i trochę sie zraziłam, po prostu dość mocno myje i wysusza. Planuje jednak poszukać innego i własnie przekonujesz mnie, ze warto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mydła z Organique nie są moimi ulubionymi produktami. Mimo tego, że ładnie wyglądają. to szybko się rozpaćkują i tracą swój zapach :(

      Usuń
  6. Fajne te mydła, a cena nie jest tak straszna, skoro są dobrej jakości. Ja mam ochotę na kilka mydeł z LUSHa i Organique.

    OdpowiedzUsuń
  7. W sklepie Yasmeen na Karmelickiej te mydełka są chyba za 12 złotych a wspomniane przez Ciebie kremy za dwadzieścia kilka złotych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz :) Tylko pewno te kremy to jeszcze w starej wersji, bo ostatnio nawet w TSSS była ich wyprzedaż.

      Usuń
  8. Tego Białego Jelenia z otrębami pszennymi z chęcią bym wypróbowała :) A te co opisywałaś mydełka no świetnie się prezentują i kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biały Jeleń jest w Rossku za chyba 5,50 :)

      Usuń
  9. Jelonka też lubię :)
    a z tych 2 to makowe bym wypróbowała

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiedziałam, że biały jeleń ma takie fajne mydełka w ofercie :)
    A te które pokazałaś bardzo mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie wiedziałam, dopóki nei obczaiłam rossmannowej półki z mydłami :D

      Usuń
  11. Mydło makowe wydaje się być świetne właśnie pod kątem zdzierania, które opisałaś :) Zapach również brzmi ciekawie :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Makowe wydaje się być idealne :) Ja używałam mydełka borowinowego z kawałeczkami bursztynu, które świetnie peelingowały i bardzo mi się to podobało :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Peelingujące mydełko mnie zainteresowało :-) Biały Jeleń też z resztą ciekawie się prezentuje :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie. Mam jeszcze ochotę na kilka innych mydełek BJ, ale na razie się wstrzymam , bo mam spory zapas :)

      Usuń
  14. ja uwielbiam mydła, a do twarzy bardzo lubiłam himalayah z neem : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O też go lubię! Maseczki z Himalaya są mega!

      Usuń
  15. Ja zaczynam z mydłami w kostce. Na pierwszy rzut z węglem aktywnym do mycia twarzy

    OdpowiedzUsuń
  16. Chciałam się podpytać, czy te mydełka Białego Jelenia można stosować do buzi ? Jakoś to z otrębami do mnie przemawia, ale nie wiem czy słusznie, a nie chce zrobić krzywdy twarzy :(

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. makowe i zielona herbata znam i gorąco polecam-bardzo wydajne

    OdpowiedzUsuń
  19. hm,całkiem fajnie wygląda to makowe ..

    OdpowiedzUsuń
  20. Zakochałam się w tym cudownym zdzieraku z makiem! Myślę, że cena za tak dużą kostkę jest jak najbardziej atrakcyjna. Chętnie przetestuję, bo coraz bardziej przekonuję się do kostek. Wyglądają świetnie i mają lepszy skład od mydła w płynie. Jelonka uwielbiam, obecnie mam mydełko z otrębami i jestem zachwycona. Doskonale oczyszcza i reguluje wydzielanie sebum a przy tym nie wysusza :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Wyglądają bardzo fajnie, bardzo chętnie sięgnęłabym po tą makową kostkę!

    OdpowiedzUsuń
  22. Mydła - zielona herbata i makowe, pajawiły się w HeBe w cenie około 10 zł, i chyba na makowe się skuszę ...

    OdpowiedzUsuń
  23. ja wole mydła w płynie.. Mydła w kostkach strasznie mnie drażnią, jednak kiedyś trafiłam na takie cudowne i no nie pamiętam jak się nazywało :/

    http://claaudiablog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Chce na wypróbowanie kupić sobie jakieś z Białego Jelenia, ale najpierw wykończe to co mam otwarte :)

    OdpowiedzUsuń