Burt's Bees vs Yves Rocher


Hello!

Balsamy do ust to produkty, które towarzyszą mi na każdym kroku. Używam ich, od kiedy sięgam pamięcią. Przeleciałam przez większość marek dostępnych na rynku, jednak nigdy nie udało mi się odnaleźć tego, co w 100% zaspokoiłby moje potrzeby. 

Dlaczego skonfrontowałam za sobą te dwa kosmetyki? Ponieważ oba są naturalne. Choć w przypadku Yves Rocher mam pewne zastrzeżenia, gdyż na tubce nie znalazłam składu (wtf?).


Do niedawna Burt's Bees znałam tylko z internetu, a gdy tylko pojawiła się możliwość kupna, nie wahałam się ani chwili. Żałuję jednak, że wzięłam jedną sztukę, bo balsam okazał się rewelacyjny.



Wersja, którą posiadam to ta z dodatkiem masła mango. Zapach sztyftu jest obłędny i bardzo intensywny. Mocna woń naturalnych składników przyjemnie uderza w nozdrza :D

Konsystencja lip balm'u jest na tyle przyjazna, że nie trzeba jej rozgrzewać ciepłem ust, aby nałożyć cieniutką warstewkę produktu, bo tyle wystarczy, aby nawilżyć usta. Komfort noszenia zawdzięczam owocowemu smakowi. Dawno nie miałam tak smacznego balsamu. No może poza miętowym błyszczykiem z Bath&Body Works, ale to zupełnie inny rodzaj produktu :) Jedynym mankamentem jest szybkość zjadania. Albo moje usta są tak suche i piją olejki w tempie ekspresowym, albo ja jestem jakaś dziwna i wyżeram masło :D 

Wiem, że u nas jest on niedostępny stacjonarnie, a jeśli pojawia się w sklepie internetowym, to cena jest kilkukrotnie zawyżona :( W USA kosztuje około 3$.

 


Drugi produkt używany obecnie to Yves Rocher, Culture BIO, który troszeczkę mnie rozczarował. Myślałam, że wydając 20 zł na balsam do ust dostanę ekstra nawilżenie,a tu bęc. 




Konsystencja jest dosyć gęsta i treściwa. Po nałożeniu na usta wszystko staje się piękne. Suche skórki dostają potężną dawkę regeneracji, ale jednak przy próbie rozciągnięcia warg (szeroki uśmiech) nadal czuć ściągniecie. Taki sam efekt był odczuwalny podczas stosowania kultowego balsamu L'Occitane. Warstewka kosmetyku nie przenika w głąb cieniutkiej skóry, ale zatrzymuje się na powierzchni dając złudne uczucie nawilżenia. Nie jest to szczyt marzeń i na pewno nie powrócę do tego kosmetyku :) 

Również i w tym przypadku zapach jest bardzo fajny i taki "spożywczy". Niestety, tutaj nie skupiam się na walorach zapachowych, a czysto pielęgnacyjnych :)

Mimo, że INCI nie jest podane na opakowaniu, a powinno być, znalazłam informacje, że głównymi składnikami są: 

● Miód z akacji: ze sprawdzonych pasiek w Akwitanii i Burgundii we Francji.
● Wyciąg z kasztana BIO: Ardèche, południowo-wschodnia Francja.
● Wyciąg z owsa BIO: Drôme, południowo-centralna Francja.
● Olej słonecznikowy BIO: Dolina Rodanu, Francja.


Poza tym YR krzyczy na swojej stronie, że produkt posiada certyfikat Ekocert ( minimum 98% składników pochodzenia roślinnego i aż do 34% składników z ekologicznych upraw, bez GMO i pestycydów) oraz znaj jakości Cosmebio. 

A Wy czego używacie do nawilżania ust?

Blanka

18 komentarze:

  1. u mnie dobrze się sprawuje balsam do ust z Decubal :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bardzo lubię pomadkę Alterra :) Naprawdę nawilża usta, a nie tylko je oblepia. W najbliższym czasie zamierzam wypróbować którąś z pomadek Sylveco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypomniałaś mi o Sylveco! :) Bardzo je lubię :)!

      Usuń
  3. U mnie sprawdza się Tisane, ale myślę też po balsamie Nuxe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nuxe ma balsamy w słoiczku, nieprawdaż ;>?

      Usuń
  4. Świetny produkt, uwielbiam takie zapachy. Szkoda, że kosmetyk jest trudno dostępny.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja polubiłam ostatnio Carmex w tubce. Jest świetny i naprawdę nawilża moje usta:)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja na BB się tak czaje, że masakra : c CHCĘ GO!

    OdpowiedzUsuń
  7. szkoda że ten BB nie jest dostępny u nas, musze kupić jakiś sztyft do ust, uzywam często masełka z nivea, ale on się tylko w domu nadaje ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z YR sporo już miałam ale tej wersji jeszcze nie, nie każdy od nich produkt jest godny uwagi. Lecz najbardziej jak do tej pory przejechałam się na Regenerum, które mi jeszcze bardziej wysuszyło usta i zaczęły pękać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Od dawna mam ochotę na Burt's Bees, ta wersja musi super pachnieć ;) Szkoda, że są niedostępne w PL ;(

    OdpowiedzUsuń
  10. Z Burt's Bees mam balsam do ust o zapachu granatu i też jest bardzo fajny :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja używam Carmex i Tender Care z Oriflame. Chciałabym przetestować Burt's Bees.

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja do ust lubię stosowac blistex ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja obecnie chwalę sobie pomadki z Alverde :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. jak skoncze maselko z nivea to sprobuje burts bees

    OdpowiedzUsuń
  15. Niedawno wykonczyłam masełko Nivea, obecnie używam pomadki z Alverde, którą bardzo lubię :) Uwielbiam też Tisane!
    Zawsze chciałam wypróbować coś z Burt's bees, ale niestety nie mialam jeszcze okazji :(

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie od dłuższego czasu króluje Nivea. Kupiłam ją na szybko w Biedronce na jakimś wyjeździe, zapomniałam wziąć Alterrę ze sobą i do dziś się nie rozstajemy. Jest to HydroCare z spf 15, świetnie natłuszcza usta i się nie zjada szybko, a kosztowała 5 zł :)

    OdpowiedzUsuń