Lirene, i to się ceni


Hello!

Poza podkładami marki Lirene prawie żaden kosmetyk w 100% nie trafił w moje gusta. Zawsze czegoś było w nadmiarze, bądź w niedomiarze. Produkty nie są złe, ale na rynku jest taki wybór, że zawsze biorę coś innego :)

Dziś jednak pokażę Wam dwa kremy, które całkowicie zaspokajają potrzeby mojej mieszanej i naczynkowej cery. Mowa będzie o mazidle regenerująco - nawilżającym i odżywczo - łagodzącym. 



Na pierwszy odstrzał idzie regenerująco - nawilżający krem odżywczy do cery suchej, który według mnie ma identyczne działanie i konsystencję jak EMOLIACTI E marki Pharmaceris. Można go stosować zarówno na dzień jak i noc. Ja osobiście wybrałam tę późniejszą porę ze względu na zbyt długi czas wchłaniania się i tłustą warstewkę jaką pozostawia. Wiecie, w nocy nigdzie nie łażę poza pokojem i łazienką, więc zupełnie zlewam mój wygląd :d

Konsystencja jest zbita, gęsta i treściwa. Widać gołym okiem, że jest "napakowana". Delikatny, lekko perfumowany zapach jest całkiem przyjemny i szybko znika z powierzchni twarzy. 

Mimo parafiny w składzie nie doznałam żadnego zapchania, czy innego niechcianego skutku ubocznego. Rano, gdy wygramolę się łóżka, podejdę do lustra stwierdzam, że jest ok. Twarz wygląda na zdrową, wypoczętą, ukojoną, a przede wszystkim mocno nawilżoną. Suche skórki znikają, skóra jest miękka i mocno wygładzona. Bardzo go lubię i zapewne na czas jesień/zima znów po niego sięgnę. Na razie czeka na mnie kultowy Embryolisse. 


Skład: regenerująco - nawilżający krem odżywczy do cery suchej


Drugi z kolei to odżywczo - łagodzący krem do cery naczynkowej. Z popękanymi żyłkami walczę jak mogę, choć wiem, że jest to walka z wiatrakami i nic poza laserem nie jest ich w stanie zamknąć. Staram się jednak, aby nie doprowadzić do kolejnych pęknięć, głównie w okolicach skrzydełek nosa. Lirene ułatwiło mi to zadanie wypuszczając bardzo dobre mazidełko, w przystępnej cenie. 

Konsystencja w porównaniu z regenerująco - łagodzącym jest lżejsza, ale nie obraziłabym się gdyby była jeszcze mniej treściwa, bo przez to muszę aplikować BB bądź podkład około 20 minut po nałożeniu kremu. Choć z drugiej strony warto trochę odczekać, gdyż taki zabieg pozwala mi głęboko nawilżyć cerę i dać dobre podłoże do makijażu :)

Nad składami nie będę się pastwić, bo skoro kremy mi służą, to nie chce mi się narzekać na samą chemię, którą oferuje Nam Lirene :) Choć można się dopatrzeć coś naturalnego, więc zaś takiej tragedii nie ma :D


Skład: odżywczo - łagodzący krem do cery naczynkowej

Ze swojej strony mogę Wam je polecić, bo uważam, ze jeśli ktoś lubi Pharmaceris, to bez problemu dostrzeże pewne podobieństwa zarówno między tymi produktami jak i samymi markami. W końcu to i tak jest jeden producent. Do tego Lirene jest znacznie tańsze w porównaniu do jej aptecznego brata  :)

Blanka

22 komentarze:

  1. chyba skuszę się na któryś z tych kremów jak tylko moje zapasy będą troszkę mniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. przyzwoicie wyglądają te kremy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś używałam jakiegoś do naczynek i byłam z niego zadowolona ! :) Może ponownie do niego wrócę !

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam duże zaufanie do kosmetyków Lirene. Jak dotąd się na nich nie zawiodłam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś miałam jeden z kremów Lirene, jednak nie urzekł mnie. Zdecydowanie wolę Zieję - ale ile ludzi, tyle opinii :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam od Ciebie krem Lirene multifunkcyjny i sprawdza się idealnie ;-) chętnie bym jednak na noc sprawdziła ten krem do cery suchej ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam uraz do Lirene - zawsze coś nie tak :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Szczerze mówiąc nie używałam jeszcze ani jednego kremu od nich

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam duże zaufanie do Lirene jeśli chodzi o pielęgnację czy oczyszczanie twarzy, ale o dziwo kremów żadnych nigdy od nich nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  10. mialam kiedys matujacy mus od Lirene i wcale nie matowal przez co sie zrazilam do tej marki...

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja mam serię eko i to rewelacyjny krem pod makijaż.

    OdpowiedzUsuń
  12. Prezentuja się fajnie ale ogólnie lubię te markę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo lubilam kremy z Lirene, szkoda, ze nie mam juz do nich dostepu ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. może kiedyś wypróbuje te kremiki

    OdpowiedzUsuń
  15. Miałam niedawno jakiś krem Lirene i był całkiem spoko. Jaram się już tym Embryolisse i czekam na recenzję :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja bardzo lubię Lirene, dużo rzeczy z ich asortymentu mi odpowiada :) Ale kremu żadnego nie miałam, będę musiała w końcu wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Teraz mam inny krem, który niby jest ok, ale szału nie robi...chyba skuszę się niedługo na ten do suchej cery.

    OdpowiedzUsuń
  18. Niestety, ale nic co oferuje szanowna pani Eris, nie trafia do mnie. Czy to "Under 20", "Lirene", "Pharmaceris" czy inne cuda na kiju, pod zmienioną nazwą, zawsze daje mi to efekt odwrotny od obietnic na etykietce i wyrządza mi zawsze krzywdę, zamiast pomóc. Miło jednak wiedzieć, że na kogoś wytwory Eris działają. ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Tak sobie próbuję przypomnieć czy używałam kosmetyków Lirene i pewnie coś miałam jakiś tonik albo balsam ale było to chyba kupione zupełnie z przypadku...

    OdpowiedzUsuń
  20. Kiedyś używałam podkładów Lirene. Długo nie miałam z nimi do czynienia, ale pamiętam że byłam z nich zadowolona. Natomiast z kremów akurat nie byłam. Uczulały mnie. Tylko, że mnie czasem uczulają nawet kremy niby hipoalergiczne więc to nic dziwnego....W ogóle Eris poza wyżej wspomnianymi podkładami nie trafia do mnie- miałam balsam brązujący to w ogóle mnie nie opalał mimo że wzięłam do karnacji ciemnej, ale za to robił mi plamy na ciele.
    Z kolei moja Babcia- tylko Lirene- na nią te kremy działają wręcz zbawiennie.... Widać nie marka ważna, a to czy coś nam pasuje czy nie :)

    Pozdrawiam z pochmurnej Bydgoszczy :(

    OdpowiedzUsuń
  21. Szkoda, że nie dla cery trądzikowej lub mieszanej ;)

    OdpowiedzUsuń